Rosja nie zapomniała o Arktyce. Za dużo tam gazu i ropy

Rosja nie zapomniała o Arktyce. Za dużo tam gazu i ropy

Osiem lat temu rosyjskie łodzie podwodne w ramach specjalnej misji umieściły na dnie Oceanu Arktycznego flagi by zaznaczyć, że Moskwa nie zrezygnuje nigdy z walki o tę część świata. W poniedziałek Barack Obama rusza w podróż po Alasce, by zaznaczyć amerykańskie aspiracje wykorzystania arktycznych złóż ropy i gazu. Wszystko dlatego, że przez zmiany klimatyczne topnieje lód, a to oznacza łatwiejsze wydobycie i transport surowców.

Jest o co walczyć - jak szacuje US Geological Survey ewentualne przyszłe korzyści obejmują szacunkowo 90 mld baryłek ropy i 1,7 bln metrów sześciennych gazu ziemnego, które czekają na odkrycie w Arktyce - informuje Bloomberg. Spadające ceny surowców studzą nieco emocje związane z poszukiwaniami, ale trudno tylko z tego względu zatrzymać ten wyścig.

Wyjątkiem jest koncern Shell który wydaje ponad 1 mld dolarów rocznie na wyprawy arktyczne. 18 sierpnia, firma otrzymała od władz USA powtórną zgodę na wiercenia na wodach Arktyki. Pierwsze podejście zakończyło się porażką. W 2012 roku mimo nakładów finansowych i olbrzymiego wysiłku ludzie musieli skapitulować przed siłami natury po serii awarii sprzętu.

Jednak gospodarcze wykorzystanie Arktyki nie musi być związane tylko i wyłącznie z surowcami. Jeden z projektów przewiduje wybudowanie olbrzymich serwerowni dla firm takich jak Facebook czy Google. Koszty ich obsługi byłyby wielokrotnie niższe ze względu na mniejsze zużycie energii przeznaczanej na chłodzenie.

Rosja w staraniach o gospodarcze wykorzystanie Arktyki stosuje najbardziej teatralne metody, które łatwo potem wykorzystywać propagandowo. Wspomniana wyprawa łodzi podwodnych miała udowodnić słuszność przedłożonego w ONZ wniosku o przyznanie 1,2 mln kilometrów kwadratowych arktycznego szelfu kontynentalnego.

Rosyjscy naukowcy argumentują, że terytorium jest naturalną kontynuacją rosyjskiego szelfu, co miała wykazać owa podwodna eskapada. ONZ odrzuciła jednak tę argumentację. Mimo tego Moskwa cały czas twierdzi, że do wniosku wróci.

I bez tego Rosja i tak kontroluje połowę wybrzeża Arktyki, demonstracyjnie rozszerza swoją Flotę Północną, modernizuje obiekty wojskowe w regionie i przeprowadza niezapowiedziane ćwiczenia wojskowe.

- Arktyka jest niesamowicie ważna dla Rosji - mówi agencji Bloomberg Heather Conley z Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych w Waszyngtonie. - Planuje oprzeć swój przyszły rozwój na gospodarczym wykorzystaniu tego regionu - dodaje ekspert.

Rosja i USA nie są odosobnione w tych staraniach. Kanada i Norwegia również przygotowują swoje siły zbrojne do obrony roszczeń terytorialnych. Analitycy Bloomberga oceniają jednak, że Stany Zjednoczone za bardzo skupione są na państwie islamskim i Chinach by docenić możliwości związane z Arktyką.

Tymczasem w coraz większym stopniu wolne od lodu Morze Arktyczne, pozwala na krótszą drogę między Europą a Azją. Mogą z niej skorzystać statki przewożące ropę i rudy żelaza. Rejs z Rotterdamu do Jokohamy jest prawie 40 proc. krótszy trasą północną, niż przez Kanał Sueski.

Analitycy twierdzą, że USA nie robią wystarczająco dużo, aby wykorzystać tę możliwość. Najbliższy port USA w Arktyce jest w Dutch Harbor prawie 1000 mil od Morza Czukockiego, które oddziela Alaskę i Rosję. Dwa z trzech lodołamaczy polarnych mają ponad 30 lat i już praktycznie nie nadają się do wykorzystania, a tymczasem Rosja planuje na 2020 r. trzy nowe statki o napędzie atomowym.

Zobacz także: Co się składa na cenę litra paliwa?

gaz, usa, ropa, arktyka
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie