wp.pl
wp.pl
Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
"Nie będziemy podpalać NFZ". Ryszard Petru o reformie systemu ochrony zdrowia

"Nie będziemy podpalać NFZ". Ryszard Petru o reformie systemu ochrony zdrowia

- Nie obiecuję kraju szczęśliwości, ale trzeba wprowadzić kilka korekt, żeby to wszystko było bardziej normalne. Ważne, by przekonać Polaków, że dzisiejszy system ochrony zdrowia nie jest za darmo - mówił szef stowarzyszenia NowoczesnaPL. Ryszard Petru we wtorek podczas konsultacji z krakowskim środowiskiem ochrony zdrowia. - Przyszedł w Polsce czas na profesjonalistów - podkreślił.

Ekonomista, który tuż po wyborach prezydenckich ogłosił powstanie nowej siły politycznej, od spotkania w Krakowie rozpoczął program konsultacji społecznych, które mają służyć opracowaniu szczegółowego programu politycznego nowego stronnictwa. - Chcemy wyczuć rytm ochrony zdrowia w 2015 r. - zadeklarował.

- Ja się nie czuję komfortowo z dzisiejszym ministrem zdrowia - w ten sposób Petru odniósł się do polityki Bartosza Arłukowicza, kierującego resortem zdrowia od 2011 r. - Nie chodzi jednak o osobę, ale mam wrażenie chaosu. Padają wciąż hasła "pakiet”, "nowe otwarcie”, ale tych "otwarć” po 10 latach już wystarczy - powiedział.

Ryszard Petru przekonywał, że utrzymywanie bezpłatnych świadczeń zdrowotnych dla każdego obywatela jest fikcją. - Jeśli ktoś czeka kilka lat na operację, to przecież nie jest za darmo. To jest pseudo za darmo - mówił.

- Osobiście, jako pacjent, nie czuję się komfortowo w obecnym systemie - zadeklarował. - Uważam, że mówienie, że zadziałać może tylko system publiczny jest nieprawdą. Wciąż siedzimy w myśleniu postpeerelowskim: zawsze było za darmo, musi być za darmo. W ekonomii zdrowia jest tak, że jeśli wszystko jest za darmo, to pojawia się przeskakiwanie kolejki. Kto przeskakuje kolejkę? Ten, kto ma kasę - mówił Petru.

Dodał, że sytuacja w systemie zdrowia dodatkowo zmieniła się, gdy Polacy zyskali możliwość leczenia się za granicą.

Założyciel stowarzyszenia NowoczesnaPL opowiedział się za stworzeniem systemu, w którym będzie ściśle określony koszyk świadczeń gwarantowanych, równych dla każdego obywatela, ale jednocześnie zostaną wprowadzone dobrowolne, dodatkowe opłaty za "wyższej jakości niż podstawowe usługi specjalistyczne".

Petru przekonywał, że nie chodzi o dzielenie ludzi na bogatych i biednych, jeśli chodzi o dostęp do opieki, ale o komfort przebywania np. w szpitalu. Porównał to do pociągu, gdzie w pierwszej klasie fotele są wygodniejsze, ale podróż dla wszystkich trwa tyle samo. W przypadku osób najbiedniejszych postuluje opłacanie przez państwo składek na ubezpieczenie zdrowotne.

- Dzisiaj prywatne pieniądze i tak są w systemie, ale one są w sposób szarpany, nie systemowy, przez co nie idą tam, gdzie trzeba - zaznaczał.

Ryszard Petru odżegnywał się od przeprowadzania gwałtownych zmian w systemie ochrony zdrowotnej. - Nie chodzi o rewolucję, nie będziemy podpalać NFZ, tylko trzeba usprawnić system. Być może okaże się, że system broni się tak mocno, że trzeba będzie dźgnąć mocniej, ale chodzi o zasadę - podkreślał.

Stwierdził ponadto, że trzeba przełamać sytuację, w której "od 8 czy 10 lat w Polsce jest pełna świadomość tego, że problemy istnieją, a rządzący boją się podjąć decyzję". - Politycy boją się nazywać po imieniu trudne tematy, np. dobrowolne ubezpieczenia zdrowotne, to jest jakiś temat tabu. Wszyscy boją się, że skończy się jak w 1999 r. gdy wprowadzono kasy chorych - ocenił.

- Pacjent jest zdiagnozowany, tylko leży na tym stole już 8. rok, ale jeszcze dycha - powiedział Petru z przymrużeniem oka o stanie polskiego systemu ochrony zdrowia.

Jak przekonywał Petru, lepsze zarządzanie i wyeliminowanie absurdów nawet w ramach obecnego systemu może spowodować taką poprawę, że "będzie wprawdzie nadal mało, ale przynajmniej będzie wiadomo, dlaczego".

Szef NowoczesnejPL zastrzegał, że system można usprawniać, ale "jest za mało pieniędzy, żeby dać ludziom to, czego oczekują i zawsze będzie ich brakować, w szczególności przy starzejącym się społeczeństwie i przy rosnących aspiracjach Polaków".

- Ochrona zdrowia jest jednym z najtrudniejszych działów ekonomii i z tego, co moja wiedza mi podpowiada, nie ma optymalnego systemu ochrony zdrowia na świecie - stwierdził ekonomista.

Ryszard Petru podkreślał, że z uzdrawianiem systemu nie można czekać, ponieważ sytuacja pogarsza się. - Widzę pewne trendy, które są przerażające - mówił, odnosząc się głównie do spadającej liczby pielęgniarek, "których w Polsce niedługo zabraknie".

Za poważny problem uznał sytuację, gdy świeżo upieczeni absolwenci szkół medycznych emigrują z Polski. - Nie ma niczego gorszego, niż wykształcić młodą kadrę pielęgniarzy, rehabilitantów i lekarzy, a potem ich wyeksportować. To są najdroższe studia, jakie można sobie wyobrazić, a potem efekt jest ujemny - ocenił. Petru stwierdził, że potencjał uniwersytetów medycznych w Polsce, które zakwalifikował do światowej czołówki, jest niewykorzystany.

Ryszard Petru podkreślał też, że system ochrony zdrowia w Polsce działa nieefektywnie także przez nadmierną biurokrację i brak odpowiedniego systemu informatycznego, który dałby lekarzom wgląd w historię choroby pacjentów i umożliwiłby racjonalne leczenie.

 

Czytaj także
Polecane galerie