Bieńkowska obiecała opłaty elektroniczne za autostrady, a to nierealne

Bieńkowska obiecała opłaty elektroniczne za autostrady, a to nierealne

Fot. GDDKiA

Wicepremier Elżbieta Bieńkowska odpowiedzialna za infrastrukturę przed odejściem ze stanowiska na rzecz posady w Komisji Europejskiej zapowiedziała wprowadzenie systemu opłat elektronicznych na autostradach.  Okazuje się, że bramki posłużą jeszcze bardzo długo.

Jak przypomina "Puls Biznesu", zgodnie z zapowiedziami szefowej resortu infrastruktury już w przyszłym roku miał ruszyć próbny pobór elektroniczny na odcinku Gdańsk-Toruń autostrady A1, a system miał zacząć obowiązywać w od 2016 r.

Czy budowa autostrad była błędem? Sprawdzamy, czy ekspresówki byłyby lepsze

Zarządzająca autostradą A1 spółka GTC uważa, że nakreślona przez Bieńkowską perspektywa jest nierealna, ponieważ w wyniku zmiany w składzie rządu jej zapowiedzi nie mają szans na szybkie przekucie w realne działania.

Dlatego zamiast czekać na elektroniczne myto, spółka już inwestuje rozbudowę tradycyjnych punktów poboru opłat, aby za rok nie powtórzyła się wpadka z gigantycznymi korkami. Pojawi się pewna nowość – zniknie konieczność naciśnięcia guzika, a bilet zostanie wydrukowany automatycznie, gdy auto podjedzie do bramki. To ma częściowo pomóc w rozładowaniu korków w okresach szczytowego ruchu.

Zdajemy sobie sprawę z tego, że skuteczne będzie jedynie wdrożenie modelu elektronicznego i nadal bardzo zależy nam na jego budowie. Jednak musimy powiedzieć otwarcie: wprowadzenie opłat elektronicznych jest realne w horyzoncie czasowym, którego nie jesteśmy w stanie określić – mówi cytowany przez "Puls Biznesu" Aleksander Kozłowski z GTC.

Przedstawiciel operatora autostrady wyjaśnia, że rozbudowa punktów poboru opłat wynika z zapisów umowy koncesyjnej, która przewiduje takie działanie w przypadku wzrostu ruchu. Dodaje, że tylko odpowiednia decyzja ministra infrastruktury mogłaby zwolnić GTC z tego obowiązku.

Koncesjonariusz boi się, że jeśli zainwestuje w system elektronicznego poboru opłat, rząd w międzyczasie może zmienić zdanie w kwestii wprowadzenia e-myta, a nie ma pewności, że wydane na ten cel pieniądze zostaną zwrócone.

Argumentem za rozbudową przestarzałych bramek, który podzielają inni koncesjonariusze, jest możliwość wykorzystania ich do zainstalowania w przyszłości elektronicznych urządzeń naliczających opłaty. Taką możliwość widzi m.in. operator autostrady A4 na odcinku Kraków-Katowice, Stalexport Autostrada Małopolska.

Czytaj także
Polecane galerie