Historyczna zmiana w Chinach. Stoją nad krawędzią

Historyczna zmiana w Chinach. Stoją nad krawędzią

Fot. See-ming Lee/Flickr

Chiny przymierzają się do złagodzenia tak zwanej "polityki jednego dziecka". Wprowadzone w latach 70-tych przepisy, zezwalające małżeństwom na tylko jednego potomka, prowadzą kraj do zapaści demograficznej. Powodują, że społeczeństwo gwałtownie się starzeje i zaczyna brakować siły roboczej, na której opiera się gospodarka komunistycznego kraju.

W 2013 roku reżim w Pekinie złagodził nieco te przepisy, zezwalając na dwoje dzieci w sytuacji, gdy jedno z małżonków jest jedynakiem. Nie przyczyniło się to jednak do wzrostu narodzin. Premier Chin Li Keqiang powiedział, że rząd bierze pod uwagę dalsze zmiany, rozważa wszystkie "za" i "przeciw".

Krytykowana przez obrońców praw człowieka "polityka jednego dziecka" jest często brutalnie egzekwowana przez funkcjonariuszy komunistycznego reżimu. Urzędnicy przymuszają kobiety do aborcji pod groźbą więzienia lub innych represji.

Przepisy doprowadziły także do tego, że w chińskim społeczeństwie dominują chłopcy. Tamtejsze małżeństwa, zmuszone do ograniczenia się do jednego dziecka, wybierają z reguły syna. W rezultacie, w ubiegłym roku na sto dziewczynek przypadało 116 chłopców.

Pomimo spowolnienia gospodarczego Chiny pozostają drugą największą gospodarką na świecie. Jednak drugie w ciągu czterech miesięcy obniżenie stóp procentowych, największe od ponad dwóch lat osłabienie chińskiej waluty wobec dolara, pierwszy od 14 lat spadek wydobycia węgla i pogrążający się rynek nieruchomości, podobnie jak to miało miejsce w USA w 2007 roku, niepokoją. Coraz większy udział inwestycji Chin na Zachodzie miał być receptą na kryzys w UE, ale może okazać się również przyczyną kolejnego kryzysu. Bo kłopoty "fabryki świata" to również problem Europy.W ubiegłym roku tempo wzrostu chińskiej gospodarki było już mniejsze niż w poprzednich latach. Wyniosło 7,4 proc. i był to najsłabszy wynik chińskiej gospodarki od początku lat dziewięćdziesiątych, gdy na Chiny nałożone zostały sankcje w związku z wydarzeniami na placu Tiananmen.

Władze Chin zakładały wzrost PKB na poziomie 7,5 proc., co oznacza, że po raz pierwszy od 1999 roku nie zrealizowały zamierzonego celu gospodarczego. Zwłaszcza, że w latach 2012 i 2013 gospodarka rosła w tempie 7,7 proc., a przez ostatnie trzy dekady średni wzrost sięgał 10 proc, czy nawet 12 proc.

Ale Chiny zwalniają dalej. W tym roku PKB Państwa Środka będzie jeszcze niższe. Jak zapowiedział w przemówieniu sprawozdawczym premier Li Keqiang cel zostanie obniżony do 7 procent. Oznacza to, że chińskie PKB wzrasta w rok o ponad 800 mld dolarów, co na warunki Europy byłoby sukcesem, ale dla Państwa Środka nie jest zadowalające.

Do tego dochodzi największe od ponad dwóch lat osłabienie chińskiej waluty wobec dolara i kolejna obniżka stóp procentowych przez bank centralny.

pkb, gospodarka, chiny, dzieci
Czytaj także
Polecane galerie