Węgiel brunatny czy keczup? Polskie gminy walczą ze spółką Solorza

Węgiel brunatny czy keczup? Polskie gminy walczą ze spółką Solorza

Fot. Jacek Waszkiewicz, Reporter

Czy spółka z imperium Zygmunta Solorza-Żaka otworzy w Wielkopolsce kopalnię odkrywkową węgla brunatnego? Sprzymierzeńcem przeciwnych temu lokalnych społeczności niespodziewanie został... Heinz.

Po jednej stronie sporu kilka tysięcy osób, głównie mieszkańcy gmin Krobia, Miejska Górka i Poniec (woj. wielkopolskie). Po drugiej - firma PAK Górnictwo, jedna ze spółek należących do Zespołu Elektrowni PAK (to własność jednego z najbogatszych Polaków, Solorza-Żaka). Firma na razie tylko wierci i bada, jakie w tym rejonie są złoża węgla brunatnego. 

Ale jeden ze scenariuszy jest taki, że gdy w 2015 r. inwestycja dostanie pozytywną decyzję środowiskową, to już w rok później PAK będzie mógł ruszyć z budową kopalni. 

Mieszkańcy protestują od kilku lat i to dość czynnie - m.in. zdewastowali samochody i sprzęt należący do spółki. Ale zapowiadają, że nie ruszą się stąd ani na krok. Co ciekawe, temat trafił właśnie na łamy brytyjskiego "Guardiana".

I tak, jeden z rolników przyznaje, że odrzucił ofertę wykupu ziemi, choć PAK proponował ok. 2 mln zł.

- Nie ma takich pieniędzy na świecie, za które sprzedałbym moje gospodarstwo. Kopalnia odkrywkowa byłaby jak cios w serce dla naszych ludzi - mówi, cytowany przez autora minireportażu. 

Argumenty przeciw inwestycji PAK są znane: potencjalne zanieczyszczenie środowiska i wód gruntowych, konieczność sprzedaży ziemi przez kilka tysięcy osób. Co ciekawe, kampania protestacyjna ma sojuszników w postaci tak znanych koncernów jak Heinz, który w regionie ma swoją fabrykę. 

- Kopalnia negatywnie wpłynie na działalność biznesową Heinza i cały gospodarczy ekosystem regionu - przekonują przedstawiciele koncernu. Powody, dla którego Heinz nie chce PAK, wykłada w "Guardianie" Sławomir Paszkier, szef zakładu. 

- Będziemy musieli kupować produkty spoza regionu, niektóre w tym momencie są niedostępne. A szkolenie nowych potencjalnych dostawców jest też długim procesem i nie tak zyskownym - dodaje. 

Heinz w tym momencie korzysta na uprawach pomidorów, zielonego groszku, kukurydzy i buraków cukrowych, które skupuje od okolicznych rolników i przetwarza m.in. na keczup. Mniej więcej jedną czwartą produkcji wysyła na eksport, głównie do Wielkiej Brytanii.

Paszkier martwi się też, że kopalnia źle wpłynie na wizerunek regionu (dziś uważany za "zielony"), a co za tym idzie na sprzedaż. 

Przypomnijmy, że kopalni węgla brunatnego nie chcą też mieszkańcy dwóch lubuskich gmin

Czytaj także
Polecane galerie