Finału doczekała się sprawa niepełnosprawnego mechanika, którego na celownik wziął urząd skarbowy.

Mężczyzna z powodu choroby kręgosłupa nie mógł wykonywać zawodu i dorabiał jako ochroniarz. W wolnych chwilach pomagał nieodpłatnie znajomym, reperując auta. W zamian od niektórych otrzymywał żywność.

W ten sposób od rybaka otrzymał kilkanaście kilogramów fląder, a od rolnika w zamian za wymianę klocków hamulcowych i naprawę świecy żarowej - 15 kg ziemniaków i 30 jajek.

To nie spodobało się urzędnikom skarbowym, którzy uznali, że mężczyzna prowadzi niezarejestrowaną działalność gospodarczą i naliczyli mu 7 tys. zł dopłaty.

W styczniu tego roku po kilku latach batalii Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku uznał, że organy podatkowe nie wykazały dostatecznie, iż pomoc sąsiadom przekształciła się w regularną działalność gospodarczą. Skoro tego nie zrobiły, to powstały wątpliwości, które powinny być rozstrzygnięte na korzyść podatnika.

Czytaj także
Polecane galerie