W szpilkach po miliardy, czyli Jimmy Choo idzie na giełdę

W szpilkach po miliardy, czyli Jimmy Choo idzie na giełdę

Fot. Clotee Allochuku / Flickr, licencja CC SA 2.0

1,1 mld dol. z butów? To możliwe. Plany wejścia na londyńską giełdę ogłosiła znana marka luksusowego obuwia - Jimmy Choo.

Firma zamierza poprzez giełdę sprzedać 25 proc. akcji, a za budowę księgi popytu odpowiedzialne są Bank of America, Merrill Lynch, BHF-Bank i HSBC. Jedna akcja jest wyceniana na 140-180 pensów. Wartość spółki, która ma szansę stać się pierwszą marką obuwniczą, która samodzielnie zadebiutuje na giełdzie, szacuje się na ok. 700 mln funtów, czyli ponad miliard dolarów.

Buty Jimmy'ego Choo, może nie tak znane jak te od Christiana Louboutina, są szczególnie uwielbiane przez celebrytów i gwiazdy na całym świecie, takie jak m.in. Julia Roberts, Beyonce, Jennifer Lopez, Cate Blanchett, Jennifer Aniston i Halle Berry.

Za parę butów tej marki trzeba zapłacić od 500 dol. do nawet 1 795 dol., a kupić je można w sieci 120 firmowych butików, rozsianych na całym świecie. Kobiety cenią nie tylko klasyczne projekty, ale także doskonałe wykonanie, najlepsze materiały i jakość, które gwarantują komfort chodzenia nawet w kilkunastocentymetrowych szpilkach.

8574326_72435ad307_o.jpg

Firma oferuje obok legendarnych butów damskich, także szeroką gamę akcesoriów, takich jak torebki, paski, perfumy, a także buty męskie.

Wyniki mówią same za siebie. Pomimo ogólnie słabszej od kilku lat kondycji segmentu marek luksusowych, w ubiegłym roku Jimmy Choo może pochwalić się sprzedażą na poziomie 282 mln funtów.

Z debiutu firma może zebrać od 136 mln do nawet 175 milionów funtów. Środki te mają pomóc w ekspansji marki na Wschód, a plany zakładają otwieranie 10-15 sklepów rocznie, szczególnie w Azji.

A wszystko zaczęło się trochę jak w bajce o biednym, ale bardzo zdolnym rzemieślniku. Na następnej stronie zobaczcie, jak powstała marka Jimmy Choo.

Poprzednia strona
Czytaj także
Polecane galerie