Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Daniel Mzyk uratował firmę, teraz chce meblować Europę

Daniel Mzyk uratował firmę, teraz chce meblować Europę

Fot. EY

Przejął kierowanie rodzinną firmą po ojcu i w tym momencie nadciągnął kryzys. Niewiele brakowało, by przedsiębiorstwo, którego korzenie sięgają czasów przedwojennych, musiało ogłosić bankructwo. Daniel Mzyk jednak się nie poddał i w ciągu sześciu lat zwiększył EBITDA Grupy Paged z 20 mln zł do ponad 120 mln zł.

- Moja historia ze spółką zaczęła się w 2008 r. - wspomina Daniel Mzyk, finalista konkursu Przedsiębiorca Roku EY. - Zaangażowałem w nią własne pieniądze, a także te pożyczone po rodzinie - dodaje.

Niestety, chwilę później rozpoczęła się najostrzejsza faza kryzysu finansowego. Mzyk pracował mniej więcej od miesiąca, gdy okazało się, że firma ma opcje walutowe. - Byłem wtedy w radzie nadzorczej spółki. Dowiedziałem się, że to są dwa miliony złotych ekspozycji. Kazałem zamknąć opcję. Następnego dnia to już było pięć milionów złotych i spółka po prostu nie miała tyle gotówki, której bank wymagał do zamknięcia opcji. Kilka dni później było to już kilkadziesiąt milionów złotych, a w ciągu kilku tygodni kwota urosła do ponad stu milionów - opowiada prezes.

Jak się w tedy czuł? Teraz wspomina, że to była desperacja. Pierwsza inwestycja, pożyczone pieniądze, a spółka nie dość, że ma około 80 mln zł długu, to jeszcze ponad 100 mln zł straty na opcjach. W przeciągu kilku miesięcy kurs akcji spadł z około 20 zł do niecałych 2 zł.

- Nagle zaczął się brak płynności i wszystko, co z tym związane. Banki pukają do drzwi, dostawcy nie chcą sprzedawać na kredyt kupiecki, tylko za gotówkę… - wspomina Daniel Mzyk.

Pół roku zajęło negocjowanie z wierzycielami. W maju 2009 r. spółka podpisała ugodę z największym wierzycielem i było już wiadomo, że firma przetrwa. Przyszedł więc czas na restrukturyzację. Dziś Grupa Paged poza produkcją sklejki zajmuje się także robieniem mebli. Z zakładów w Jasienicy, Sędziszowie Małopolskim i Jarocinie wychodzą kolekcje, które poza Polską trafiają do 50 krajów na wszystkich kontynentach, w tym m.in. do Japonii, Australii, Stanów Zjednoczonych czy Kolumbii.

Daniel Mzyk nie spoczął na laurach. Jego zdaniem już wkrótce produkcja w Polsce zacznie drożeć. Dlatego Paged musi szukać czegoś, czym będzie mógł nadal konkurować.

- Nasza przewaga oparta na kosztach pracy powoli się wyczerpuje. Jeśli płace w Polsce w ciągu kilku lat zaczną rosnąć - a zaczną - to przestaniemy być konkurencyjni. Jeśli nie będziemy produkować czegoś więcej niż dobry mebel za rozsądną cenę, to nie będziemy w stanie tego sprzedać - ocenia.

Stąd pomysł na produkowanie designerskich mebli.

- W modelach które sami projektujemy i wymyślamy, a nie na produktach na zlecenie, mamy o wiele wyższą marżę. I stąd konstatacja, że to właśnie w tym kierunku powinniśmy się rozwijać. To jest na razie mała część biznesu. Widzimy, że musimy budować nowe kompetencje, nauczyć się produkcji tych mebli. To jest naturalny kierunek, w którym polscy producenci powinni iść - ocenia Daniel Mzyk.

Czytaj także
Polecane galerie