" Frank szwajcarski jest poważnie przewartościowany". Jest szansa na dużo mniejsze raty

" Frank szwajcarski jest poważnie przewartościowany". Jest szansa na dużo mniejsze raty

Fot. Looking Glass/Flickr.com

Od połowy stycznia kiedy to w związku z uwolnieniem kursu franka przez Szwajcarski Bank Centralny kurs tej waluty wystrzelił nawet do poziomu 5 złotych, „frankowicze” obserwują nieprzerwany festiwal zapowiedzi działań i prognoz związanych z przyszłością rozchwianej waluty. Ostatnie wypowiedzi szefa SNB dają nadzieje na mniejszą ratę, z kolei ostrzeżenie KNF uświadamiają, że stopy oprocentowania mogą podnieść się z minimalnych poziomów i ostatecznie płacić będziemy jeszcze więcej.

Jak się wydaje frank szwajcarski nadal szuka poziomu, na którym na dłuższą chwilę mógłby się ustabilizować. Zadłużeni w tej walucie obserwujący kolejne wahania szukają tylko pretekstu do bardziej optymistycznego myślenia o przyszłości. Wczoraj nieco pomógł im Thomas Jordan, Szef Szwajcarskiego Banku Centralnego, który w wypowiedzi dla agencji Bloomberg powiedział, że w jego ocenie frank szwajcarski jest poważnie przeszacowany i w najbliższym czasie jego wartość obniży się.

Jednak w ocenie wielu analityków decyzja z 15 stycznia kiedy to zupełnie niespodziewanie instytucja zawiadywana przez Jordana zdecydowała o uwolnieniu kursu szwajcarskiej waluty, odbiera wiarygodność SNB i jej szefowi. W zdecydowanej wypowiedzi dla Bloomberga, Alex Merk dyrektor generalny Merk Investments twierdzi nawet, że Jordan znalazł się na swoim stanowisku niejako przez przypadek. W wyniku afery związanej z handlem walutami, w który zamieszana była żona poprzedniego szefa, Szwajcarski Bank Centralny miał gorączkowo poszukiwać następcy i właśnie Jordan na tym skorzystał. W ocenie Merka jego rządy nie potrwają jednak już zbyt długo i Jordan wkrótce może stracić swoje stanowisko.

Abstrahując już od wiarygodności, czy też jej braku w odniesieniu do SNB „frankowicze” powinni mieć też na względzie ostatnie ostrzeżenie Komisji Nadzoru Finansowego. Z treści komunikatu wynika, że obecnie niskie oprocentowanie kredytów, wynikające z rekordowo niskich stóp procentowych, może w przyszłości wzrosnąć.

"Zaciągając zobowiązania kredytowe, w tym długoterminowe, klienci mają skłonność do zwracania uwagi głównie na wysokość bieżącej raty. W efekcie część klientów zbyt optymistycznie podchodzi do prognozowania kosztów obsługi kredytu, domyślnie przyjmując, że wysokość raty utrzyma się na aktualnym poziomie. Tymczasem w przypadku kredytów udzielanych na długie terminy, takich jak kredyty mieszkaniowe, rynkowym standardem jest zmienne oprocentowanie zależne od stawek referencyjnych (WIBOR, LIBOR, EURIBOR)" - zwróciła uwagę KNF.

Regulator ostrzega, że nikt nie wie na jakim poziomie będą stopy procentowe za kilka, kilkanaście, a tym bardziej za kilkadziesiąt lat. Przykładowo, trzymiesięczna stopa WIBOR dla złotego, która aktualnie wynosi 1,65 proc., w 2008 r. dochodziła do 7 proc., a w 2000 r. do 20 proc. Zmienność dotyczy również stóp procentowych we franku szwajcarskim: jeszcze w latach 2008-2009 trzymiesięczny LIBOR dla franka wynosił około 3 proc., podczas gdy obecnie jest to około minus 0,8 proc.

KNF poinformowała również, że oczekuje od banków wdrożenia stosownych procedur do końca marca. Po tym terminie sposób informowania klientów przez banki o ryzyku stopy procentowej ma być przedmiotem analizy nadzorczej Komisji.

Czytaj także
Polecane galerie