wp.pl
wp.pl
Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
12 mld w jeden dzień. Tyle długu Polska nie zaciągnęła jeszcze nigdy!

12 mld w jeden dzień. Tyle długu Polska nie zaciągnęła jeszcze nigdy!

Wow, super! A może o mój Boże, jak oni mogli? Tego nie chcemy rozsądzać... Fakty są jednak takie, że nasz rząd właśnie pochwalił się, że po czwartkowej aukcji obligacji Ministerstwo Finansów sfinansowało już ponad 50 procent całorocznych potrzeb pożyczkowych Polski na 2014 rok.

Na czwartkowej aukcji Ministerstwo Finansów sprzedało obligacje  o łącznej wartości 12,13 miliarda złotych. Wcześniej resort pożyczył od inwestorów krajowych 6 mld zł, a od zagranicznych 2 mld euro i 2 mld dol. Chce szybko zabezpieczyć potrzeby budżetu w jak największej części.

- Dzisiejszy przetarg był największym w historii pod względem wartości sprzedanych obligacji. Bardzo duży popyt umożliwił sprzedaż obligacji po cenach zbliżonych lub lepszych od rynkowych - skomentował wiceminister finansów Wojciech Kowalczyk.

Ba, w pierwszym kwartale Polska chce zapewnić sobie do 80 proc. potrzeb pożyczkowych.

Co z tego wynika?

Z jednej strony to oczywiście dobrze, że nasi księgowi starają wykorzystać dobry moment (a taki jest), żeby pożyczyć pieniądze na działanie państwa na korzystnych warunkach...

Z drugiej strony takie przechwałki zawsze prowokują pytanie, a właściwie poważną wątpliwość... Czy Polska naprawdę musi wciąż tylko pożyczać? Czy raz nie może dotrzeć z ministerstwa finansów komunikat: "od początku roku obcięliśmy wydatki państwa o 5 mld złotych, jest dopiero styczeń, a już zrealizowaliśmy roczny plan oszczędności w ponad połowie. Być może zwiększymy jego zakres (...)".

Niestety prawda jest taka, że przez najbliższe dwa lata takiego komunikatu nie będzie. Rząd chce dalej rządzić, a wyborów niebawem bez liku (europejskie, samorządowe, a potem sejmowe), raczej więc Donald Tusk podwyższy podatki (o czym piszemy tu),niż wprowadzi jakiekolwiek oszczędności. Bo oszczędności to zwolnienia, zwolnienia to protesty społeczne, a protesty społeczne to spadek popularności.

A co pozostaje w tej sytuacji prawdziwym liberałom? Liberałom pozostaje rola sceptyka. Takiego sceptycznego męża jak z tej reklamy ING Banku...

Czytaj także
Polecane galerie