Lek na AIDS podrożał jednej nocy o 5 tysięcy procent

Lek na AIDS podrożał jednej nocy o 5 tysięcy procent

Fot. AlexRaths/iStockphoto

- Zysk to wielka sprawa - powiedział Martin Shkreli uzasadniając swoją decyzję podniesienia ceny leku na AIDS o 5 tysięcy procent. - No cóż, musimy na nim zarabiać - dodał menedżer byłego funduszu hedgingowego. W USA problemy związane z zakupem praw do leków nie są czymś zupełnie nowym. Jest to swoisty model biznesowy, który na przestrzeni wielu już lat przynosił i ciągle przynosi krociowe zyski.

Firma Shkreli Turing Pharmaceuticals, która kupiła prawa do produkcji Daraprim, nie zwlekała zbyt długo z decyzją i ogłosiła ją natychmiast po przejęciu. W konsekwencji lekarstwo zamiast 13,5 kosztuje teraz 750 dolarów - informuje Bloomberg. Co bardziej poruszające - taki skok odbył się w ciągu tylko jednej nocy. Lek standardowo używany podczas leczenia toksoplazmozy jest również stosowany w leczeniu osób z osłabionym układem odpornościowym, w tym chorych na AIDS.

Podczas burzliwej kariery biznesowej Shkreli jeszcze jako menedżer funduszu hedgingowego, został oskarżony o niezgodne z prawem działania przez Federalną Agencję Leków (FDA). Później już na pokładzie innej firmy kupił prawa do innego leku, którego cenę również podniósł. W tej sprawie toczy się postępowanie, w której zarząd spółki żąda od Shkreli 65 milionów dolarów odszkodowania.

Mimo kłopotów i burzy, jaką wywołała jego decyzja, Shkreli wydaje się pozostawać w znakomitym nastroju. Odpiera na Twitterze zmasowane ataki krytyków wyjaśniając, że biznes służy zarabianiu pieniędzy i podwyżka jest jak najbardziej uzasadniona.

Argumentuje, że jego firma dzięki pozyskanym środkom będzie mogło rozwijać nowe leki. - Jesteśmy pierwszą firmą, która naprawdę koncentruje się na tym produkcie. I myślę, że to świetna sprawa - wyjaśnia biznesmen i przypomina, że Daraprim jest na rynku od 1953 roku i pacjenci zasługują już na nowy lek.

Organizacje wspierające chorych na AIDS nie dały się jednak przekonać i z całą mocą krytykują tę podwyżkę, nazywając ją kompletnie nieuzasadnioną.

Sęk w tym, że taka praktyka w USA nie jest wcale rzadkością. Jak przypomina Bloomberg, popularny lek na serce koncernu Valeant po przejęciu praw zdrożał o 500 procent w jeden dzień. Szeroko opisywany był też przypadek jednej z firm, która podniosła ceny jednego z antybiotyków z 20 dolarów za butelkę w 2013 roku do 1849 w 2014 r.

Na fali oburzenia po decyzji Shkreli senator i kandydat na prezydenta Bernie Sanders wraz z innym politykiem partii republikańskiej Elijahem Cummingsem wysłali list do FDA z żądaniami szczegółowych informacji na temat takich praktyk. W sprawę zaangażowała się też inna kandydatka w wyścigu do prezydenckiego fotela Hillary Clinton, która zapewnia, że wie już jak poradzić sobie z tym problemem.

Działania te nie wpłynęły jednak na cenę Daraprimu, który nadal kosztuje 750 dolarów.

Zobacz także: Braki leków w polskich aptekach

 

 

aids, martin shkreli, daraprim
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie