Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Paweł Przewięźlikowski szuka leku na białaczkę

Paweł Przewięźlikowski szuka leku na białaczkę

Fot. EY

Odszedł z korporacji, gdzie podlegało mu kilkuset ludzi. Dzisiaj Paweł Przewięźlikowski stoi na czele Selvity, niewielkiej firmy biotechnologicznej, która pracuje nad lekiem na ostrą białaczkę szpikową. W przyszłym roku lek ma wkroczyć w kolejną fazę badań – ma zostać podany ludziom.

Chodzi o cząsteczkę SEL24. To najbardziej zaawansowany projekt Selvity. Dzięki tej cząsteczce może powstać innowacyjny lek przeciwnowotworowy. Ma ona blokować aktywność białek odgrywających kluczową rolę w rozwoju ostrej białaczki szpikowej. Lek ma mieć zastosowanie także w przypadku chłoniaka czy szpiczaka mnogiego.

- W przyszłym roku planujemy po raz pierwszy podać go ludziom. Udowodniliśmy, że u myszy po podaniu naszej cząsteczki postęp ostrej białaczki szpikowej zostaje zahamowany. Teraz badamy na szczurach i na psach, czy podanie leku nie wywołuje nadmiernych efektów ubocznych – mówi Paweł Przewięźlikowski.

Prezes Selvity nie zawsze zajmował się biotechnologią. Zaczynał w branży komputerowej. Jest jednym ze współtwórców Comarchu – przychodził do firmy, gdy pracowało w niej kilkanaście osób. Gdy odchodził, pracowników było już 2,7 tysiąca.

- W 2007 r. postanowiliśmy z kolegą Bogdanem Sieczkowskim odejść z Comarchu i chcieliśmy wymyślić nasze życie zawodowe od nowa – wspomina Przewięźlikowski. - Nie chcieliśmy zakładać kolejnej firmy informatycznej, bo tę przygodę już przeżyliśmy. Media społecznościowe jakoś mnie nie interesują, nie chciałbym zakładać firmy po to, by ludzie wymieniali się głupimi obrazkami, które widać przez kilka sekund. Nawet jeśli miałbym na tym zarobić miliardy. Dlatego w grę wchodziła jakaś zupełnie nowa branża. Po analizie wielu możliwości wyszło, że trzeba zrobić innowacyjną firmę biotechnologiczną – dodaje.

Nad cząsteczką SEL24 Selvita pracuje od 2009 r. Do tej pory na badania poszło kilkanaście milionów złotych, teraz na testy przedkliniczne Selvita wydaje kolejne 6 mln zł.

– Żeby choćby zupełnie wstępnie sprawdzić, czy coś działa na ludziach, to trzeba wydać około 30 mln zł. To bardzo ryzykowne, więc takich firm jak nasza nie ma wiele. Poza tym, nie każdy tak kapitałochłonny projekt kończy się sukcesem. A żeby odnieść sukces, trzeba przeprowadzić ich przynajmniej kilka – zauważa prezes.

A co się stanie, jeśli wszystko pójdzie pomyślnie i okaże się, że rzeczywiście polska firma znalazła lek na ostrą białaczkę szpikową? O samodzielnej rejestracji leku i wprowadzeniu go do sprzedaży nie ma mowy – na to stać tylko największe koncerny farmaceutyczne świata. Dlatego Selvita będzie szukać partnera, by podzielić się z nim zyskiem z komercjalizacji wyników badań.

A jeśli się nie uda? Poza badaniami Selvita prowadzi też działalność usługową – oferuje kompleksowe rozwiązania z zakresu chemii, biotechnologii oraz analityki chemicznej. Może więc szukać dalej. Dla Pawła Przewięźlikowskiego to przygoda intelektualna, a tworzenie nowych rzeczy daje mu satysfakcję. Chce stworzyć firmę, której produkty będą mogły zmieniać świat.

Czytaj także
Polecane galerie