Grafen i polityka. Kontrowersje wokół konkursu na szefa kluczowego instytutu

Grafen i polityka. Kontrowersje wokół konkursu na szefa kluczowego instytutu

W polskim środowisku grafenowym kluczową rolę odgrywa Instytut Technologii Materiałów Elektronicznych (ITME). Jego nowym szefem od 1 lipca będzie były wiceprezes Grupy Azoty Ireneusz Marciniak. Ten wybór wzbudził jednak wiele wątpliwości. Bo konkurs, w którym wygrał wieloletni dyrektor ośrodka badawczego dr Zygmunt Łuczyński, został unieważniony.

Sprawę nagłośnił w serwisie portalu naukatolubie.pl Tomasz Rożek, dziennikarz "Gościa Niedzielnego". Na Facebooku powstało też wydarzenie Nie dla upartyjnienia grafenu. Rożek opisuje dokładnie przebieg konkursu, do którego stanęło czterech kandydatów. Najlepszy okazał się dotychczasowy dyrektor ITME, dr Łuczyński. Wygraną potwierdziła uchwałą Komisja Konkursowa, a Rada Naukowa Instytutu skierowała do Ministra Gospodarki pismo z rekomendacją i prośbą o powołanie dyrektora na kolejną kadencję. Rożek zamieścił w internecie skany tych dokumentów.

Łuczyński, inicjator polskich badań nad grafenem, nie będzie jednak szefem ITME. Nominacji nie podpisał szef resortu Janusz Piechociński, a wygrany przez niego konkurs... powtórzono. Za drugim razem najwięcej punktów uzyskał Ireneusz Marciniak, były wiceprezes Grupy Azoty i dyrektor w ZCh Police S.A.

– O tej osobie mówiło się jak o kandydacie forsowanym przez ministerstwo gospodarki – twierdzi dr Łuczyński, cytowany w materiałach Rożka.

Polski grafen zmarnowanym wynalazkiem. Prześpimy szansę?

Kilka miesięcy wcześniej w jednym z wywiadów Łuczyński zwracał uwagę, że ITME jest "łakomym kąskiem do przejęcia" i sugerował, że resort gospodarki chce wcielić instytut do Politechniki Warszawskiej (takim planom zaprzeczał rzecznik PW). A takie zmiany - zdaniem Łuczyńskiego - mogłyby odbić się negatywnie na polskich badaniach nad grafenem.

– Nie jest tajemnicą, że większość ze specjalistów pracujących nad grafenem ma liczne propozycje i możliwość natychmiastowego przejścia do innych (zagranicznych) ośrodków badawczych. Każda niestabilność związana z działalnością placówki jest tutaj realnym zagrożeniem, a w konsekwencji grozi utratą pozycji Polski w tej dziedzinie – przekonywał.

Dlaczego konkurs w ogóle unieważniono i rozpisano nowy, w którym jako kandydat pojawił się były wiceprezes Grupy Azoty? Rożek sugeruje, że mogła to być kandydatura z nadania politycznego PSL-u. Resort gospodarki tłumaczy się tymczasem... procedurami. Poniżej przedstawiamy to uzasadnienie:

"Przepisy rozporządzenia MNiSW w sprawie sposobu i trybu przeprowadzania konkursu na stanowisko dyrektora instytutu badawczego w § 9 ust. 1 przewidują dopuszczenie do udziału w drugim etapie konkursu co najmniej 2 i nie więcej niż 5 osób. Komisja konkursowa do udziału w drugim etapie dopuściła 3 kandydatów.

W drugim etapie konkursu (prezentacja przez kandydatów koncepcji kierowania jednostką, rozmowa kwalifikacyjna, znajomość wiedzy, przepisów itp.) oceniano tylko jednego kandydata. W wyniku oceny w głosowaniu tajnym, kandydat p. Zygmunt Łuczyński uzyskał 136 pkt na 200 możliwych do uzyskania tj. 68%.

Jeden kandydat nie potwierdził przed Komisją znajomości języka obcego i tym samym nie mógł być dalej kwalifikowany. Drugi kandydat po prezentacji swojej koncepcji złożył oświadczenie, rezygnuje z ubiegania się o stanowisko dyrektora ITME.

W związku z tym, że procedura konkursowa przewiduje wybór kandydata spośród ocenianych co najmniej dwóch kandydatów, Minister odmówił powołania Pana Zygmunta Łuczyńskiego, uznając za zasadne powtórzenie konkursu.

Rada Naukowa ogłosiła drugi konkurs, w którym oceniano 4 kandydatów, w tym Pana Łuczyńskiego. Komisja wybrała i przedstawiła ministrowi kandydata, który uzyskał najwyższą ocenę punktową."

Zobacz też reportaż WP o produkcji grafenu w ITME:

 

grafen, itme, badania nad grafenem
Czytaj także
Polecane galerie