Orban poszedł własną drogą. I teraz zbiera tego owoce

Orban poszedł własną drogą. I teraz zbiera tego owoce

Fot. East News/PuzzlePix/REX

Odsądzany od czci i wiary węgierski premier w wielu kwestiach poszedł na przekór Brukseli, decydując się na kilka radykalnych ruchów naraził się mocno politykom unijnym i ekonomistom, ale teraz gospodarka naszych bratanków rozkwita. Przyznają to nawet niechętne Victorowi Orbanowi agencje ratingowe.

Jako ostatnia z "wielkiej trójki", po Moody's i Fitch, rating dla Węgier podniosła agencja Standard & Poor’s.  Powołując się na zmniejszoną podatność na wstrząsy zewnętrzne i lepsze perspektywy dla wzrostu gospodarczego podniosła ocenę ryzyka kredytowego do poziomu BB+, który wciąż uznawany jest za śmieciowy, ale kolejne podbicie oceny oznaczało będzie, że węgierskim obligacjom przywrócona zostanie wycena inwestycyjna. Obecnie mają one tak samo słabą opinię jak papiery rosyjskie czy indonezyjskie - pisze Bloomberg.

Węgierskie problemy na arenie międzynarodowej i z agencjami ratingowymi zaczęły się w 2011 roku, gdy premier Viktor Orban podjął szereg decyzji bardzo źle przyjętych w kręgach finansowych. Chodzi przede wszystkim o znacjonalizowanie środków zgromadzonych w prywatnych funduszach emerytalnych o równowartości 14 mld dolarów, wprowadzenie najwyższego w Europie podatku bankowego i odrzucenie międzynarodowej pomocy.

Mimo negatywnego nastawienia inwestorów węgierska gospodarka powróciła do wzrostu, a stopy procentowe spadły do rekordowo niskiego poziomu.

- Aktualizacja ratingu odzwierciedla nasz pogląd, że Węgry są mniej podatne na wstrząsy zewnętrzne, że jego wzrost i perspektywy poprawiły się, a seria ostatnich decyzji przyczyniła się do zwiększenia elastyczności finansowej i zmniejszyła ryzyko recesji bilansowych podobnych do tych, które miały miejsce w latach 2008-2013 – podał Standard & Poor’s.

Prawda jest taka, że  agencje nie mają za bardzo wyjścia i muszą zweryfikować oceny ryzyka kredytowego dla Budapesztu, żeby uniknąć kompromitacji. Gospodarka węgierska jest obecnie jedną z najszybciej rozwijających się w UE – PKB w 2014 wyniósł 3,6 proc., w styczniu produkcja przemysłowa wzrosła o 7,7 procent, a sprzedaż detaliczna była najwyższa od 11 lat. Forint  od początku roku zyskał 4,4 procent, więcej niż inne waluty w regionie, jak polski złoty, lej rumuński czy czeska korona.

Konsumenci mają więcej pieniędzy, co jest wynikiem decyzji o urzędowym zmniejszeniu rachunków za energię elektryczną dla gospodarstw domowych i wartych 4-miliardów dolarów odszkodowań za "niesprawiedliwą" konwersję kredytów walutowych.

Wzrost gospodarczy w ubiegłym roku pomógł zredukować poziom długu publicznego do 76,9 procent PKB na koniec 2014 roku z 77,3 procent w 2013 roku. Węgry zakończył procedurę UE nadmiernego deficytu dla przestępców-budżetu w 2013 roku po raz pierwszy od wejścia do bloku w 2004 roku.

Jedną z ostatnich, bardzo niepolitycznych, decyzji Victora Orbana, za którą był ostro krytykowany również w Polsce, było energetyczne zbliżenie z Rosją. W lutym do Budapesztu na zaproszenie węgierskiego premiera przybył sam Władymir Putin. Owocem tej wizyty była umowa, w myśl której do 2020 roku Węgry otrzymają  ze Wschodu gaz o wartości 3 mld euro. Tyle właśnie Budapeszt powinien zapłacić Rosjanom zgodnie z obowiązującą od 1996 r. umową do końca 2015 r. Problem polegał na tym, że w ciągu ostatnich 6-7 lat zapotrzebowanie Węgier na gaz znacznie się zmniejszyło. Nasi bratankowie nie odbierali minimalnej ilości zapisanej w kontrakcie, ale zgodnie z jego postanowieniami mieli obowiązek za to zapłacić. W efekcie na porozumieniu z Putinem zyskali kolejnych kilka miliardów dolarów.

Nie zwlekaj! Rozlicz już teraz swój PIT 2014 >>
Czytaj także
Polecane galerie