wp.pl
wp.pl
Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Ot i przepis: jeden Polski Bus może się zatrzymać w Częstochowie. A drugi już nie.

Ot i przepis: jeden Polski Bus może się zatrzymać w Częstochowie. A drugi już nie.

Jedzie bus z Warszawy do Katowic? Może się zatrzymać w Częstochowie. A jak jedzie z Gdańska do Rzeszowa? Nie może. Proste?

O pewnym absurdzie, który powstał przez zmianę ustawy transportowej, pisze dziś "Gazeta Wyborcza". Od zeszłego roku obowiązuje przepis, który mówi że autobusy ekspresowe mogą się zatrzymywać tylko na przystankach skrajnych (początek i koniec trasy) i w miastach wojewódzkich.

A to wiele zmienia dla firmy PolskiBus.com, bo to właśnie linia ekspresowa. Przykładowo: charakterystyczne czerwone autobusy mogą się zatrzymać np. Opolu. Ale w dwukrotnie większej Częstochowie już nie, bo ta miastem wojewódzkim nie jest.

Na tym nie koniec: w przypadku Polskiego Busa zakaz dotyczy tylko trasy Gdańsk-Rzeszów. Ale gdy Polski Bus jedzie z Warszawy do Katowic, to zgodnie z prawem może zatrzymać się w Częstochowie.

Skąd ten cyrk? Wszystko rozbija się o przepisy regulujące to, czy dany przewoźnik prowadzi komunikację zwykłą, pospieszną czy ekspresową. Gdyby PolskiBus.com był linią pospieszną, mógły przystanać pod Jasną Górą. Ale wtedy musiałby sprzedawać także bilety z ulgami ustawowymi (dla emerytów, czy studentów). A tego nie chce, bo ma inaczej pomyślany model sprzedaży.

A dlaczego jeden bus może się zatrzymać, a inny nie? To akurat proste: na trasę Warszawa-Katowice czerwone autobusy wyjechały wcześniej niż powstało nowe prawo. W efekcie PolskiBus.com ma dwie linie przejeżdżające przez Częstochowę: z jednej pasażerowie wysiądą, z drugiej nie.

Dla urzędników to proste i klarowne. Podróżni niekoniecznie muszą to zrozumieć.

Tomasz Grynkiewicz, tomasz.grynkiewicz@biztok.pl

Czytaj także
Polecane galerie