Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Kułakowski: Polska jest dla nas za mała

Kułakowski: Polska jest dla nas za mała

Fot. CodiLime

Kiedyś próbowali bezskutecznie dogonić Allegro, dziś otrzeźwieli i w świetnie sobie radzą. Uczenie maszynowe, sztuczna inteligencja, analiza wielkich zbiorów danych, klienci z USA, Izraela i przyczółek w Dolinie Krzemowej... Poznajcie CodiLime.

Pierwszy projekt jego firmy okazał się ekonomicznym niepowodzeniem – przyznaje w rozmowie z Biztok.pl Tomasz Kułakowski z CodiLime. Dodaje jednak, że obecnie biznes rozwija się w tempie geometrycznym, a Polska jest dla CodiLime po prostu za mała.

Tomasz Kułakowski informatyką interesował się już w liceum, ale po skończeniu studiów przestał programować. Pracował m.in. w Ryanairze i PLL LOT, porzucił jednak pracę w korporacji, by stworzyć własny biznes informatyczny.

 - Po ośmiu latach pracy zawodowej polegającej na rozwijaniu biznesu dla pracodawcy doszedłem do wniosku, że czas spróbować zrobić coś na własną rękę. Wpadł mi do głowy pomysł portalu aukcyjnego, wydawał się sensowny – w Polsce nie było jeszcze takiego rozwiązania, a podpatrzyłem, że istniał taki w Stanach – mówi Kułakowski.

Do realizacji swoich planów chciał pozyskać informatyków z najwyższej światowej półki, a do tego grona, jak się okazało, zaliczają się studenci Wydziału Matematyki, Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego. Kułakowski był tak przekonujący, że dwóch laureatów międzynarodowych konkursów programowania dla współpracy z nim porzuciło kariery w Dolinie Krzemowej wciągając do spółki jeszcze jednego kolegę.

W ten sposób powstał zespół, który stworzył clicXS, portal, mający być drugim Allegro. Niestety pomimo ogromu pracy projekt nie zbliżył się nawet do poziomu największego serwisu aukcyjnego w Polsce.

- Komercyjnie to nie był żaden sukces. Portal co prawda zaczął sprzedawać i generować przychody, ale nakłady finansowe i czasowe, które na niego ponosiliśmy były dużo większe. Usiedliśmy przy stole i uczciwie przyznaliśmy, że prowadzenie go dalej nie ma sensu. Ale przekonałem partnerów, że zespół, który stworzyliśmy ma o wiele większą wartość niż nasz portal – mówi.

To właśnie wtedy siedmiu - bo do takiej liczby rozrósł się zespół – współwłaścicieli CodiLime postawiło przed sobą trzy cele: utrzymać liczbę pracowników, zarobić na rozwój działalności i wreszcie stworzyć własny produkt. Środki na realizację tej strategii pochodziły początkowo z oszczędności każdego z partnerów, a następnie z zysków od zrealizowanych zleceń. Obecnie inwestycja w firmę zaczyna wydawać owoce.

Ta firma stoi za Biedronką, a wszystko zaczęło się od małego sklepiku. Oto historia Jerónimo Martins

- Ten rok zamkniemy przychodami sześciokrotnie większymi niż 2013 r., który z kolei skończył się pięciokrotnie lepiej niż 2012 r. W ciągu dwóch lat wzrost przychodów firmy jest więc trzydziestokrotny – chwali się Kułakowski.

Obecnie aż 95 proc. przychodów firmy pochodzi od klientów zza granicy, wśród których znajdują się tacy giganci jak japoński telekom NTT, amerykański AT&T czy Gigaspaces z Izraela. Firma otworzyła też oddział w Dolinie Krzemowej, gdzie dziesięciu pracowników dba o nawiązywanie nowych kontaktów handlowych.

 - To nawet nie jest tak, że polska gospodarka jest za mało innowacyjna by przyjąć nasze produkty. Ona jest po prostu za mała. W łańcuchu dostaw oprogramowania często występujemy znacznie wcześniej niż potrzeby polskich firm. Na przykładzie sektora finansowego wygląda to tak, że my tworzymy rozwiązanie informatyczne na zamówienie globalnego dostawcy, który gotowy produkt dopiero sprzedaje bankom na całym świecie, również w Polce – mówi Kułakowski.

Jedną z działek, którymi zajmuje się CodiLime jest analiza danych o klientach swoich kontrahentów. System Polaków pozwala na przykład zebrać, przetworzyć i wyciągnąć wnioski z danych o transakcjach i zachowaniach klientów, np. banków. Po co? A np. po to, żeby sprzedawcy w bankach wiedzieli, którzy klienci rzeczywiście kwalifikują jako kluczowi, a którzy nie.

Od pół roku CodiLime pracuje też nad własnym produktem. Na razie znana jest jego nazwa – deepsense.io. Ale choć do oficjalnej premiery zostało jeszcze niemal pół roku to Kułakowski zdradza, że już teraz niektórzy partnerzy wykorzystują komercyjnie niektóre funkcje narzędzia, takie jak analizę SMS-ów czy baz danych o klientach. Rozwój własnego produktu wymusił też zwiększenie zatrudnienia do ok. 80 pracowników, a rekrutacja kolejnych wciąż trwa.

Były sekretarz PZPR dziś jest milionerem. Z największą na świecie fabryką zakrętek


- Dziedzina w którą inwestujemy jest bardzo gorąca: uczenie maszynowe, sztuczna inteligencja, analiza wielkich zbiorów danych. Praktycznie wszystko co zarabiamy przeznaczamy na badania i rozwój własnego produktu. Śmieję się nawet, że jesteśmy trochę taką organizacją non-profit – mówi Kułakowski.

Wydaje się jednak, że jest w tym sporo kokieterii. CodiLime nigdy nie było bowiem zmuszone korzystać z zewnętrznego finansowania ani kredytu w banku. Kułakowski z dużą rezerwą podchodzi też do korzystania z funduszy unijnych.

- Problem polega na tym, że fundusze unijne mocno wiążą ręce – wyjaśnia. - Należy złożyć wnioski, później mija kilka miesięcy aż zostanie on rozpatrzony potem kolejne kilka miesięcy aż pieniądze wpłyną na konto. Świat komercyjny nie inwestuje w taki sposób, że dzisiaj mam ideę, a realizuję ją za rok. Przystępuje do realizacji natychmiast. My nie chcemy działać zgodnie z logiką funduszy unijnych, bo wierzymy, że normalny świat tak nie działa - mówi Kułakowski.

Grupa Wirtualna Polska i serwis Biztok.pl są Partnerem Gali Finałowej konkursu EY "Przedsiębiorca roku", która odbędzie się 29 listopada br. Do polskiego finału zakwalifikowało się 14 przedsiębiorców, sylwetkę każdego z nich będziemy opisywać w serwisie przed Galą.

Czytaj także
Polecane galerie