Szara strefa na rynku paliw. Porażające dane

Szara strefa na rynku paliw. Porażające dane

Szara strefa na rynku paliw w Polsce, ma się bardzo dobrze. Jak szacuje Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego, straty państwa w 2014 roku z tego tytułu, mogły wynieść nawet 10 miliardów złotych. Szara strefa paliwowa to przede wszystkim niewykazywanie odpowiedniego opodatkowania - głównie VAT.

Krzysztof Romaniuk z POPiHN-u ocenia, że jedną z najbardziej skutecznych metod walki z tym są zjawiskiem są kontrole służb skarbowych.

W miesiącach, w których były one intensywne, sprzedaż oficjalna na rynku wzrastała o kilkanaście procent. Widać więc, że jest to efekt wymierny i życzylibyśmy sobie, by tych kontroli było jak najwięcej - mówił.

Szacuje się, że wyłudzenia VAT-u dotyczą przede wszystkim oleju napędowego, w mniejszym stopniu benzyny i autogazu. Według POPiHN-u około 20 procent diesla dostępnego na naszym rynku może pochodzić z szarej strefy.

Choć w Polsce nieustannie mamy wzrost PKB, a światowe ceny ropy ostatnio spadały, to - dość paradoksalnie - dane statystyczne GUS wykazują trwający od trzech lat spadek krajowej konsumpcji paliw.

Do Polski trafiają niezgłoszone do opodatkowania paliwa z importu, które ze względu na brak obciążeń podatkowych są tańsze niż paliwa z legalnych źródeł. Podawane są różne szacunki wielkości tej szarej strefy.

Jak wskazują przedstawiciele POPiHN, skoro Ministerstwo Finansów obliczyło ostatnio kwotę wykrytych przez organy skarbowe rocznych uszczupleń podatkowych w handlu paliwami na około 2,5 mld zł, to można przyjąć, że niewykrytych uszczupleń jest około trzy razy więcej, a zatem tylko fiskus z racji istnienia szarej strefy w handlu paliwami traci ok. 10 mld zł rocznie.

Narzędziem, które miało ukrócić handel lewym paliwem, miało być wprowadzenie konieczności uzyskania koncesji Prezesa URE na import paliw, co nastąpiło w połowie ubiegłego roku. Maciej Bando, Prezes URE wskazał jednak niedawno, że to nie gwarantuje skutecznego ograniczenia nielegalnego importu. Osoby świadomie nastawione na nielegalny import paliw mogą wcale o koncesje nie występować. Dotychczas do URE złożono ponad 200 wniosków o przyznanie takiej koncesji. Z analizy tych wniosków wynika, że w większości składają je firmy nowo powstałe, a więc bez jasnej historii swojej działalności. W wielu przypadkach można podejrzewać, że te firmy należą do osób mających doświadczenie w nielegalnym handlu paliwami. Koncesja potrzebna jest im do łączenia działalności legalnej z nielegalną.

Eksperci wskazują na ułomności wprowadzonych przepisów. Podmiot dostający koncesję musi złożyć zabezpieczenie w wysokości 10 mln zł, a wysokość kary za działalność bez koncesji określono na kwotę do 1 mln zł, co osobom mającym w perspektywie zarobek wielu milionów na nielegalnej transakcji nie wydaje się karą odstraszającą.Według ostatnich danych Urząd Regulacji Energetyki udzielił 46 koncesji na obrót paliwami ciekłymi z zagranicą, w tej grupie jest tylko 12 firm, które złożyły kaucję na kwotę 10 mln zł, są to największe podmioty na rynku. Pozostałe, działając w segmencie rynku LPG nie mają takiego obowiązku. Na rozpatrzenie nadal czeka 90 wniosków, bo URE oczekuje od firm uzupełnienia dokumentów.

Czytaj także
Polecane galerie