Trudny czas przed Telewizją Polską. Sytuacja z abonamentem jest krytyczna

Trudny czas przed Telewizją Polską. Sytuacja z abonamentem jest krytyczna

Polacy płacą abonament tylko wtedy, kiedy muszą. Wzrost, który odnotowano ostatnio, to wyłącznie zasługa zmasowanej akcji Poczty Polskiej i skarbówki. Wkrótce to źródełko wyschnie i wtedy zacznie się dramat, bo o przyjęciu nowej ustawy audiowizualnej przed wyborami do Sejmu nie mamy co marzyć.

Wzrost przychodów z opłat abonamentowych po raz pierwszy od prawie dekady odnotowano w 2012 r. Wówczas wpływy wyniosły 550 mln zł. W roku ubiegłym budżet mediów publicznych zasiliło 630 mln zł, w tym kwota ściąganych przez pocztę i organy skarbowe zaległości wyniosła 337 mln zł. W tym roku ma być jeszcze lepiej. TVP i Polskie Radio dostaną 750 mln zł, ale aż 442 mln stanowić będą ściągane przez Pocztę i skarbówkę zaległości.

"Gazeta Wyborcza" odnotowuje, że członkowie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji są nie na żarty zaniepokojeni, bo mają świadomość, że "niewielki wzrost zainkasowanych wpływów abonamentowych" spowodowany był przede wszystkim poprawą ściągalności zaległości w drodze egzekucji administracyjnej.  Jednak to źródło dochodu może się w końcu wyczerpać i jak  zaznacza Sławomir Rogowski, członek KRRiT odpowiedzialny za sprawy abonamentowe, sytuacja może w takim przypadku stać się niebezpieczna.

- Tendencja jest wyraźnie niekorzystna, bo proporcje pokazują, że ok. 60 proc. wpływów to odzyskiwany zaległy abonament – powiedział dla "Gazety Wyborczej" Rogowski.

Problem zauważył również Andrzej Wyrobiec, wiceminister kultury.

- Faktem jest, że rosnąca kwota wpływów z opłat abonamentowych jest w dużej mierze wynikiem wzmożonej działalności Poczty Polskiej – przyznał w rozmowie z "Gazetą".

Mimo wyższych wpływów z abonamentu w przypadku telewizji publicznej wciąż zdecydowaną większość budżetu stanowią środki z reklam. A to odbija się na jakości oferowanych programów.

 – Telewizja Polska robi wszystko, aby sprostać zadaniom nadawcy publicznego, najpierw jednak musi rozwiązać kwadraturę koła, czyli zdobyć pieniądze z rynku reklamy, czyli musi ścigać się z nadawcami komercyjnymi, aby przeżyć. Tak nie powinno być. Chodzi nam o zwiększenie opłaty audiowizualnej i przez to zasilenie większości budżetu telewizji publicznej – argumentuje Jan Dworak. Taka sytuacja jest obecnie w Polskim Radiu i rozgłośniach lokalnych.

W roku ubiegłym Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przygotowało projekt ustawy o opłacie audiowizualnej, która ma zastąpić obecnie obowiązującą ustawę o abonamencie. Z zapowiedzi byłego ministra kultury, Bogdana Zdrojewskiego (obecnie jego funkcję pełni Małgorzata Omilanowska), wynikało, że opłata nie będzie pobierana za faktyczne korzystanie z programów nadawców publicznych, ale za możliwość odbioru programów. Minęło już prawie półtora roku, a zmian nadal nie ma. Budzi to niepokój zarówno wśród przedstawicieli Telewizji Polskiej oraz Polskiego Radia, jak i Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Niektórzy z przedstawicieli tej ostatniej instytucji mówią wprost, że nowa ustawa nie pojawi się wcześniej niż po wyborach do Sejmu. Problem abonamentu urósł więc do rangi problemu politycznego.

- Najpierw trzeba tę ustawę napisać, przeprowadzić ją przez parlament, później zbudować system pobierania opłat. Uważam, że fizycznie niemożliwe jest, aby opłata audiowizualna zaczęła działać w 2015 roku - wylicza Jan Dworak, szef KRRiT.

Pewne jest natomiast, że system finansowania mediów na podstawie rejestracji odbiorników odejdzie do lamusa, bo rozwój technologii w szerszym zakresie umożliwia dostęp do treści tworzonych przez media publiczne. Resort przyznał jednak, że od pół roku nie wiedzą, ile ta opłata będzie wynosić, kto będzie ją wnosić oraz kiedy w ogóle wejdzie w życie.

Obecnie miesięczny abonament RTV wynosi 19,30 zł, ale zdaniem wiceministra kultury, racjonalna kwota to 10 złotych. Zakładając, że 90 proc. społeczeństwa będzie taką kwotę uiszczać, media publiczne otrzymałyby rocznie tylko do gospodarstw domowych około 972 mln zł.

- Można zwiększyć opłatę nie poprzez zwiększenie obciążeń poszczególnych ludzi, którzy płacą, bo płaci zdecydowana mniejszość, mniej więcej 10 proc. tych, którzy powinni, ale poprzez jej upowszechnienie. Jeśli będzie to model niemiecki, o którym mówił ostatnio minister Zdrojewski, to ta opłata będzie i powszechna, i sporo niższa niż obecnie. A obecnie też nie jest wygórowana, bo to jest 19 zł miesięcznie, ale może być zdecydowanie bliżej 10 zł – twierdzi przewodniczący KRRiT.

KRRiT od lat zwraca uwagę na potrzebę zmiany systemu finansowania mediów publicznych. Wpływy abonamentowe stanowią 20 proc. przychodów TVP i zdaniem Krajowej Rady jest to o wiele za mało. Z tego względu przygotowanie i  skierowanie do prac parlamentarnych projektu ustawy modernizującego system finansowania mediów publicznych jest zadaniem priorytetowym dla interesu publicznego w mediach.

Czytaj także
Polecane galerie