Jednym z niezliczonych tlących się konfliktów międzynarodowych jest spór Wielkiej Brytanii i Argentyny o Falklandy. Wygrana przez Brytyjczyków w 1982 roku wojna nie zniechęciła Argentyńczyków do starań o odzyskanie tego terytorium.
Nowym ich przejawem są przegłosowane przez argentyński parlament zmiany w prawie, o których w środę poinformowała ambasada tego kraju w Londynie.
Władze Argentyny postanowiły zniechęcić firmy do poszukiwań i inwestycji w wydobycie ropy naftowej wokół Falklandów poprzez wprowadzenie kar finansowych o wysokości nawet pół miliarda złotych, a nawet groźby 15-letniego pobytu w więzieniu.
Na razie te sankcje nie dotyczą żadnej z firm, które są już obecne na Falklandach, ponieważ nie działają one na terenie Argentyny. Argentyńska ambasada ostrzegła jednak, że jeśli ktokolwiek z przedstawicieli władz tych spółek pojawi się w tym kraju, będzie zatrzymany i postawiony przed sądem.
Władze Argentyny nie poprzestały na tych deklaracjach i dodatkowo wysłały pisemne ostrzeżenia nie tylko do wszystkich spółek w jakikolwiek sposób zaangażowanych w wydobycie ropy na Falklandach (które nazywa Malwinami), ale także do władz londyńskiej giełdy i analityków giełdowych.
Nic nie wskazuje na to, by na Brytyjczykach takie groźby zrobiły wrażenie. Rząd Wielkiej Brytanii odrzuca roszczenia Argentyny, a na potwierdzenie swojego prawa do Falklandów w tym roku przeprowadził referendum. Za pozostaniem pod władzą brytyjską opowiedziało się 1517 mieszkańców, a jedynie czterech było przeciw. Falklandy są zamieszkane przez 2932 osób.