Sony na celowniku WikiLeaks. Portal publikuje wykradzione dokumenty

Sony na celowniku WikiLeaks. Portal publikuje wykradzione dokumenty

Fot. New Media Days/Flickr/CC BY-SA 2.0

Pięć miesięcy po spektakularnym ataku hakerskim na wytwórnię filmową Sony Pictures demaskatorski portal WikiLeaks opublikował w czwartek ponad 30 tys. dokumentów wykradzionych firmie, a także 170 tys. e-maili. Założyciel WikiLeaks Julian Assange (na zdjęciu) oświadczył, że dokumenty powinny zostać upublicznione, ponieważ pokazują wewnętrzny sposób działania wpływowej międzynarodowej korporacji.

Dodał też, że archiwum jest w centrum konfliktu geopolitycznego i jako takie należy do publicznej domeny. - WikiLeaks dopilnuje, aby tak zostało - wskazał.

W opublikowanych w czwartek zasobach jest możliwość wyszukiwania konkretnych materiałów za pomocą np. słowa kluczowego, rodzaju pliku czy nazwiska osób, które wysłały bądź otrzymały e-maile.

Publikację skrytykował koncern Sony Pictures, według którego archiwum umożliwi hakerom szerzenie skradzionych informacji. Firma nie zgodziła się też ze stwierdzeniem, że materiały należą do domeny publicznej.

W listopadzie ubiegłego roku hakerzy przejęli z komputerów Sony Pictures około 100 terabajtów danych, wśród których znalazły się m.in. informacje o pracownikach i ich numerach ubezpieczeń społecznych oraz szczegóły kontraktów z aktorami i twórcami filmowymi.

Do cyberataku przyznali się hakerzy z organizacji Strażnicy Pokoju, a amerykański wywiad podejrzewa, że grupa jest powiązana z Koreą Północną, czemu Pjongjang zaprzecza. Atak wiązał się z planami wprowadzenia na ekrany komedii "The Interview" o fikcyjnym spisku na życie północnokoreańskiego przywódcy Kim Dzong Una.

Wytwórnia początkowo anulowała pokazy filmu, ale potem zdecydowała się na dystrybucję w ograniczonym zakresie.

wikileaks, atak hakerski
PAP
Czytaj także
Polecane galerie