Jak zarobić na krachu giełdowym? Warren Buffett zdradził sekret

Jak zarobić na krachu giełdowym? Warren Buffett zdradził sekret

Fot. Lorenzo Ciniglio / Polaris

W 1984 roku Warren Buffett zdradził publicznie sekret skutecznego inwestowania na giełdzie - przypomina Business Insider. Po 31 latach miliarder z przykrością stwierdza, że nikt go nie posłuchał. Krach na giełdach, wywołany problemami Chin, wydaje się być świetną okazją do wykorzystania rad człowieka, uznawanego za guru inwestorów.

O swojej filozofii inwestycyjnej Buffett opowiedział podczas wystąpienia w Columbia Business School w maju 1984 roku, które później zostało spisane na kilkunastu stronach opracowania pod tytułem "The Superinvestors of Graham-and-Doddsville."

Miliarder stara się tłumaczyć, że przy inwestowaniu nie należy myśleć o kupowaniu akcji, tylko o kupowaniu całego biznesu. Kluczem jest umiejętność szukania na rynku rozbieżności między realną a giełdową wartością firmy. Często różnią się one między sobą i to znacząco, co można wykorzystać.

Zamieszanie na rynkach finansowych, które wywołały Chiny, jest dobrą okazją do przywołania słów Buffetta. Gigantyczne przeceny akcji w wielu przypadkach są przesadzone. Przecież z dnia na dzień nie zmieniły się długoterminowe perspektywy rozwoju KGHM-u. Tymczasem akcje w poniedziałek straciły na wartości 13 proc. To może być dobra okazja do kupna tanich papierów. Gdy emocje opadną, a ceny powrócą do swojej normalnej wartości, będzie można liczyć na zyski. Z zastrzeżeniem, że może to być czasami bardzo długa perspektywa czasu. Tak w skrócie można przełożyć wizję Buffetta na rzeczywistość.

Warren Buffett tłumaczy, że nawet nie ma większego znaczenia kiedy kupuje się akcje, jak wygląda wykres notowań czy jakie wskaźniki mają akcje. Jeśli firma dobrze prowadzi swój biznes i ma dobre perspektywy, da zarobić inwestorom.

Od Coca-Coli do samolotów

Ostatnim "strzałem" miliardera jest producent m.in. części do samolotów pasażerskich - Precision Castparts Corp. W tym miesiącu zainwestował w spółkę 37 mld dolarów, kupując akcje po 235 dolarów za sztukę. To o ponad jedną czwartą więcej niż wynosił ich kurs dzień wcześniej.

Precision Castparts Corp. to ostatnia inwestycja Buffetta. Swoje pierwsze pieniądze w wieku sześciu lat zarobił na firmie, w której jego holding ma obecnie ponad 15 procent udziałów. Za 25 centów kupił sześciopak coca-coli, by później każdą z puszek sprzedawać po 5 centów. Po 78 latach inwestowania zarobione 5 centów rozmnożył do 365 miliardów dolarów.

Miliarder potrafi zwietrzyć świetny interes tam, gdzie nikt inny go nie widzi i decydował się wspierać zarządzanymi pieniędzmi niemalże wszystko - od producentów odkurzaczy, przez kosmetyki, amerykańską pocztę, koleje, banki, ubezpieczenia, media czy żywność.

Wzór inwestora i zwykłego człowieka

Mimo ogromnego majątku Buffett rzadko korzysta z ochrony czy kierowcy i jeździ niewyróżniającymi się z tłumu samochodami. Całkiem niedawno jeden z nich miał nabyć okazyjnie ze względu na uszkodzenia po silnym gradobiciu. Latem zeszłego roku kupił z kolei średniej klasy cadillaca, z którym dał się nawet sfotografować jednej z pracownic salonu producenta w rodzinnym Omaha. Tu też ciągle mieszka w tym samym domu, który kupił jeszcze w 1958 roku za 31 tysięcy dolarów.

Również w Omaha centralę ma jego Berkshire Hathaway. Czternaste piętro zwykłego biurowca, w którym pracuje zaledwie kilkanaście osób, podobnie jak jego samochody i pięciopokojowy dom, nie imponuje przepychem i bogactwem.

W życiu codziennym Buffetta brakuje specjalnych ekstrawagancji. Lubi bywać w lokalnym klubie country, jadać w zwykłych restauracjach, popijać colę w liczbie kilku puszek dziennie. Niespecjalnie przejmuje się dietą, ubraniami i swoim wyglądem.

Czytaj więcej na temat życia i filozofii Warrena Buffetta

giełda, inwestowanie, warren buffet
Czytaj także
Polecane galerie