Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
CDP.pl otwiera nowy serwis. Chcą być więksi niż empik.com i Merlin

CDP.pl otwiera nowy serwis. Chcą być więksi niż empik.com i Merlin

CDP.pl rzuca wyzwanie sklepom z grami, książkami i filmami. Spółka właśnie uruchamia swój nowy serwis. Zamiast wyłącznie elektronicznych wersji będzie sprzedawać też te tradycyjne. Za kilka lat liczy na obroty powyżej 100 mln zł rocznie.

- Dajemy sobie dwa lata na dogonienie Empiku czy Merlina, a w perspektywie trzech lat chcemy być największym tego typu serwisem w kraju - mówi Biztok.pl Michał Gembicki, prezes CDP.pl.

Dotąd spółka koncentrowała się na dystrybucji gier komputerowych, ale tylko do sklepów i hurtowni. W swoim serwisie sprzedawała jedynie wersje cyfrowe gier, książek i filmów. Gembicki tłumaczy jednak, że spółka musiała zmienić model dystrybucji. Po pierwsze mają potrzebną do tego wiedzę, po drugie są tu większe marże, a po trzecie - zdaniem prezesa Gembickiego – ciągle jest sporo miejsca dla nowych projektów w tym segmencie. Giganci pokroju Empiku czy Merlina na razie mają swoje problemy.

- Stacjonarne sklepy z multimediami zaczynają mieć problem z długim ogonem. Są nowości, ale większego katalogu brak. Na dodatek coraz bardziej rozmywają swoją tożsamość. W jednym z nich ostatni widziałem hantle. A przecież ludzie chcą kupić tam kulturę - tłumaczy.

Merlin.pl znowu na sprzedaż. Sklepy muszą zacząć się łączyć

Jego pomysł to sklep skupiony tylko na szeroko rozumianej rozrywce, który przyciągnie świadomych klientów premium. Zależy mu na tych, którzy będą na CDP.pl szukali książek czy płyt, a nie tylko kupowali to, co akurat jest  przecenione.

- Większość konkurentów w tym segmencie nie sprzedaje wersji cyfrowych. My będziemy mieli i e-wydania, i te tradycyjne. Do tego podane w nowoczesnym i przyjaznym serwisie. Na początek 40 tys. tytułów - przyznaje. Dla porównania w Empiku czy Merlinie jest to około 70 tys. 

Gembicki zarzeka się, że sklep nie chce być dyskontem. To mają być delikatesy, choć stosunkowo tanie. Cały czas będą bezkonkurencyjni, sprzedając Wiedźmina czy gry od Blizzarda, z którymi mają stałą współpracę. Gembicki liczy na sporą promocję serwisu przy okazji premiery trzeciej edycji gry od CD Projekt Red.

W przeciwieństwie do Merlina i Empiku nie będą stawiać punktów stacjonarnych. Zamiast tego CDP.pl woli współpracę z Ruchem - w kilku tysiącach kiosków będzie można odebrać zamawiane w sklepie produkty. I to bezpłatnie. W kilku miastach wdrażają też projekt dostawy książki czy płyty jeszcze tego samego dnia, w którym złożono zamówienie.

Biedronka podbiera klientów Empiku. Wkrótce kolejna wielka wyprzedaż gier

Za dwa-trzy lata sam sklep ma mieć obroty na poziomie ponad 100 mln zł. Dziś spółka ma rocznie około 60 mln zł, ale ponad 90 proc. generuje sprzedaż hurtowa i w sklepach. Wiele daje np. współpraca z Biedronką i Lidlem, gdzie spółka potrafi w dwa tygodnie sprzedać kilkaset tysięcy gier.

- To duży i trudny projekt. Z technologicznego punktu widzenia wygląda to jak krok w tył. Prawda jest jednak taka, że sprzedając dotąd tylko wersje cyfrowe, zgubiliśmy kilka pokoleń Polaków, dla których wyzwaniem jest zakup zwykłej książki przez internet. Chcemy więc ten błąd naprawić - mówi Gembicki.

O swój projekt się nie martwi. Wierzy, że pomysł chwyci. Ryzyko pojawi się, jeśli w polski rynek włączy się Amazon. Ten na razie potrzebuje jednak naszej taniej siły roboczej, a nie osób czytających książki, kupujących płyty i gry.

Wykup menedżerski w CD Projekt. Giełdowa firma sprzedaje CDP.pl


Czytaj także
Polecane galerie