wp.pl
wp.pl
Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Celnicy idą po internautów, bo nie potrafią blokować bukmacherów

Celnicy idą po internautów, bo nie potrafią blokować bukmacherów

Fot. Witryna jednego z e-bukmacherów

6 mln Polaków może mieć problem z fiskusem - tyle osób korzysta z nielegalnych w świetle polskich przepisów internetowych bukmacherów, kasyn czy pokera. Służba Celna na celowniku ma na razie 24,5 tys. z nich. Powraca też pomysł, by blokować strony internetowe, a nawet wypłaty bankowe. 

- Ujawnionych zostało 24 636 graczy, którzy brali udział w takich grach, w tym 17 700 którzy uzyskali wygraną na łączną kwotę 27 mln zł. Do chwili obecnej wszczęto 1072 postępowania karne-skarbowe - mówił o graniu u nielegalnych internetowych bukmacherów szef Służby Celnej Jacek Kapica, podczas posiedzenia sejmowej komisji sportu (to ona zajmuje się hazardem).

To pierwszy taki przypadek od uchwalenia przed kilku laty restrykcyjnej ustawy hazardowej. Dotąd służby szczególnie się do namierzania graczy nie kwapiły, choć skala zjawiska jest szeroka. Według danych firmy badawczej Megapanel PBI/Gemius ponad 6 mln polskich internautów odwiedzało strony tych portali, które nie dokonały rejestracji w naszym kraju (koszt to ok. 800 tys. zł). Z opublikowanego w czerwcu raportu wynika, że aż milion z nich to osoby niepełnoletnie.

- Często obywatele Polski uczestniczą w takich grach, mając świadomość, że są one nielegalne. Myślą oni, że narzędzia kontroli państwa ich nie dosięgną - przyznał Kapica.

Do zajmowania się nielegalną grą w internecie oddelegowane są dwie izby skarbowe: z Opola i Szczecina. Ta druga prowadzi aktualnie ponad 900 spraw.

- Na razie to tylko jedno śledztwo. Dotyczy wyłącznie osób, które grały u nielegalnych bukmacherów i wypłaciły wygrane. Ludzie myślą, że są anonimowi w internecie. Tak nie jest. Właśnie to udowodniliśmy - mówi Biztok.pl Michał Szadokierski, rzecznik prasowy Izby Celnej w Szczecinie.

Jak dodaje, śledztwo jest rozwojowe. Najprawdopodobniej dobrano się do skóry tylko graczom korzystającym z jednego z kilkunastu serwisów umożliwiających nielegalne obstawianie wyników meczów przez internet. Osoby, wobec których toczy się postępowanie, pochodzą z całej Polski. Część została już przesłuchana.

- W dalszej kolejności będziemy chcieli zająć się osobami nielegalnie grającymi przez internet w pokera. Tu już też toczy się śledztwo, ale na razie zarzutów nikt jeszcze nie usłyszał - ujawnia Szadokierski.

Wygląda na to, że nadzieje Dominika Pańki, który w styczniu br. wygrał w pokera prawie 1,5 mln dol., się na razie nie spełnią. 

- Miejmy nadzieję, że ten boom zakończy się w końcu ustabilizowaniem naszego prawa wobec pokera - pisał na Facebooku po zakończeniu turnieju.

Jak Służba Celna namierzyła graczy? Minister Kapica w Sejmie sugerował, że doszło do tego dzięki współpracy z policją. Najprawdopodobniej ta ma dane z banków lub firm, które pośredniczą w przekazach pieniężnych realizowanych pomiędzy polskimi bankami a zagranicznymi serwisami.

- Nie komentuję tych informacji. Mogę jedynie powiedzieć, że dane zdobyliśmy zgodnie z prawem - mówi rzecznik Izby Celnej.

Jak dodaje, na sądowej wokandzie pierwsi oskarżeni pojawią najprawdopodobniej pod koniec roku. Osobna sprawa to kwestia ich ukarania. Zdaniem Konrada Łabudka, szefa legalnego internetowego bukmachera eFortuna.pl, może być z tym problem.

- Ustawa hazardowa mówi, że grający u nielegalnego bukmachera musiał być świadomy łamania prawa. Tymczasem wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy. Już widzę prawników, którzy w sądzie mówią: "przecież nawet prezes PZPN Zbigniew Boniek i znani komentarzy sportowi reklamowali tę grę". Śmiem twierdzić, że dla sądu może to być argument - mówi nam Łabudek.

- Nie wszyscy złapani przez nas nielegalni gracze wiedzieli, że popełniają przestępstwo - przyznaje Szadokierski. Zresztą średnia wysokość wygranych, czyli nieco ponad 1500 zł, świadczy o tym, że nie złapano osób, dla których nielegalna bukmacherka była sposobem na życie.

Choć firma Łabudka niezmiernie się cieszy, że wreszcie Ministerstwo Finansów wzięło się za jego nielegalnych biznesowych konkurentów, to twierdzi, iż zabrało się do tego ze złej strony. Najpierw powinna bowiem odbyć się medialna kampania w stylu tej "Weź paragon", informująca o zakazie grania u nielegalnych bukmacherów, a dopiero później powinno graczy zacząć się ścigać. Wtedy trudniej byłoby się prawnikom powoływać na "niewiedzę" swojego klienta.

Brak kampanii dziwi, bo pieniądze na takie działania marketingowe są - w Funduszu Rozwiązywania Problemów Hazardowych leży kilkadziesiąt milionów złotych.

- Tak naprawdę to najlepiej byłoby ukarać nie samych graczy, ale firmy. Te jednak trudniej złapać, bo siedzą na Cyprze czy Malcie. Jednak trzeba pochwalić Ministerstwo Finansów, że wreszcie zaczęło walczyć z problemem - dodaje Łabudek.

Na razie Kapica przyznaje wprost, że podmioty zagraniczne są "poza zakresem oddziaływania" polskich organów kontroli. Pomysł, jak im jednak uprzykrzyć życie, już jest. W opublikowanym przez MF dokumencie "Informacja o realizacji ustawy o grach hazardowych za rok 2013" stwierdzono, że Służba Celna chce blokować tego typu internetowe serwisy.

Co i jak już zablokowano? I kto chce blokować wypłaty - o tym czytaj na następnej stronie

Poprzednia strona
  • 1
  • 2
Czytaj także
Polecane galerie
ddaun
2017-03-22 07:56
"Ludzie myślą, że są anonimowi w internecie. Tak nie jest. Właśnie to udowodniliśmy "

co za propaganda policyjna....

do uczciwej pracy, ale juz... !