Studenci dłużnicy winni uczelniom już blisko 10 mln zł

Studenci dłużnicy winni uczelniom już blisko 10 mln zł

Fot. pixaby

Zalegający z opłatami na swoich uczelniach winni są łącznie 9,67 mln zł, co oznacza, że ich średni dług wynosi niemal 1,9 tys. zł - wynika z danych Krajowego Rejestru Długów.

Jak podaje KRD, w ciągu ostatnich czterech lat liczba studentów w Polsce zmniejszyła się o ok. 300 tysięcy przy jednoczesnym aż trzykrotnym wzroście liczby tych, którzy mają nieuregulowane zobowiązania wobec swoich uczelni.

- Średnia kwota długu, przypadająca na jednego zadłużonego studenta, to 1883 zł. Jedni zadłużają się, bo nie stać ich na utrzymanie się, a inni rzucają studia i zapominają, że z uczelnią też wiąże ich umowa, którą trzeba wypowiedzieć - wskazują eksperci.

Dodają, że na wpisanie zadłużonych studentów do Krajowego Rejestru Długów zdecydowało się dotychczas 26 wyższych uczelni w Polsce, w większości są to szkoły prywatne, choć jest w tym gronie też kilka publicznych uczelni.

- Spada liczba studentów, a w związku z tym również dochody uczelni. Muszą one nie tylko oferować żakom coraz bardziej konkurencyjną ofertę studiów, co mnoży koszty, ale również staranniej przyglądać się swoim finansom. Dlatego też coraz rzadziej przymykają oko na brak opłaty za czesne i decydują się na skuteczną windykację należności - stwierdził prezes KRD Adam Łącki.

Jak zaznaczył, ze statystyk KRD wynika, iż studenci są winni szkołom wyższym 9,67 mln zł. Dane pokazują też, że najczęściej zadłużają się słuchacze krakowskich uczelni - w KRD znajduje się 2168 dopisanych przez nie zobowiązań, każde średnio na 1300 zł. Z kolei najwięcej do oddania mają studenci z Lublina - średni dług tamtejszego studenta to aż 3490 zł.

Autorzy zestawienia wskazali, że część studenckich długów powstaje na skutek niewystarczających dochodów lub wykorzystania pieniędzy przeznaczonych na studia na "życie studenckie". Spory odsetek spraw trafiających do KRD to jednak wynik niefrasobliwości. Zdarza się, że z różnych przyczyn żak rzuca studia - zwyczajnie przestaje przychodzić na zajęcia, ale zapomina przy tym wypowiedzieć umowę z uczelnią - czytamy w podsumowaniu badania.

- Z naszych badań wynika, że tylko 37 proc. płacących za studia ponosi te koszty, samodzielnie pracując. 15 proc. studentów decyduje się na zaciągnięcie kredytu lub pożyczki. Najczęściej jednak, bo w 48 proc. przypadków, naukę finansują im rodzice - wskazał Łącki.

Co dalej stanie się z tymi długami? Wiele wskazuje na to, że branża windykacyjna ma się coraz lepiej. Wierzyciele chętnie sprzedają nie tylko długi konsumpcyjne, lecz także hipoteczne. Zrobiły to już m.in. banki Getin Bank i BZ WBK. W najbliższym czasie na taki krok zdecydować się ma Raiffeisen Polbank.

Na sprzedaż wystawiane są pakiety hipoteczne wraz z zabezpieczeniem, co – jak przekonują firmy windykacyjne – poprawia sytuację dłużników, bo daje więcej możliwości spłaty bez ryzyka utraty domu czy mieszkania.

– Rynek wierzytelności będzie się rozwijać, ponieważ będzie rosła liczba wypowiadanych kredytów konsumenckich udzielanych przez banki oraz pożyczek udzielanych w SKOK-ach, czy też różnego rodzaju chwilówek – ocenia Markus Marcinkiewicz, ekspert ds. windykacji, autor książki „Zawodowy windykator”.

Jak dodaje, w najbliższym czasie powinien nastąpić duży napływ długów kupowanych przez firmy windykacyjne, bo bankom i wierzycielom pierwotnym coraz mniej będzie opłacało się przekonywanie swoich klientów do regulowania zobowiązań.

Zobacz także:

 

 

PAP
Czytaj także
Polecane galerie