Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Ewa Minge idzie na giełdę. "Nikt mi niczego nie zafundował. Każde ziarenko mojej marki wypracowałam sama" . strona 2 z 3

Ewa Minge idzie na giełdę. "Nikt mi niczego nie zafundował. Każde ziarenko mojej marki wypracowałam sama"

Fot. Eva Minge

Gdzie pojawi się nowa marka Femestage Eva Minge?

W tym roku marka Femestage pojawi się w 25 salonach w całej Polsce. Nie będą to wyłącznie największe miasta. Zależy mi, by wchodzić do mniejszych ośrodków. Sama, jeśli przebywam w Polsce, mieszkam w Zielonej Górze.

Czy tworzenie marki Femestage oznacza, że haute couture się już nie sprzedaje, a nowa marka, dedykowana jest mniej zamożnym klientom w odpowiedzi na kryzys?

Debiut Femestage nie będzie miał żadnego wpływu na rozwój haute couture w moim wykonaniu. Kryzys ciągle jeszcze gdzieś tam w mediach pokutuje, ale ja osobiście tego nie odczuwam. Ostatnio salony światowe raczej domawiały u nas kolekcje marki-matki, bo sprzedaż do ich docelowego odbiorcy przerosła oczekiwania.

Uważam, że jeśli produkt jest jedyny w swoim rodzaju i użytkowy to ma wszelkie znamiona, by odnieść sukces. Dlatego w tym roku chcemy na świecie podwoić liczbę salonów marki-matki Evy Minge, do 140 we Włoszech i do 50 na pozostałych rynkach.

Ktoś może powiedzieć, że te plany są na wyrost. Ja wcale tak nie uważam.

W naszym kraju wciąż najlepiej sprzedają się ubrania z wielkich sieciówek. Czy Femestage, czyli jak to pani określa luksus w casualowym wydaniu, ma szansę nad Wisłą?

Oczywiście, że tak. Gdybym w to nie wierzyła, nie angażowałabym w projekt Femestage Eva Minge tyle czasu i wysiłku. Marka Eva Minge ma wiele wiernych fanek. Często słyszałam od nich "Pani Ewo, może kiedyś będę mogła sobie pozwolić na takie ubrania". Uznałam, że warto coś zrobić dla dziewczyn, które do tej pory nie chciały lub nie mogły sobie pozwolić na taki wydatek.

Na rynku było zapotrzebowanie na Femestage. Ta linia przenosi trendy ze światowych wybiegów do szaf klientek, poszukujących modowego produktu za rozsądną cenę. Chodziło nam o to, by ubrania projektowane przeze mnie były dostępne także w mniejszych miejscowościach. Nie byłoby to możliwe bez stworzenia sieci sprzedaży. Dzięki temu możemy zaproponować niższą cenę, ale nie kosztem jakości. Im więcej modeli w kolekcji, im większe zamówienie, tym większa dostępność.

FSEM2587.jpg

 

Pani dotychczasowe kreacje cenowo plasowały się na poziomie kolekcji największych domów mody. Mówimy o kwotach sięgających kilku tysięcy złotych. Jakie ceny znajdziemy na metkach nowej marki?

Propozycja Femestage skierowana jest do młodych kobiet, poszukujących elegancji w codziennym wydaniu, w wariancie dostępnym cenowo. Za prosty T-shirt zapłacimy 59 zł, mocniej dekorowany kosztuje ok. 100 zł. Ceny spodni i koszul kształtują się w przedziale 150-250 zł, ceny żakietów nie przekraczają 400 zł, a płaszczy 500 zł.

Na następnej stronie czytaj o początkach Ewy Minge w biznesie, czyli jak z piwnicy domu w Pszczewie trafia się na światowe wybiegi.

Czytaj także
Polecane galerie