Polskie firmy płacą pracownikom zbyt mało

Polskie firmy płacą pracownikom zbyt mało

Fot. mat.pras.

Z moich obserwacji i doświadczenia wynika, że podstawowe potrzeby pracowników w Polsce nie są zaspokajane. Niestety bardzo dużo ludzi w Polsce zarabia mało – z trudem wystarcza im od pierwszego do pierwszego – twierdzi Monika Smulewicz, dyrektor zarządzająca w Grant Thornton w wywiadzie dla PulsHR.pl.

Jest pani ekspertem w branży kadrowo-płacowej od kilkunastu lat. Czy Polacy pracują tylko dla pieniędzy? I czy to źle?

Monika Smulewicz, dyrektor zarządzająca w Grant Thornton: Głównie dla pieniędzy. Dopóki nie zaspokoimy ich podstawowych potrzeb, trudno będzie mówić o innych skutecznych motywatorach. Stąd nie można tej kwestii postrzegać w kategoriach „źle” czy „dobrze”. Jeśli już to „źle”, że pracodawców nie stać lub nie chcą płacić tyle, ile pracownikom należy się za daną pracę.

Czyli pani zdaniem polskie firmy płacą za mało?

– Z pewnością w wielu przypadkach tak jest. Zmiany wymaga świadomość pracodawców, że dobry pracownik powinien być dobrze opłacony. Nie pomaga wysoka stopa bezrobocia. Największą grupę bezrobotnych stanowią sprzedawcy, którym płaci się niewiele. Właśnie w tej grupie zawodowej jest bardzo wysoka podaż chętnych do pracy, co jeszcze zaniża stawki.

Czy to znaczy, że podstawowe potrzeby pracowników w Polsce nie są zaspokajane?

– Z moich obserwacji i doświadczenia wynika, że nie. Dowód? Proszę spojrzeć na statystyki GUS mówiące o średnim wynagrodzeniu i pamiętać o tym, jaka część Polaków otrzymuje minimalne wynagrodzenie. Niestety bardzo dużo ludzi w Polsce zarabia mało – z trudem wystarcza im od pierwszego do pierwszego.

Na ile poziom wynagrodzeń zależy od widzimisię pracodawców?

– W dużej mierze systemy wynagrodzeń zależą od faktycznych możliwości firm. Inaczej wynagradzają duzi polscy przedsiębiorcy, inaczej małe, rodzinne firmy, a jeszcze inaczej międzynarodowe korporacje, w których świadomość motywacyjnej funkcji wynagrodzeń jest zdecydowanie najwyższa.

Kiedy zatem Polacy mają szansę na osiągnięcie pułapu, przy którym pieniądze w pracy nie będą głównym motywatorem?

– Trudno prorokować. Za trafną odpowiedź na to pytanie powinno się przyznać Nobla. Mogę jedynie powiedzieć, jakie okoliczności powinny być spełnione, żeby ta sytuacja wreszcie się zmieniła. Zarobki muszą – tak po prostu – wystarczać pracownikom na normalne życie. Wówczas zaczną się liczyć inne elementy niż płaca.

Niestety cały czas ludzie rezygnują z pracy, w której jest dobra atmosfera, ciekawy system bonusów etc. na rzecz takiej, gdzie mają wyższe zarobki. Choć oczywiście jest w Polsce grupa pracowników, która pracuje nie tylko dla pieniędzy – ma luksus kierowania się atmosferą w firmie, zapleczem socjalnym, ofertą kulturalną itd. Oczywiście idealnie, jeśli praca jest czyjąś pasją i pracownik dostaje pieniądze za robienie tego, co lubi.

Skoro Polacy tak mało zarabiają, to pewnie łatwo ich motywować wyłącznie pieniędzmi?

– Do pewnego poziomu na pewno tak. Zapewnienie stabilnego zatrudnienia, godziwego wynagrodzenia, w dużej mierze wpływa na satysfakcję z pracy, wydajność i efektywność pracownika. Powyżej tego poziomu pojawiają się inne elementy np. opieka medyczna, systemy benefitowe. Bardzo ciekawe są systemy kafeteryjne, w których pracownik może sam wybierać te elementy motywacyjne, które go interesują.

Cały wywiad tutaj.

infog.jpeg

Dane na infografice z 2012 r.

 

Czytaj także
Polecane galerie