wp.pl
wp.pl
Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Ford chce wprowadzić w pełni automatyczny samochód. Daje sobie 5 lat

Ford chce wprowadzić w pełni automatyczny samochód. Daje sobie 5 lat

Amerykański gigant motoryzacyjny Ford zapowiada, że w ciągu 5 lat chce wprowadzić na rynek całkowicie samodzielne pojazdy, które nie będą wymagały zaangażowania kierowcy. W przeciwieństwie do Google, nie ma tu mowy o bezzałogowych samochodach. Kierowca ma mieć wybór i możliwość przejęcia kierownicy, gdy będzie miał na to ochotę.

Jak informuje amerykański magazyn Wired, poświęcony m. in. technologii i jej wpływowi na gospodarkę, Ford ma ambitny plan stworzenia autonomicznego samochodu. Co więcej, rzekomo już prowadzi testy swoich innowacyjnych Fordów Fusion na ulicach jednego z miast w stanie Michigan.

W jednym władze motoryzacyjnego giganta planują naśladować Google - nie zamierzają wypuszczać na rynek pojazdów, które są tylko "częściowo autonomiczne", jak mają to w zwyczaju inne koncerny. Pełna autonomia albo nic, żadnych półśrodków.

Magazyn wskazuje, że w światowej motoryzacji wyróżnia się 6 poziomów automatyzmu samochodów (od 0 do 5). Poziom 0 to brak jakichkolwiek systemów elektronicznych i wszystko sterowane manualnie. "Wired" przytacza w tym miejscu przykład Forda T, produkowanego 100 lat temu.

Praktycznie wszystkie koncerny motoryzacyjne są obecnie na poziomie 2. Oznacza to, że ich samochody mają wbudowane mnóstwo systemów bezpieczeństwa, takich jak: monitoring martwego punktu w lusterkach, asystent parkowania, wykrywacz pieszych czy system kontroli trakcji. Każdy z nich jednak wymaga zaangażowania kierowcy.

Na poziomie trzecim samochód może już samodzielnie kierować, podejmować decyzje dotyczące zmiany pasa czy utrzymywać prawidłową prędkość, ale zawsze z zastrzeżeniem, że w razie czego kierowca może przejąć kontrolę.

Ford chce przeskoczyć numer 3 i wskoczyć od razu na "czwórkę". Oznacza to pełną autonomię, w której zaangażowanie człowieka jest tylko dobrowolne. Jeśli więc kierowca nie ma ochoty zajmować się jazdą, to nie musi tego robić - samochód sam zadba o wszystko. To, jak to zrobić, jest jednym z największych wyzwań dla inżynierów.

Szczególnie mowa tu o sytuacjach, gdy komputer nie jest sobie w stanie poradzić z konkretną przeszkodą i musi poinformować kierowcę, że jest potrzebny. Jak zapewnia Audi, podczas ich testów okazało się, że kierowca potrzebuje od 3 do 7 sekund, żeby przejąć kontrolę nad samochodem, nawet gdyby sygnalizacja problemu miała polegać na operowaniu mocnym strumieniem światła i komunikatami dźwiękowymi. Dopiero po tym czasie, człowiek byłby w pełni odpowiedzialny za zachowanie samochodu na drodze, a przy prędkości 90 kilometrów na godzinę, 3 sekundy oznaczają dystans prawie 100 przejechanych metrów.

- Nie ma w tej chwili dobrej odpowiedzi na ten dylemat, dlatego staramy się unikać tej przestrzeni - twierdzi Ken Washington, wiceprezes Forda, cytowany przez magazyn "Wired". Nie wiadomo zatem, ile samochodów liczy flota, która jest testowana w stanie Michigan, ani na jakim etapie są badania.

Jak twierdzą eksperci, stworzenie takiego pojazdu w ciągu 5 lat jest jednak możliwe. Klucz tkwi przede wszystkim w idealnie odwzorowanych mapach, na podstawie których auta miałyby się poruszać. Być może, zamiast tworzyć własne oprogramowanie, Ford nawiąże współpracę z producentem nawigacji samochodowych. W tym kontekście wymienia się m. in. firmę TomTom.

ford, google, innowacje, samochody bezzałogowe
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie