Robią niesamowite wrażenie. Gigantyczne kompleksy miejskie z rozwiniętą infrastrukturą i zapierającą dech w piersiach nowoczesną architekturą, praktycznie niezamieszkałe przez ludzi. Projektowane z myślą o milionach mieszkańców, stoją wciąż puste. Dobrze znamy z mediów takie obrazy tzw. miast - widm, które wyrosły często na środku pustyni w Chinach.

Amerykański fotograf postanowił sprawdzić, jak faktycznie wyglądają te niezwykłe miejsca, a nam opowiedział nieco o swojej przygodzie.

Kai Caemmerer z Chicago zajmuje się fotografią architektury. W ubiegłym roku wybrał się w podróż do Chin, by dokumentować zjawisko tzw. chiński miast-widm, którymi od lat fascynuje się Zachód.

- Zainspirowały mnie wręcz sensacyjne raporty i artykuły o niezamieszkałych, gigantycznych ośrodkach w Chinach. W nie do końca określony sposób te miasta-duchy mnie fascynowały jako fotografa architektury. Po zgłębieniu tematu okazało się, że te widma nie są przykładami nietrafionych czy porzuconych projektów, jak zwykła je opisywać zachodnia prasa. Są to po prostu bardzo świeże inwestycje - mówi nam Kai Caemmerer. - Ta jednolita nowość przykuła moją uwagę i postanowiłem przełożyć ją na język fotografii.

W ten sposób narodził się projekt Unborn Cities, czyli nienarodzone miasta. To seria zdjęć gigantycznych i imponujących wielkich miast, które od kilku lat powstają w Chinach. Są one elementem wielkiego urbanistycznego planu chińskich władz, które chcą przesiedlić setki milionów ludzi z wiejskich terenów do nowo wzniesionych ośrodków. Część z nich jest już gotowa na przyjęcie mieszkańców ma kompletną infrastrukturę, brakuje tylko jednego elementu... mieszkańców.

05_unborncities_no21.jpg

 

Na zdjęciach z serii Unborn cities widać zupełnie nowy rodzaj urbanizacji odmienny od tego, który znamy z Europy czy Stanów Zjednoczonych. Chińskie miasta nie rozwijają się wraz z napływem ludności. Od razu projektowane są na wielką skalę i dopiero później zasiedlane.

Czy trudno było realizować amerykańskiemu fotografowi takie przedsięwzięcie w środku Chin?

- Zaskakująco nie - odpowiada Kai Caemmerer, pytany o techniczne szczegóły pracy w Państwie Środka. - W Chinach funkcjonuje system tranzytowy, który o lata wyprzedza wszystko to, co spotkałem się wcześniej w Stanach Zjednoczonych. Mogłem odwiedzać te wszystkie miejsca ze stosunkową łatwością. Wiele nowych miast jest już połączona środkami transportu albo znajduje się w rozsądnej odległości od ośrodków, do których można dotrzeć pociągiem. 

Efekt jego podróży jest imponujący. Wiele z tych miast, w których wciąż nie widać śladu obecności człowieka, sprawia wręcz surrealistyczne wrażenie.

- Najbardziej interesującym miejscem, które udało mi się fotografować w ramach projektu Unborn Cities, był Yujiapu, nowa finansowa dzielnica powstała niedaleko Tianjin. Architektura w tym miejscu podkreślona jest zupełnym brakiem obecności człowieka, a największe wrażenie robi brak historii tego miejsca - opowiada Caemmerer. - W większości miast odnajdujemy się na osi czasu, określając wiek otaczających nas budynków. W Chinach, w podobnych ośrodkach jak Yjiapu, które powstały w ciągu ostatnich 5-6 lat,  takich wyznaczników czasu po prostu nie ma. Miejski krajobraz wydaje się tymczasowo oderwany od rzeczywistości.

Zobaczcie te niezwykłe miejsca na zdjęciach Kaia Caemmerer w naszej galerii.

Czytaj także
Polecane galerie