PGE zerwała kontrakt z Australijczykami. Sama zbada grunt pod elektrownię atomową

PGE zerwała kontrakt z Australijczykami. Sama zbada grunt pod elektrownię atomową

Fot. Amy, Flickr (CC BY-SA 2.0)

Wciąż nie wiadomo, gdzie powstanie elektrownia atomowa w Polsce. Inwestycja o historycznym znaczeniu ma całkowicie zmienić polski system energetyczny. Rozważane są dwa punkty na Pomorzu, ale ostateczna decyzja zapadnie po dokładnych badaniach środowiska. Badania jednak opóźnią się o kilka miesięcy, bo polski wykonawca właśnie wypowiedział umowę australijskiej firmie Worley Parsons.

Spółka PGE EJ1 zerwała kontrakt z WorleyParsons, firmą prowadzącą badania środowiskowe i lokalizacyjne dla elektrowni jądrowej. Dokończeniem badań pokieruje sama, dla polskiego projektu jądrowego oznacza to kilka miesięcy opóźnienia.

Jako powody  spółka podała w komunikacie niedotrzymywanie zobowiązań z kontaktu i nieterminową realizacja wskazanych w umowie prac.

"Cała sytuacja nie jest dla nas zaskoczeniem. Proces dochodzenia do decyzji o rozwiązaniu kontraktu trwał wiele miesięcy. Podejmowane były liczne próby naprawy sytuacji, wielokrotnie wzywaliśmy wykonawcę do usunięcia naruszeń, ale po wyczerpaniu wszystkich dostępnych kontraktowo mechanizmów i przy braku poprawy ze strony wykonawcy uznaliśmy, że tej umowy nie jesteśmy w stanie kontynuować" - powiedział PAP prezes  PGE EJ1 Jacek Cichosz.

W jego ocenie rozwiązanie umowy było najlepszym wyjściem z perspektywy spółki, jednak cały proces badań opóźni się o kilka miesięcy. Na szczęście, kontrakt przewiduje wykorzystanie wyników dotychczasowych prac WorleyParsons.

elektrownia.jpg

elektrownia-jadrowa.pl

Polska jest już otoczona przez elektrownie atomowe, ale budowa elektrowni jądrowej w Polsce wciąż budzi kontrowersje. Prowadzoną w PRL-u inwestycję w Żarnowcu przerwano w latach 80. XX w. m.in. ze względu na katastrofę w Czarnobylu. Obecnie budowę krytykują nie tylko aktywiści, ale i niektórzy eksperci, którzy wskazują, że Polski nie stać na taki wydatek.

Żeby zbudować energię atomową, potrzebowalibyśmy nieprawdopodobnych środków. To jest według naszych obliczeń dopłata rzędu 10-12 mld rocznie przez 35 lat. Nie stać na to żadnego państwa, tym bardziej nas – powiedział Biztok.pl prof. Władysław Mielczarski z Politechniki Łódzkiej.

Ani łupki, ani atom. Skąd Polska weźmie energię elektryczną?

WorleyParsons jest międzynarodową firmą zarządzającą projektami energetycznymi z korzeniami w Australii. Brała udział w projektach jądrowych m.in. w Bułgarii, Rosji, Słowenii, Słowacji, Szwecji, Turcji, Egipcie, RPA, Kanadzie, Meksyku, USA i Armenii. W Polsce jako wykonawca badań środowiskowych za 252 mln zł została wyłoniona w ramach przetargu. Umowę podpisano w lutym 2013 r.

PGE EJ1 to spółka celowa, powołana do budowy i eksploatacji polskiej elektrowni jądrowej. Utworzyła ją PGE, a po 10 proc. udziałów będą w niej miały Tauron, Enea i KGHM. Decyzja co do budowy elektrowni jądrowej ma ostatecznie zapaść w 2017 r., a inwestycja powinna ruszyć w 2020 r. Do końca 2024 r. w naszych gniazdkach ma pojawić się prąd elektryczny uzyskany poprzez rozszczepienie atomu.

Elektrownia atomowa w Polsce ruszy w 2025 r.
Czytaj także
Polecane galerie