Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Ursus, Dr Irena Eris, Newag i Pesa - kolejka polskich firm chce walczyć w Iranie

Ursus, Dr Irena Eris, Newag i Pesa - kolejka polskich firm chce walczyć w Iranie

Fot. Kamyar Adl/CC/Flickr

Polskie firmy, które zajmują się produkcją wagonów kolejowych, ciągników rolniczych i kosmetyków liczą na kontrakty w Iranie. - Ten kraj potrzebuje praktycznie wszystkiego, od przysłowiowych garnków i maszynki do mięsa, po inwestycje w przemysł gazowy, petrochemiczny, linie kolejowe - mówi Wojciech Warski z BCC.

Polskie firmy przebywają z misja gospodarczą w Iranie, której przewodniczy wicepremier, minister gospodarki Janusz Piechociński. Na miejscu odbywają się spotykania z przedstawicielami irańskiego biznesu.

- Rynek irański to obecnie terra incognita, nie tylko zresztą dla polskiego biznesu, ale dla wszystkich, którzy tutaj drzwiami i oknami, mówiąc kolokwialnie, walą z Europy. Problem polega na tym, że jeszcze nie wszystkie sankcje zostały zniesione, w związku z tym finansowanie transakcji nadal opiera się o pośrednictwo krajów Zatoki Perskiej, bądź pośredników tureckich. Od stycznia sankcje mają być mocno zliberalizowane, więc to właściwy czas, żeby budować przyczółki biznesowe w wielu obszarach - powiedział Wojciech Warski z Business Centre Club.

Dodał, ze nawiązywania kontaktów może prowadzić co najmniej do ożywania biznesu, w rozumieniu drobnego handlu, ale również do dużych przedsięwzięć infrastrukturalnych. - Z tego powodu, że 80-milionowy Iran jest w tej chwili około 30 lat zacofany w swoim rozwoju.

Polskie pociągi pomkną po irańskich torach?

Tabor kolejowy w Iranie chce oferować firma Newag. Jej przedstawiciel Marek Zaliwski powiedział, że potencjał irańskiego rynku jest olbrzymi.

- Widać potrzebę modernizacji taboru kolejowego. Byliśmy już tutaj w lutym i rozmawialiśmy z pasażerskimi liniami kolejowymi, które są zainteresowane naszą ofertą. Iran jest państwem tranzytowym, łączącym Rosję z Zatoką Perską. Zapotrzebowanie na lokomotywy będzie więc tutaj rosło - powiedział.

Andre Masek z bydgoskiej Pesy powiedział, że kolej w Iranie potrzebuje nowych pojazdów. - Tu widzimy naszą szansę, aby wspólnie z firmami irańskimi zagospodarować tę część rynku. To nasza kolejna wizyta w Iranie. Mamy już pewne kontakty, prowadzimy rozmowy. We wszystkich krajach podstawą gospodarki jest transport, towarowy jak również publiczny. Jeśli zostaną zniesione sankcje, Iran będzie dużo mocniejszy kapitałowo, a nasza branża wymaga dużego kapitału - powiedział.

Ze swoimi kosmetykami na irański rynek chce wejść też firma Dr Irena Eris. Jej prezes Henryk Orfinger powiedział, że już od trzech lat firma podejmuje próby zaistnienia na tym rynku.

- Od kilu miesięcy jesteśmy na rynku irańskim z naszymi produktami. Powoli zaczynamy budować rynek. Z tego co widzę makijaż jest ulubionym elementem irańskich kobiet jeśli chodzi o kosmetyki. Rynek irański jest inny niż europejski, bo opiera się na sprzedaży przez apteki. Zakładam, że najbliższe dwa lata pokażą, że uda nam się zdobyć wyraźną pozycje na rynku irańskim - powiedział.

Do Iranu ze swoimi traktorami chce też wejść firma Ursus. - To jeden z największych rynków na świecie jeśli chodzi o ciągniki, zaraz po Indiach i Pakistanie. Do tej pory zamknięty. O tyle ciekawy dla nas, że monopolista - państwowa firma - nabywała licencję od Massey Fergusona w tym samym okresie, kiedy Ursus - w latach 70 XX wieku. Nasze produkty są więc tu dobrze znane, marka też. Jeśli chodzi o zaopatrzenie w części zamienne czy serwis, to właściwie sieć jest gotowa. Kwestia otwarcia i wejścia tutaj na zasadach rynkowych - powiedział prezes firmy Karol Zarajczyk. Dodał, że firma bierze pod uwagę dostawy gotowych ciągników z Polski, jak i montaż na miejscu.

- Rynek irański to ok. 40 tys. ciągników rocznie, więc 10-proc udział byłby dla nas już dużą sprawą. Liczymy, że w pierwszych latach zdobędziemy 2-5 proc. rynku, wraz z udziałem partnera irańskiego. To około tysiąca ciągników - podsumował.

Piechociński stawia na program "Go Iran"

Od piątku z misją gospodarczą w Teheranie przebywa wicepremier, minister gospodarki Janusz Piechociński. Towarzyszy mu grupa polskich przedsiębiorców, którzy na miejscu spotykają się z irańskim biznesem. Polska misja jest elementem zapowiedzianego niedawno przez Piechocińskiego programu "Go Iran", który ma wzmacniać naszą współpracę gospodarczą z Iranem.

- Sankcje nałożone na Iran były nieuzasadnione, bo prawo do wiedzy na temat energii nuklearnej należy do każdego państwa i każdego narodu. Chcieliśmy wykorzystywać skomplikowaną wiedzę na temat energii nuklearnej w pokojowych zamiarach, dla rozwoju naszego kraju. To śmieszne, że niektóre kraje, które wcześniej użyły bomby atomowej i posiadają tysiące takich bomb, przestrzegały inne kraje przed aktywnością w kwestii energii nuklearnej, nawet jeśli była wykorzystywana w pokojowych zamiarach - powiedział Ambasador Iranu w Polsce Ramin Mehmanparast.

Dodał jednocześnie, że pomimo tego porozumienie pomiędzy Iranem i Grupą 5+1 zbuduje pozytywny klimat i będzie miało pozytywny wpływ na gospodarkę jego kraju.

- To wielka szansa dla krajów Zachodu, ze względu na kryzys gospodarczy. Wiele firm poszukuje nowych rynków, a jednym z najbardziej atrakcyjnych - jest Bliski Wschód i ta część Azji. Wszyscy wiedzą, że najbardziej bezpiecznym krajem w tym regionie jest Iran. Tak więc to wielka szansa dla krajów Zachodu do wejścia na rynek irański. Powinny inwestować i współpracować z Iranem. Powinny transferować technologie i wiedzę. Możemy razem produkować wszystko i eksportować do krajów położonych wokół Iranu - zaznaczył.

Na razie brak ożywienia wymiany handlowej

Początek 2015 r. nie przyniósł widocznego ożywienia w relacjach handlowych pomiędzy Polską i Iranem. Eksport w okresie styczeń - czerwiec br. wyniósł 18,5 mln euro (nieznaczny wzrost o około 1,6 mln euro w porównaniu z tym samym okresem w 2014 r.), a import - 14,2 mln euro (wzrost o 3,7 mln euro). Główni eksporterzy to: LG Electronics Wrocław, B&P Engineering Przeworsk, Wytwórnia Sprzętu Komunikacyjnego Poznań.

Największymi pozycjami w polskim eksporcie w 2014 r. były: ciągniki drogowe (9,6 proc.), maszyny do przetwórstwa rolno-spożywczego (do produkcji soków, 9,6 proc.) oraz sprzęt AGD (chłodziarko-zamrażarki, 7,7 proc.). Główne pozycje w imporcie to: orzechy pistacjowe (26,1 proc.), podroby (21 proc.) i suszone winogrona (15,4 proc.).

Zobacz także: Bożena Lublińska-Kasprzak, prezes PARP: Polskie firmy ruszają do Iranu. Co zaoferują?


PAP
Czytaj także
Polecane galerie