Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Piotr Bieliński chciał zarobić na gry, a teraz je produkuje

Piotr Bieliński chciał zarobić na gry, a teraz je produkuje

Fot. EY

Firmę założył, by zarobić na gry komputerowe. Dzisiaj Action to spółka handlowa o obrotach ponad 1,3 mld euro rocznie i jeden z liderów dystrybucji oraz logistyki. Ale w przypadku Piotra Bielińskiego historia zatacza koło - zaczynał od sprzedawania gier, a teraz te gry produkuje. Ważne jest też koło rowerowe. Prezes na rowerze się ściga, zaangażował się też w budowę profesjonalnego teamu kolarskiego ActiveJet Team. Cel: Tour de France.

- Handlowałem grami, a teraz produkuję gry - uśmiecha się Piotr Bieliński, finalista konkursu EY Przedsiębiorca Roku. - Zawsze byłem wielkim ich fanem i ta pasja została mi do dziś. W 1985 r. zdobyłem medal na mistrzostwach Polski i ojciec za ten medal kupił mój pierwszy komputer - Atari. Właściwie od tego się wszystko zaczęło - wspomina.

W pewnym momencie granie przestało wystarczać. Zwłaszcza, że w Polsce pojawiły się nowe komputery - Amigi. Bieliński zobaczył w tym szansę.

- Ze wspólnikiem pożyczyliśmy 100 dolarów i za to kupiliśmy dwie Amigi. Postanowiliśmy, że będziemy sprzedawać gry. Znalazłem chłopaków, którzy sprowadzali je do Polski. Brałem od nich te gry w piątek, w sobotę byłem pierwszy na giełdzie komputerowej na Grzybowskiej, klienci ustawiali się w kolejkach. W miarę zmian na rynku zmieniała się również nasza oferta. Zaczęliśmy sprzedawać dyskietki, później pamięci, twarde dyski i tak przeszliśmy do hardware'u - opowiada.

W 1996 r., czyli pięć lat po założeniu, Action osiągał już obrót w wysokości miliarda złotych. Dziesięć lat później spółka zadebiutowała na giełdzie.

Dziś jest jednostką dominującą w grupie o łącznym przychodzie niemal 5,5 mld złotych. Jej działalność to handel, dystrybucja produktów IT, RTV, AGD, GSM, artykułów dziecięcych, sprzętu biurowego, materiałów eksploatacyjnych.

- Zawsze interesował nas rozwój, nigdy nie odpuszczaliśmy i gdy pojawiała się szansa na nowy biznes, inwestowaliśmy. Gdy na początku lat 90. na rynku brakowało wszystkiego, wzrost był łatwy, wystarczyło sprzedawać, a biznes rósł niemal sam.  Gdy zaczynaliśmy nie było komputerów, tylko liczydła. Teraz każdy ma już komputer, tablet i smartfon. W dzisiejszych czasach, kiedy rynek jest już dojrzały, trzeba na pewno więcej energii, kreatywności, by utrzymywać rozwój. Ale to dobrze dla nas. Firmy z pomysłem na siebie, takie jak Action, zwyciężą, słabsi odpadną - zaznacza Bieliński.

Od pewnego czasu Action zmienia swój model biznesu. Ze spółki dystrybuującej urządzenia IT zmienia się w spółkę handlową sprzedającą to, na co zlecenie złoży klient. Wiadomo, że Action będzie wchodził w nowe grupy produktowe. Jakie? Tego prezes nie zdradza. Każe czekać do wiosny.

- Rynek, a więc popyt na urządzenia IT ustabilizował się, trudno o dynamiczne wzrosty, a nas takie interesują. Stąd zmiana modelu. Z rynku producentów przesuwamy się na rynek sprzedawców. To otwiera nam ogromne możliwości. Gdy dostajemy od klienta hasło: potrzebujemy np. 5000 tys. elektrycznych szczoteczek, uaktywniamy się i taką dostawę realizujemy, nawet jeśli nie mamy tego towaru na magazynie, to potrafimy go szybko zdobyć. Szczoteczki to przykład, w ich miejsce można wstawić każdy inny produkt, który przyniesie nam zarobek. Na takiej zasadzie handlujemy teraz z np. z Amazonem, który sprzedaje w całej Europie.

Tymczasem kurs akcji od stycznia spadł o 45 proc.

- Od 2009 r. do początku tego roku kurs wzrósł od 3 zł do prawie 58 zł za akcję. Wiadomo było, że nie będzie rósł w nieskończoność. To, że dzisiaj nie rośniemy na giełdzie nie jest efektem tego, że mamy mniej pieniędzy. Inwestujemy i patrzymy, gdzie będziemy za pięć - sześć lat. Stąd m.in. uruchomienie spółki dystrybucyjnej Action Europe w Niemczech. Bo w mojej opinii firmy, z naszej branży, które nie będą inwestować i nie będą się zmieniać, za pięć - sześć lat znikną. Żeby się rozwijać, trzeba wchodzić w nowe rzeczy - wyjaśnia prezes.

Jedną z tych nowych rzeczy są gry na urządzenia mobilne. Zarabiać mają na mikropłatnościach. Najnowsza w wersji testowej jest dostępna  w Polsce i Arabii Saudyjskiej. Dystrybucja na cały świat ma ruszyć w listopadzie.

Gry to jedna pasja. Drugą jest sport. Piotr Bieliński jest trzykrotnym medalistą Mistrzostw Polski juniorów w biegu na 1500 metrów. W tym roku zajął czwarte miejsce w Amatorskich Kolarskich Mistrzostwach Europy Środkowo-Wschodniej, czyli wyścigu Tatry Tour. Nie ukrywa, że z satysfakcją zostawił za sobą kilkanaście lat młodszych konkurentów. Buduje też profesjonalną grupę kolarską - ActiveJet Team. Ma startować w dużych wyścigach.

- Grupa jest coraz silniejsza i spotyka się z coraz większym zainteresowaniem ze strony sponsorów. Inwestujemy w zawodników, super profesjonalne zaplecze. Plan jest taki, by za trzy lata wystartować w Tour de France - mówi prezes.

Jaka jest jego recepta na sukces?

- Potrzeba dużo szczęścia. Ale to szczęście to nic innego jak suma ciężkiej pracy, wiedzy i konsekwencji. No i jeszcze potrzeba dobrych pracowników, bo to ludzie tworzą biznes. Szef czy właściciel może go kreować, ale bez ludzi go nie rozwinie - zaznacza Piotr Bieliński.


Czytaj także
Polecane galerie