Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Stało się. Biedronka podjęła decyzję o bolesnych cięciach

Stało się. Biedronka podjęła decyzję o bolesnych cięciach

Fot. Biztok.pl

Ponad 50 mld przychodów i trzy tysiące sklepów w 2016 r. – jeszcze rok temu tak ambitne cele stawiał sobie właściciel Biedronki. To już historia, najnowsze plany spółki Jeronimo Martins oznaczają spory spadek tempa wzrostu najpopularniejszej sieci handlowej w Polsce.

Konkurenci nie mają się jednak czym się cieszyć. Biedronka to wciąż hegemon polskiej branży detalicznej z udziałem w rynku na poziomie czterech kolejnych sieci razem wziętych. Nawet po obniżeniu tempa wzrostu długo pozostanie poza zasięgiem innych sieci działających w Polsce.

Do 2017 roku przychody sieci w Polsce mają wzrosnąć do 11 mld euro (ok. 46,5 mld zł), a liczba sklepów wzrośnie o ok. 300 z obecnych 2530. (Oznacza to, że Polacy poczekają na 3000. Biedronkę o co najmniej dwa lata dłużej niż to firma zapowiadała przed załamaniem się wyników finansowych).

Fatalne dane Biedronki. Sieć zmuszona podjąć bolesną decyzję

W trzech pierwszych kwartałach bieżącego roku sprzedaż Biedronki wyniosła 6,19 mld euro (26,2 mld zł) i była o 9 proc. wyższa niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Przy takim tempie wzrostu tegoroczny obrót powinien wynieść ok. 35 mld zł. Większe przychody w naszym kraju osiągnie tylko PKN Orlen.

Portugalska spółka wciąż zamierza mocno inwestować w Biedronkę. Do 2017 r. chce wydać w Polsce 800 mln euro (3,4 mld zł), jednak aż 40 proc. z tej sumy ma iść na remonty istniejących obiektów.

Możemy sobie pozwolić na zmniejszenie tempa otwarć i skoncentrować się w większym stopniu na rozwoju oferty – zapowiedział prezes Jeronimo Martins Pedro Soares.

Oprócz rozszerzenia asortymentu, sposobami na poprawę wyników finansowych Biedronki mają być cięcia kosztów kosztów logistyki oraz mniejsze wydatki na struktury zarządcze. Na prezentację Jeronimo Martins entuzjastycznie zareagowała giełda w Lizbonie. Kurs akcji spółki skoczył o 7 proc.

W III kwartale Biedronka po raz kolejny zanotowała realny spadek sprzedaży liczony wskaźnikiem LfL (Like-for-like), obrazującym przychody w placówkach, które działają co najmniej od roku. Od początku roku sprzedaż LfL dyskontowej sieci zmalała łącznie o 1,2 proc. w stosunku do zeszłego roku.

W handlu to właśnie LfL pokazuje kondycję firmy. Jeronimo Martins tłumaczy, że słaby wynik jest efektem spadkiem cen żywności w Polsce, a także konkurencyjnego rynku, który opiera się głównie na promocjach. Jak dodano w komunikacie giełdowym, wyniki sprzedaży Biedronki byłyby jeszcze gorsze, gdyby nie działania reklamowe oraz wprowadzenie w czerwcu tego roku możliwości płacenia w Biedronkach kartami płatniczymi.

Szukasz pracy w branży handlowej? Kliknij i sprawdź oferty!
Czytaj także
Polecane galerie