Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Polska promuje się tanią siłą roboczą. Taki mamy klimat, przegrywamy z USA

Polska promuje się tanią siłą roboczą. Taki mamy klimat, przegrywamy z USA

Fot. YouTube, PAIiZ

Pokazujemy się jako kraj tanich i wydajnych pracowników, bez mała "Bangladesz Europy". Dlaczego? Bo na to patrzą inwestorzy. Tyle, że w konkurencyjności kosztowej Polska zaczyna przegrywać nawet z... USA.

- Wzrosnąć muszą przede wszystkim płace Polaków. Pytanie, jak długo Polska może opierać swój rozwój wyłącznie na taniej sile roboczej? - pytał niedawno w mediach Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy.

W podobny ton uderzają eksperci Międzynarodowego Funduszu Walutowego. W raporcie "Emerging Markets in Transition: Growth Prospects and Challenges" wypunktowali kraje rozwijające się.

- Czas wzrostu gospodarczego opartego na prostych rezerwach (napływ funduszy unijnych, liberalizacja światowego handlu czy reformy rynku pracy) już się kończy - stwierdzili.

W raporcie MFW wyraźnie wytknięto Polsce bardzo niskie wydatki na badania i rozwój - bez poprawy w tej dziedzinie nie będziemy w stanie uzyskać wyższej marży na bardziej zaawansowanych usługach. Zdaniem analityków MFW skupianie się wyłącznie na konkurencyjności rozumianej jako niskie koszty pracy jest ślepą uliczką.

Eksperci przestrzegali, minister pytał, a w tym czasie w internecie na części pierwsze rozkładano film promocyjny PAIiIZ (Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych). Córka znanej projektantki - Natalia Klimas - zachęcała w nim do inwestycji w Polsce, tłumacząc z uśmiechem: 

"Wydajność pracy w Polsce rośnie szybciej niż wynagrodzenia. W efekcie koszty pracy w Polsce są jedne z najniższych w Europie".


Kampania wzbudziła wiele kontrowersji, głównie przez to, że w spocie promocyjnym położono nacisk na niskie płace, a tancerze tańczyli najpierw w słuchawkach niczym z telemarketingu, potem w kaskach budowlanych.

Nie pierwszy to raz, gdy kusimy inwestorów zagranicznych hasłem "u nas pracownicy mało zarabiają". W 2013 r. PAIiZ wraz z firmą K&K Selekt Centrum Doradztwa Personalnego opublikowała analizę mocnych i słabych punktów rynku pracy

Co w niej mamy?

Konstatację, że mocną stroną naszego rynku jest to, że w Polsce zarabia się sporo mniej niż w krajach "starej Unii", niezależnie od tego czy mówimy o kadrze zarządzającej czy o inżynierach. 
 

kosztypracy.jpg

 

Pracuje się za to długo - z piątki wybranych krajów to Polacy wyrabiają najwięcej roboczogodzin.

kosztypracy2.jpg

 


Co w raporcie uznano za słabość? Np. niską mobilność, ale też radykalne prawo pracy. Radykalne w tym znaczeniu, że pracownikowi przysługuje 20-26 dni wolnego w roku, z czego dwa dni na żądanie. I jeszcze przysługuje mu względnie długi okres wypowiedzenia, od miesiąca do pół roku. 

Z kolei za zagrożenie uznano związki zawodowe, a także oczekiwania wobec zagranicznych spółek. Raport stwierdza, że od koncernów pracownicy oczekują częstych podwyżek i dodatków takich jak opieka zdrowotna czy plan ścieżki kariery.
 
Oburzające? Jak mówią eksperci, takie są realia.

- Z punktu widzenia inwestorów koszt siły roboczej to absolutnie jedno z głównych kryteriów podejmowania decyzji - mówi serwisowi Biztok.pl Marcin Jędrzejewski, partner w firmie doradczej Boston Consulting Group (BCG).

Tak samo istotne jak istniejąca infrastruktura logistyczna i koszty energii. I tu zła wiadomość dla Polski - z analizy BCG wynika, że w UE cały czas nasza konkurencyjność kosztowa jest niezła. Ale staliśmy się - właśnie przez wyższe ceny energii - już mniej atrakcyjni niż... USA, które zyskuje dzięki gazowi łupkowemu.

BCG wyliczało m.in. wydajność pracy, koszty siły roboczej i koszty energii wśród 25 czołowych krajów eksportujących. Z raportu wynika, że najtańszym krajem pod względem lokowania produkcji jest Indonezja, potem Indie, Tajlandia, Meksyk, Chiny, Tajwan i Rosja. Na ósmej pozycji znajdują się właśnie Stany Zjednoczone, a za nimi Polska. 

BCG dodatkowo podzieliło wszystkie te kraje na cztery grupy:

  • "wschodzące gwiazdy", czyli Meksyk i USA.
  • utrzymujące pozycję: Indie, Indonezja, Holandia, Wielka Brytania
  • tracące grunt: Francja, Belgia, Włochy, Szwajcaria, Szwecja. Te kraje mają coraz niższą konkurencyjność, bo rosną u nich ceny energii, a jednocześnie nie ma wzrostu produktywności pracy
  • pod presją: tu znalazła się Polska, w towarzystwie Brazylii, Rosji, Chin i Czech.
manufaktura.jpg

BCG

Analitycy BCG wskazują, że Polska dziesięć lat temu biła rywali - pod względem konkurencyjności kosztowej - na głowę. W indeksie produkcji, w którym pozycja USA jest obliczana jako 100 punktów, Polska w 2004 r. miała 23 pkt przewagi nad Niemcami i 8 pkt przewagi nad najbliższym krajem europejskim. W 2014 r. różnica do Niemców zmalała do raptem 4 pkt.

Dużą rolę, co widać w rankingu, odgrywa energia - na tym skorzystały USA i Meksyk, które poprawiają swoją konkurencyjność na świecie, mimo dynamicznego wzrostu płac (w przypadku USA o 27 proc., w przypadku Meksyku aż o 67 proc.).

Na poniższej mapce widać, jak zmieniła się pozycja krajów w ciągu ostatniej dekady pod względem konkurencyjności kosztowej. 

konkurencyjnosc.jpg

BCG

Czytaj także
Polecane galerie