Susza na świecie. Wojny o wodę coraz bardziej realne

Susza na świecie. Wojny o wodę coraz bardziej realne

To brak wody, a nie wyczerpujące się zasoby surowców energetycznych, może być przyczyną przyszłych konfliktów na świecie. Tegoroczna susza w Polsce kosztowała nas już ponad miliard złotych, a to dopiero początek. World Resources Institute w swoim najnowszym raporcie alarmuje, że 33 kraje świata już w 2040 roku będą borykać się z niedoborami wody, bezpośrednio zagrażającymi ich funkcjonowaniu. Jeszcze bardziej niepokoić może fakt, że blisko połowa z nich jest na - i tak już niespokojnym - Bliskim Wschodzie.

Najbardziej zagrożeni totalną suszą są liderzy wydobycia ropy naftowej w Zatoce Perskiej: Bahrajn, Kuwejt, Katar i Zjednoczone Emiraty Arabskie. W ocenie Światowego Instytutu Zasobów, kraje te staną przed wyjątkowym wyzwaniem związanym z wodą. Choć mają bogate złoża ropy, to jednak nie mają jezior, rzek czy wód gruntowych, które pozwalałyby ze spokojem patrzeć na zmiany klimatyczne.

Bloomberg, opisujący raport, zauważa, że brak wody oznaczać będzie poważne kłopoty z uprawami. To z kolei spowoduje, że rządy tych państw mogą zacząć gromadzić zapasy ziarna z obawy przed ich brakiem. A konsekwencją takich działań mogą być zawirowania na światowych rynkach towarowych i wzrosty cen. Braki wody i co się z tym wiąże żywności, wywołują niepokoje społeczne, a przecież kłopoty z zaopatrzeniem były jednym z katalizatorów wybuchu powstania w Syrii.

1700 litrów wody do jednego hamburgera

Zwykliśmy myśleć do tej pory, że wody jest pod dostatkiem i globalnie jej zasoby są odnawialne. W najnowszym raporcie naukowcy zwracają jednak uwagę na ocieplenie się klimatu i zmiany cywilizacyjne. To drugie jest obecnie nawet bardziej niepokojące, bo nigdy w historii nie potrzebowaliśmy tak dużo wody jak teraz. Po pierwsze jest nas po prostu więcej, a po drugie - rosnący poziom życia w krajach rozwiniętych powoduje często marnotrawienie wody.

Olbrzymim problemem jest ilość wody konsumowanej przez przemysł, rolnictwo i energetykę. Obecnie zużywa się 40 baryłek wody do wyprodukowania jednej zawierającej ropę i to wszystko już z uwzględnieniem znaczącej w ostatnich latach poprawy wydajności. Jeszcze bardziej na wyobraźnię działa analiza, wykazująca jak dużo wody trzeba do wyprodukowania wysoce przetworzonej żywności. Okazuje się, że na przygotowanie jednego hamburgera w jednej z globalnych sieciowych restauracji potrzeba około 1700 litrów wody.

Tymczasem według szacunków publikowanych przez Bloomberga, ponad miliard ludzi już teraz żyje w regionach ubogich w wodę, a liczba ta wzrośnie do 3,5 mld w 2025 roku (zwiększy się 3,5-krotnie tylko w ciągu 10 lat). Powagę sytuacji dostrzega też sekretarz generalny ONZ, który opowiedział się ostatnio za potrzebą stworzenia swoistej "hydro dyplomacji", która mogłaby powstrzymać wojny o wodę, które mogą wybuchać w najbliższych latach.

Polskie susze powodowały klęski głodu i epidemie

W Polsce na razie jeszcze nic nie wskazuje byśmy musieli walczyć o wodę, ale sytuacja i u nas jest bardzo poważna. Grożą nam przerwy w dostawie prądu i podwyżki cen większości produktów. Tak źle nie było już dawno. Podobnie sucho było blisko dwadzieścia lat temu, w 1996 roku, ale nawet wtedy nie odnotowano tak niskich poziomów w rzekach.

Opracowane przez synoptyków modele pokazują, że musimy się przygotować na duże skrajności. Przed nami susze, ale i powodzie. Tak gwałtowne zmiany tylko pogarszać będą sytuację, bo jeśli chodzi o liczbę zbiorników retencyjnych, ciągle jesteśmy w ogonie Europy.

Trudno powiedzieć kiedy poziom wód wróci do stanu sprzed tego lata. Najgorzej jest na Lubelszczyźnie, Mazowszu i Podlasiu. Tam spadło nawet o 200 mm deszczu mniej niż zwykle. Biorąc pod uwagę, że średnia polska suma opadów w miesiącu to około 45 mm, nadrobienie tych zaległości zajmie niemal pół roku. Co gorsza obfitujący w opady okres już za nami.

Klimatolodzy nie pozostawiają złudzeń - susze regionalne będą u nas coraz częstsze. Za dekadę albo dwie, obejmą cały kraj. Nie będzie to rzecz wyjątkowa, bo w historii podobne rzeczy już się zdarzały. O lecie z 1433 Jan Długosz pisał, że "było tak gorące i suche, że paliły się we wszystkich stronach lasy, krzaki, i zarośla ogniem niepowstrzymałym, który nie dał się ugasić, póki wszystkie drzewa z korzeniami nie strawił".

Podobnie źle było w 1539 roku, kiedy to Wisłę pod Grudziądzem można było niemalże przeskoczyć. Pożary i problemy w rolnictwie spowodowały szalony wzrost cen. Żywność trzeba było sprowadzać, w całym kraju panował głód i epidemie.

Z nowszej historii pamiętny jest rok 1894 kiedy suma opadów stanowiła tylko 58 proc. normy. Jeszcze gorzej było podczas II wojny światowej kiedy w 1942 było to tylko 54 proc.

Koszty obecnej suszy szacuje się na miliard złotych, ale zapewne suma ta okaże się większa. W 2006 roku, gdy nie było tak tragicznie - było to 3,5 mld. Sytuacja jest na tyle poważna, że już 7 września odbędzie się spotkanie unijnych ministrów dotyczące skutków suszy.

Zobacz także: Susza wysuszy portfele? Warzywa nawet trzykrotnie droższe niż przed rokiem


Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie