Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Domarecki nie chce fedrować sam. Ma wspólników

Domarecki nie chce fedrować sam. Ma wspólników

Fot. Wojciech Strozyk/REPORTER

- Przy całym szacunku dla państwa, ono nie jest przeznaczone do bycia właścicielem biznesu. A górnictwo jest normalnym biznesem - mówi w rozmowie z Biztokiem Krzysztof Domarecki, który jako pierwszy wyraził chęć zakupu trzech przeznaczonych przez rząd do zamknięcia kopalni.

Sebastian Ogórek, Biztok: Jest pan znany z tego, że jako jednemu z nielicznych Polaków udało się stworzyć firmę globalną. Teraz po ćwierćwieczu niejako wraca pan do kraju. I od razu rzuca się na głęboką wodę.

Krzysztof Domarecki, założyciel i główny udziałowiec spółki Selena: Robię to z przyjemnością. Zebrałem doświadczenie na wielu kontynentach. Myślę, że część tego biznesowego doświadczenia mogę wykorzystać z pożytkiem dla polskiego górnictwa.

Kiedy zainteresował się pan węglem?

Półtora roku temu. Wtedy założyłem spółkę inżyniersko-technologiczną, która zajmuje się kopalniami. Gdy przed trzema laty przestałem być prezesem spółki Selena, a zostałem szefem jej rady nadzorczej, zacząłem się zajmować nowymi technologiami. Są wśród nich nowoczesne rozwiązania dotyczące metanu i różnych sposobów wydobycia węgla kamiennego. Tak powstała Universal Energy.

A można w branży węglowej wymyślić coś nowego?

O proszę mi wierzyć, że w świecie jest mnóstwo rozwiązań, które z różnych względów nie są stosowane w Polsce. 

Zakup tych trzech kopalń ma na celu raczej wydobycie w nich węgla czy metanu?

Nie można utrzymać się tylko z wydobycia gazu. Trzeba robić to równolegle z węglem.

Będzie pan potrafił, dokładając do węgla metan, nie zwalniać górników?

Redukcje etatów są nieuniknione. I to bez znaczenia, czy będzie inwestor prywatny polski, zagraniczny czy nadal państwo będzie zarządzało kopalniami. Przerost kadrowy w Kompanii Węglowej jest tak duży, że ta spółka nie ucieknie od restrukturyzacji. To jest jasne dla wszystkich.

Na razie jednak pana propozycja traktowana jest  jak żart. Kapitał spółki Universal Energy to pół miliona złotych, a chce pan kupić kopalnie kilkaset razy większe.

Kapitał zawsze można podnieść. To nie jest problem. My nad tym projektem pracujemy już dość długo. To nie jest kwestia ostatnich dni, ale lat.

Ile jest pan w stanie zainwestować w te trzy przejmowane kopalnie?

To pytanie przedwczesne. Musimy usiąść i porozmawiać nad problemami górnictwa.  Łącznie te kopalnie w zeszłym roku miały stratę wynoszącą ponad 700 mln zł, a my na ten moment wcale nie mamy gwarancji, że te hipotezy i koncepcje, jakie sformułowaliśmy w celu uratowania kopalń w praktyce się potwierdzą. To, co teraz chcemy zrobić, to poznać dokładnie ich dokumentację. Spróbować znaleźć model na wyprowadzenie ich z zadłużenia i strat. Tu nie ma prostych rozwiązań.

Mówi pan o stracie ponad 700 mln zł, a jednocześnie kapitalizacja należącej w  70 proc. do pana Seleny to niecałe 500 mln zł. Pana stać na zakup tych kopalń?

Po pierwsze Selena nie ma z tym pomysłem nic wspólnego. Ja kopalń i swojej spółki łączyć nie chcę. Po drugie kopalń nie muszę kupować sam. Strukturyzacja finansowania to jeden z problemów, które trzeba rozwiązać. Kiedy koledzy górnicy z zespołu Universal Energy przyszli do mnie na początku 2014 z koncepcją zajęcia się górnictwem, to to był jeden z problemów, nad którymi pracowali. 

To kto mógłby być jeszcze zainteresowany polskimi kopalniami?

Oczywiście, że są zainteresowani - inwestorzy finansowi.

Banki, fundusze inwestycyjne?

Oczywiście i z bankami, i z funduszami inwestycyjnymi będziemy rozmawiać.

Rozumiem jednak, że na panu się to zainteresowanie nie kończy. Część ekspertów zaczęła przypominać, że Selena bardzo mocno inwestuje na Wschodzie. Kapitał, o którym mówimy, ma pochodzenie z  tego regionu?

Nie, absolutnie temu zaprzeczam. Ja jestem znany jako polski inwestor, działam w naszym kraju. Nie ma potrzeby, by na Śląsku pieniądze wykładały firmy z tamtego regionu.

To może są to spółki technologiczne z USA, Kanady czy Australii, gdzie wydobycie węgla i metanu jest popularne?

Nie, to my tu jesteśmy wiodącą firmą technologiczną jako Universal Energy.

A ile ta spółka na dziś zatrudnia osób?

Mniej niż dziesięć, ale to spółka technologiczna. Takie było założenie.

Kopalnie to nie tylko wydobycia węgla. To przede wszystkim górnicy. Miał pan kiedyś strajk w jakimkolwiek z pana zakładów?

Prezesem Universal Energy jest Waldemar Mróz. To on będzie się tego typu sprawami zajmował. Wcześniej przez wiele lat był wiceprezesem Katowickiego Holdingu Węglowego, więc ze stroną społeczną pracować potrafi.

Pamiętajmy, że te cztery kopalnie są przeznaczone do zamknięcia. Taki jest na nie pomysł rządu. My trzy z nich chcemy przejąć i utrzymać wiele tysięcy miejsc pracy. Szacujemy, że zatrudnienie może być na poziomie kilku tysięcy osób. Moim zdaniem z punktu widzenia związku zawodowego jesteśmy partnerem, a nie kimś z kim trzeba wojować. 

Dlaczego w takim razie rząd nie widzi możliwości dalszego funkcjonowania tych kopalń, a pan je dostrzega?

Wystarczy popatrzeć na wyniki finansowe tych zakładów. Przy całym szacunku dla państwa, ono nie jest przeznaczone do bycia właścicielem biznesu. A górnictwo jest przecież normalnym biznesem.

W kopalni Brzeszcze, którą chce pan przejąć, Kompania Węglowa wraz z japońską firmą pilotażowo uruchomiły instalację do odzyskiwania metanu. Pan chce to zrobić już nie testowo, ale na skalę przemysłową?

Nie, takich deklaracji nie mogę złożyć. Polski węgiel jest bardzo zwarty, z niego bardzo trudno pozyskać metan, a technologie do tego użyte niekoniecznie mogą dać dobry efekt ekonomiczny. Trzeba jednak pamiętać, że metan jako taki jest problemem. Efektywność polskiego górnictwa uzależniona jest w sporej mierze od pokładów węgla, w których wydobyciu ten gaz przeszkadza. Mamy z tym problemem i z odmetanowieniem trzeba w pierwszej kolejności sobie poradzić.

Drugie rozwiązanie awizowane w kontekście pana i Universal Energy to wykorzystanie kopalń jako magazynów na CO2. To też jest pomysł dla polskiego górnictwa?

Na ten moment nie testujemy tego rozwiązania. Jest nam znane, ale jest to bardzo trudna technologia. W mojej opinii w najbliższych latach czy nawet dziesięcioleciu nie będzie ekonomicznego uzasadnienie do jej zastosowania.

Wspomniał pan o Waldemarze Mrozie, który przez lata z ramienia pracowników zasiadał w zarządzie KHW. Na kolejną kadencję nie został wybrany w dość dziwnych okolicznościach. Przegrał dwa lata temu wybory, bo w prasie pojawiły się zarzuty mówiące o jego współpracy z Urzędem Bezpieczeństwa w latach 80.

Po pierwsze: z tego, co mi wiadomo, nikt nigdy nie pokazał jakichkolwiek dokumentów w tej sprawie. Było tylko obrzucanie człowieka błotem. Po drugie: ja zdaję sobie sprawę, że Śląsk jest regionem, w którym występują różne napięcia. Ja mówię tak: „ludzie, nie rozwiążemy swoich problemów, jeśli będziemy się ze wszystkimi tłukli. Usiądźmy razem i pracujmy. Możemy wspólnie uratować 4-5 tysięcy miejsc pracy”.

Na razie górnicy traktują jednak pana pomysł na równi z rządowymi.

Owszem takiego głosy się pojawiają. Mogę powiedzieć tylko, że problemów jest tak dużo, że nie ma ani czasu, ani miejsca na konflikty.

Pierwsze sygnały dotyczące zakupu jednej kopalni  wysyłał pan już w listopadzie zeszłego roku. Była jakaś reakcja Kompanii Węglowej?

Kilka dni przed odwołaniem Mirosława Tarasa złożyliśmy w tej sprawie ofertę. Żadnej reakcji nie było.

KW się jakoś tłumaczyło?

Nie.

A ze stroną rządową pan rozmawiał? Co innego zarządca, a co innego właściciel.

Tak. Musimy sobie jednak zdawać sprawę, że dotąd rząd nie był przygotowany na wariant, w którym kopalnie przejmuje polski podmiot prywatny. Dzisiaj ta koncepcja staje się coraz bardziej zrozumiałą, bo my to głośno zakomunikowaliśmy. Trzeba to sobie jednak powiedzieć wprost: musiało minąć kilka miesięcy, aby do tego strona rządowa się przekonała.

Będzie pan chciał, aby rząd wsparł tę inicjatywę w jakikolwiek sposób? Na przykład przeprowadzając program restrukturyzacyjny, za który zapłaci, przekazując pieniądze przez Polskie Inwestycje Rozwojowe?

Na to jest za wcześnie. Teraz jest czas na rozmowę, a szczegóły uzgodnimy później.

Czytaj także
Polecane galerie