W poniedziałek spółka Amber Gold opublikowała oficjalny komunikat (pełna treść w galerii poniżej), w którym informuje, że kończy działalność i równocześnie zapewnia, że zwróci klientom wszystkie środki z należnymi odsetkami.

Jednak sama deklaracja nie wystarczy i coraz więcej osób zaczyna wątpić, że odzyska swoje pieniądze.

Tymczasem media przedstawiają przypadki szokującej naiwności klientów.

"Głos Wielkopolski" prezentuje 57-letnią poznaniankę, która po sprzedaży kawalerki ulokowała w dwóch parabankach: Amber Gold i Finroyal aż 200 tysięcy złotych. Według poznanianki jej lokaty zostały założone w... Alpen Gold ([i]marka czekolady należąca do Kraft Foods[/i]).

Jak mówi:-[i] Była bardzo miła obsługa. Od razu częstowano mnie kawką, ciastkami[/i].

Kobieta przyznała, że z nikim nie konsultowała swojej decyzji -[i] Nie chciałam, aby rodzina wiedziała, ile mam oszczędności[/i].

Z kolei "Gazeta Wyborcza" przedstawia pewną szczeciniankę, która ulokowała w Amber Gold aż 400 tysięcy złotych.

-[i] Z dwóch mniejszych lokat, które założyłam w styczniu, dostałam pieniądze. Po kilkanaście tysięcy złotych. To mnie przekonało. Jestem takim bankowym ciułaczem. Całe życie oszczędzałam, nigdzie nie jeździłam, nie wydawałam.[/i] - wyjaśniała w "Gazecie."

Czytaj także
Polecane galerie