Drenaż mózgów. Polska traci najwięcej specjalistów w Europie

Drenaż mózgów. Polska traci najwięcej specjalistów w Europie

Fot. Manolo Gómez, Flickr (CC BY 2.0)

W Europie nie ma drugiego takiego kraju: w ciągu dekady z Polski wyjechało najwięcej specjalistów spośród wszystkich państw Unii Europejskiej. - Polska realizowała model wzrostu w oparciu o tanią siłę roboczą, a nie o innowacje - mówi Biztok.pl prof. Krzysztof Rybiński. I to się teraz odbija czkawką. 

Podkreślamy, nie chodzi tu o liczbę wszystkich emigrantów, ale o osoby, które można zakwalifikować jako specjalistów. W tej dziedzinie wiedziemy prym: z danych Komisji Europejskiej wynika, że co dziewiąty specjalista decydujący się na pracę w zawodzie w UE poza krajem zamieszkania jest Polakiem.

Od 2003 r. nasz kraj opuściło niemal 32,5 tys. specjalistów. A ile udało się ściągnąć na polski rynek pracy? Zaledwie 2,1 tys. profesjonalistów z innych państw. W efekcie mamy zdecydowanie najgorszy bilans w Europie.

praca_specjalisci_infografika.jpg

Alicja Czerniawska, Marta Sitkiewicz, infografika.wp.pl

MEKSYK NAD WISŁĄ

Co ciekawe, na drugim miejscu pod względem "wyjeżdżających ekspertów" znaleźli się Niemcy (prawie 30 tys.). Tyle, że nasi zachodni sąsiedzi przyciągnęli do siebie w tym czasie ponad 36 tys. fachowców. 

A polska gospodarka, pomimo szybkiego wzrostu gospodarczego, utraciła "netto" ponad 30 tys. specjalistów. Pod tym względem wyprzedzamy nawet takich unijnych maruderów jak Rumunia  - odpływ 24 tys. specjalistów i Grecja - 17,7 tys. 

- Powodem ucieczki specjalistów z Polski jest bardzo niski poziom płac. Jak spojrzymy na dane OECD, okazuje się, że poza Meksykiem, który odstaje od stawki, to Polska jest krajem o najniższych płacach. Do tego dochodzą jeszcze inne czynniki, np. w Polsce jest dużo trudniej otworzyć własną firmę niż w innych krajach - mówi nam prof. Krzysztof Rybiński, rektor uczelni Vistula, były wiceprezes NBP.

Pod względem bilansu migracji specjalistów najlepiej w Europie wypada Wielka Brytania. W ciągu dekady do ojczyzny Szekspira przyjechało niemal 77 tys. profesjonalistów, a wyemigrowało 21 tys. Daje to najwyższy dodatni bilans we Wspólnocie – 55 tys. Na dalszych pozycjach znalazły się Cypr i Belgia.  Ale nawet postkomunistycznym Czechom udało się osiągnąć  wyraźną nadwyżkę. Dlaczego Polska wypada tak słabo?

- Polska realizowała model wzrostu w oparciu o tanią siłę roboczą, a nie o innowacje. Większość polskich firm dokonujących ekspansji zagranicznej, które badałem, jest w stanie dostarczyć produkty w jakości zbliżonej do zachodniej, ale po niższej cenie. Ten model po dwudziestu kilku latach jednak się załamuje. Za chwilę społeczeństwo zacznie się starzeć i niskie koszty pracy nie wystarczą, by zapewnić wzrost. Musimy być bardziej innowacyjni, a to trudne, gdy utalentowani młodzi ludzie wybierają Berlin czy Londyn - wskazuje prof. Rybiński.

Koniec taniej siły roboczej? Firmy nie są w stanie znaleźć w Polsce pracowników

EXODUS LEKARZY, ARCHITEKTÓW I NAUCZYCIELI

W skali całej Europy najczęściej migrującymi profesjonalistami są nauczyciele szkół średnich tuż przed całą listą zawodów medycznych – od lekarzy, przez pielęgniarki i fizjoterapeutów po dentystów. Nic dziwnego, starzejące się społeczeństwo Europy potrzebuje wykwalifikowanego personelu medycznego, a ten ze wschodu Europy jest po prostu tańszy.

W Polsce problem dotyka jednak również innych branży, zwłaszcza gdy dla jej przedstawicieli zwyczajnie brakuje pracy. Przykładowo dane Krajowej Rady Izby Architektów wskazują, że w Polsce w zawodzie pracuje ich tylko 30 proc. Eksperci podkreślają, że emigracja ma związek nie tylko z lepszymi perspektywami na rynkach zachodnioeuropejskich, lecz także ze zharmonizowanymi wymaganiami dla architektów na szczeblu unijnym, co ułatwia proces uznawania kwalifikacji.

- Ponieważ mamy strefę Schengen i można się poruszać bez paszportu po krajach Unii Europejskiej, bardzo łatwo jest wyjechać z kraju. Pomimo niskiego poziomu płac w Korei Północnej, specjaliści stamtąd nie uciekają, bo z tego kraju nie da się wyjechać. W Polsce wystarczy zapakować tobołek, obrać azymut i w drogę - komentuje prof. Rybiński.

Specjaliści to tylko jeden z kłopotów. Co jeszcze trapi polską gospodarkę? O tym na następnej stronie

Poprzednia strona
  • 1
  • 2
Czytaj także
Polecane galerie