Goldman Sachs zatrudnia ludzi w Warszawie. Mamy się czego obawiać?

Goldman Sachs zatrudnia ludzi w Warszawie. Mamy się czego obawiać?

Jak podała „Rzeczpospolita” czołowy spekulant świata, czyli bank Goldman Sachs, uruchomi w Polsce centrum technologiczne, w którym zatrudnienie znajdzie kilkaset osób.

Od kilku miesięcy na stronie rekrutacyjnej banku pojawiały się ogłoszenia o pracy dla informatyków w Warszawie. Aktualne pozostają 22 oferty, co jest liczbą porównywalną z całym dotychczasowym zatrudnieniem w Polsce jednego z największych banków inwestycyjnych na świecie.

- Rozbudowa, która docelowo będzie liczyć kilkuset pracowników, będzie realizowana w etapach w ciągu trzech lat. Większość nowych osób znajdzie zatrudnienie w departamencie technologii i operacji - powiedział "Rzeczpospolitej" Adib Sisani, rzecznik prasowy Goldman Sachs na region Europy Środkowo-Wschodniej.

Goldman Sachs przyjmie do pracy w naszym kraju co najmniej 200 osób, ale nie więcej niż 500. Zatrudnienie w ciągu najbliższych trzech lat wzrośnie od 10 do 25 razy.

Do zadań działu technologii Goldman Sachs należy projektowanie systemów informatycznych, takich jak zautomatyzowany handel czy zarządzanie ryzykiem.

Manipulacje walutowe Goldmana

Goldman Sachs jest chyba najczęściej pojawiającym się na czołówkach mediów bankiem inwestycyjnym, jeśli chodzi o manipulacje kursami instrumentów finansowych.

W maju bieżącego roku bank zaproponował, pozywającym go prywatnym inwestorom 129,5 mln dolarów odszkodowania za manipulacje kursami walutowymi. Spekulacje miały się odbywać w latach 2008-2013, a polegały na wypaczaniu kursu podczas 60 sekund przeznaczonych na ustalanie kursu odniesienia.

Dla Polski najbardziej uciążliwym przejawem aktywności banku na rynku walutowym był przełom roku 2008 i 2009. Kurs euro względem złotówki wzrósł „nagle” z poziomu 3,20 w sierpniu 2008 r. do 4,92 w lutym 2009 r. Działo się to wkrótce po tym, jak były premier Kazimierz Marcinkiewicz objął funkcję doradcy w londyńskiej siedzibie Goldman Sachs.

Sam bank przyznał się, że doprowadził do tego skoku. W lutym 2009 r. zadeklarował, że na manipulacji złotym zarobił wystarczająco dużo, bo 7,9 proc.

Podobnie atrakcje gigant zafundował Węgrom na forincie i Czechom na koronie. Analitycy Goldman Sachs w informacji o rezygnacji z dalszych działań podali wprost, że osłabienie walut regionu Europy Środkowo-Wschodniej było większe niż zakładali i przesadzone w porównaniu z sytuacją makroekonomiczną. Dlatego bank wycofał się z zyskiem po „zaledwie” pół roku spekulacji.

Powodem rezygnacji Goldman Sachs z dalszej gry miała być też wcześniejsza od deklarowanej interwencja na rynku rządu Tuska, który wstępnie zapowiadał zbijanie kursu od poziomu 5 zł. Zmiana ta była wtedy niebezpieczna dla rządu, bo mogła spowodować przekroczenie poziomu zadłużenia budżetu powyżej granic konstytucyjnych. Dług zagraniczny wyceniany w złotych w ciągu pół roku urósł o 54 proc. tylko przez zmianę relacji złotówki do euro, co mogło skutkować koniecznością uchwalania budżetu bez deficytu.

Manipulacje akcjami w Korei

Niemal równocześnie z dzisiejszą informacją o rozwijaniu działalności w Polsce, pojawiła się wiadomość o tym, że prokuratura w Korei Południowej aresztowała byłego dyrektora wykonawczego Goldman Sachs za manipulacje akcjami na giełdzie w 2011 r. W aferę zamieszani są brokerzy, którzy mieli wyszukiwać instytucje do inwestowania w wybrane akcje, za co brokerzy byli sowicie wynagradzani przez Goldmana. Do zakupów akcji Dongyang P&F dali się namówić m.in. ING Life i Macquarie Investment Management Korea Co. Za wspomniane „usługi” brokerzy dostali pół miliona dolarów, a kurs udało się podbić z 10 tys. do 14,8 tys. wonów.

Manipulacje Goldmana cenami żywności doprowadziły do głodu miliony ludzi

Goldman Sachs jest jednym z banków, które oskarżano o kryzys żywnościowy w 2008 r. Ceny produktów żywnościowych w wyniku spekulacji giełdowych doszły do tak wysokich poziomów, że ocenia się, iż aż 250 milionów ludzi doprowadziły do życia w głodzie. Zachwiało to wzrostem krajów rozwijających się, w których wydatki na żywność dwóch miliardów ludzi przekraczały 60 proc. budżetu domowego. Swój szczyt ceny żywności osiągnęły w 2011 r.

Badania przeprowadzone przez ONZ i Bank Światowy wskazywały na bezpośrednie przełożenie spekulacji na giełdach towarów żywnościowych a wzrostem ich realnych cen na całym świecie.

Manipulacje metalami szlachetnymi

Po żywności Goldman Sachs przerzucił się na metale szlachetne. Bank jest uznawany za głównego winowajcę spadkowego trendu na złocie, który rozpoczął się pod koniec 2012 r. W grudniu deklarował obniżenie przewidywań cen złota, co w ciągu dwóch miesięcy 2013 r. przyczyniło się do pięcioprocentowego spadku ceny wartościowego metalu.

Pod koniec lutego 2013 r. ogłosił raport, obniżający trzymiesięczną cenę docelową złota z 1825 dolarów do 1615 za uncję, a roczną - do 1550 dolarów. Już w kwietniu 2013 r. zalecił natomiast swoim klientom sprzedaż tego metalu z ceną docelową 1390 dolarów za uncję.

W ciągu dwóch miesięcy opublikował więc dwa raporty, sugerujące sprzedawanie kruszcu. Ten drugi wywołał 2-procentowy dzienny spadek rynkowej ceny złota. Rekomendując sprzedaż, jako główny argument bank podawał przy tym własną prognozę, która opierała się na informacji o spadającym rynku, mimo że ten... przed raportami Goldman Sachs wcale nie spadał.

W listopadzie 2014 r. amerykański producent biżuterii wytoczył przeciw Goldmanowi i HSBC proces o manipulacje cenami metali szlachetnych na przestrzeni ośmiu lat. To pierwszy tego rodzaju pozew w Stanach Zjednoczonych.

Miały one dotyczyć oprócz złota również palladu i platyny, używanych m.in. przez przemysł motoryzacyjny.

Zmiany cen złota

 

Wielki przekręt na aluminium

Amerykański Senat w listopadzie 2014 r. zajął się manipulacjami na rynku aluminium. Okazało się, że Goldman Sachs wykorzystał przejętą w 2010 r. za 500 mln dolarów spółkę magazynową Metro International do regulowania podażą i popytem na rynku, a co za tym idzie samymi cenami tego surowca.

Metro International Trade Services przechowuje w swoich magazynach 1,5 miliona ton aluminium w 27 magazynach przemysłowych w rejonie Detroit. Spółka kontroluje aż 85 proc. przepływu aluminium w USA. Po firmie oczekuje się, żeby przesyłała 3 tys. ton metalu dziennie. Okazało się jednak, że po przejęciu przez Goldman Sachs, Metro ITS co prawda wypuszczała z magazynów taką ilość, ale trafiał on do... innych magazynów tej samej firmy. Czas oczekiwania szybko zaczął się wydłużać z średnio sześciu tygodni przed przejęciem przez Goldman Sachs do aż 665 dni. Zahamowana podaż i kolejki do magazynów Metro ITS wywołały nagły wzrost ceny metalu. A na tym zyskiwał już sam bank spekulacjami na rynku towarowym.

Za spadki cen ropy możemy dziękować m.in. Goldmanowi

Niemałą role bank ma też w spadkach cen ropy na przestrzeni roku. Najpierw pojawiły się raporty analityków Goldman Sachs, wskazujące przeszacowanie globalnych wskaźników wzrostu gospodarczego, a w związku z tym znacząca miała być nadwyżka podaży na rynku ropy naftowej. Raporty trafiły do największych mediów. Ceny surowca zaczęły spadać.

Potem do gry weszła Arabia Saudyjska, która zadeklarowała, że nie zmniejszy produkcji, nawet jeśli ceny przekroczą 60 dolarów. Taksy zaczęły spadać jeszcze bardziej. Wtedy Arabia Saudyjska ogłasza, że dopiero kwota 30 dolarów spowoduje obniżenie skali produkcji.

Ceny ropy prawdopodobnie spadałyby i tak, bo nadpodaż osiągnęła w końcu poziom dwóch milionów baryłek dziennie, ale skala obniżki, i to w tak krótkim czasie, to głównie efekt spekulacji. Szacuje się, że spekulanci obracają już 60 proc. ropy na światowych rynkach. Cierpi na tym oczywiście m.in. Rosja, która zadarła z Amerykanami, wchodząc na Ukrainę.

Zmiany cen ropy

 

 

Skąd taka potęga banków inwestycyjnych?

Istotnym powodem aktywności banków inwestycyjnych w tym tysiącleciu było wycofanie przepisu w amerykańskim prawie bankowym w 1999 r. o zakazie łączenia dwóch typów bankowości: inwestycyjnej (o dużym ryzyku) i depozytowo-kredytowej. Przepis, zwany Glass-Steagall Act, został uchwalony w USA cztery lata po czarnym czwartku w 1929 r. i był remedium na tworzenie baniek spekulacyjnych, które doprowadziły do Wielkiego Kryzysu. Taki rozdział miał chronić oszczędności obywateli w przypadku strat w bankowości inwestycyjnej.

Likwidacja ograniczeń sprzed 16 lat zwiększyła siłę banków inwestycyjnych. Zwielokrotniło to ich fundusze na inwestycje kapitałowe. Stają się one coraz większą potęgą, zdobywając również wpływ na świat polityki.

Powiązania z rządami

Od wielu lat Goldman Sachs starał się być blisko rządów oraz regulatorów. Próbuje promować swoich pracowników na kluczowe stanowiska w strukturach wielu państw. Urzędnicy po zakończeniu pracy dla rządu obejmują intratne posady w banku.

Tuż przed objęciem funkcji premiera Włoch Mario Monti pracował na stanowisku starszego doradcy w Goldman Sachs. Zastąpił na fotelu prezesa rady ministrów Silvio Berlusconiego po aferze obyczajowej tzw. „Bunga Bunga”.

W przypadku Grecji także pojawia się Goldman w zarzutach, dotyczących manipulacji realnym zadłużeniem przed przystąpieniem do Strefy Euro. Główną rolę odegrał tu Petros Christodoulou, ówczesny prezes Narodowego Banku Grecji. Christodoulou, który zaczynał karierę w Goldmanie, obecnie sprawuje funkcję zastępcy prezesa Narodowego Banku Grecji.

Doradcą Goldman Sachs był też Otmar Issing uznawany za architekta euro. Był członkiem zarządu Bundesbanku przekształconego w Europejski Bank Centralny. Antonio Borges - do niedawna prezes europejskiego oddziału MFW - przez lata był dyrektorem zarządzającym w Goldman Sachs.

Przykładem z naszego kraju może być wspomniany wcześniej Kazimierz Marcinkiewicz - premier w latach 2005 - 2006. W 2008 r. objął on funkcję doradcy w londyńskiej siedzibie Goldman Sachs.

Historia powiązań banku z politykami sięga początków ubiegłego wieku. Poprzez sponsorowanie prezydentów, począwszy od Roosevelta, zyskiwał przychylność oficjeli. Pytanie zasadnicze, co oznacza rozwijanie działalności przez bank w Polsce? Czy to tylko przeniesienie działań informatycznych do tańszego kraju czy może "oko Saurona" zwróciło się bardziej na nasz rynek?

Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie