Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Polskie piwo podbija świat: "Niedawno byliśmy w Szanghaju i w Dubaju"

Polskie piwo podbija świat: "Niedawno byliśmy w Szanghaju i w Dubaju"

W ubiegłym roku, konsumpcja piwa w Polsce spadła – np. Kompania Piwowarska miała o 9 proc. mniejszą sprzedaż niż w 2012 r. Kondycja branży wciąż jest jednak nad Wisłą bardzo dobra. Polska jest przodującym rynkiem piwa w Europie, wielkość konsumpcji detalicznej jest wyższa niż w Wielkiej Brytanii i Francji. Branży pomogą piłkarskie mistrzostwa świata w Brazylii. Co z tego wynika? Statystycznie wiele, w praktyce... niewiele. W biznesie ważniejsze niż dane są bowiem procesy. Dużo ważniejsze jest więc, że w Polsce właśnie na browarniczym rynku dokonuje się przełom. Gdy tracą wielcy, zyskują maili. Polacy rozkochali się w regionalnych piwach. Mamy najwięcej warzelni od 20 lat, a ich liczba może się jeszcze podwoić. Ba, polskie piwo zdobywa świat.

Jednym z największych beneficjentów zmiany zwyczajów zakupowych Polaków i sytuacji na browarniczym rynku jest Andrzej Przybyło, właściciel rodzinnego Browaru Amber z Bielkówka pod Gdańskiem. Przybyło zaczynał warzyć regionalne piwo niemal dokładnie 20 lat temu, dziś posiada własną puszkownię oraz własne ujęcie wody ze studni głębinowej. Rocznie produkuje 250 tys. hl. piwa. W tym na eksport. Co - bodaj najstarszy polski browarnik - mówi o współczesnym rynku piwa? Na co liczy? Przeczytajcie nasz wywiad z biznesmenem, który spełnił swoje marzenia i którego – jak mówi – „dogonił trend”.

----------------------------------------------------------------------------

To pierwszy pana wywiad od lat, raczej dotychczas unikał pan mediów. Dlaczego?  
Po prostu skupiałem się na biznesie i pracy. Ale w tym roku jest 20-lecie Browaru Amber, z tej okazji postanowiłem porozmawiać z wami.

Pija pan piwo z dużych browarów?
Czasami tak.

I jak smakuje?
Kwestia smaku jest bardzo indywidualna. Zależy od wielu czynników.

Z kręgów związanych z dużymi browarami słychać, że ich piwa są lepsze i bezpieczniejsze niż piwa mniejszych konkurentów, bo oni lepiej dbają o normy?
Normy są w całej branży takie same. Zarówno duże, jak i małe browary muszą z równą pieczołowitością dbać o bezpieczeństwo produkcji i higienę pracy. Przestrzeganie norm jest obowiązkiem, a nie gwarantem jakości.

Jakość i oryginalność wynika z receptur, składników, podejścia do procesu warzenia. Mniejsze browary są bardziej elastyczne, mogą szybciej i częściej wprowadzać różne zmiany i nowości.  

Jak to się stało, że został pan browarnikiem?
To było moje marzenie. Warzyć piwo. Wraz z małżonką chcieliśmy odbudować tradycje regionu. Pomorze było przez kilka wieków browarniczą potęgą. W samym Gdańsku działało kilkadziesiąt browarów, które statkami wysyłały piwo do wielu krajów. Kiedy w połowie lat 90. postanowiłem stworzyć Browar Amber, na Pomorzu i w ogóle w kraju nie było śladu po dawnej świetności polskich browarników. Rynek monopolizowały duże kapitały, przejmując polskie marki. Regionalne browary upadały, albo były w opłakanym stanie. Żaden z nich nie przetrwał do dziś w tamtejszej formie.

Mimo to wraz z żoną postanowiliśmy iść pod prąd, zrobić na przekór rynkowi i wskrzesić regionalne tradycje browarnicze. Mieliśmy już doświadczenie w branży, ponieważ od początku lat 90 prowadziliśmy rozlewnię wód mineralnych i piwa Danan, która obsługiwała inne browary . Piwo zjeżdżało do nas cysternami i na miejscu było rozlewane do butelek. Ta rozlewnia stała się przyczynkiem do powstania browaru.

24 listopada 1994 roku uwarzyliśmy pierwsze piwo - Amber Green, które nasi pracownicy z mozołem, po partyzancku próbowali sprzedawać do okolicznych sklepów. To była ciężka, organiczna praca – musieli przekonać właścicieli sklepów, że Amber Green warto postawić na półkach. Zarówno właściciele sklepów jak i konsumenci zaczęli się przekonywać i składać kolejne zamówienia. Dlatego postanowiliśmy rozszerzyć portfolio i wprowadzić kolejną markę – Amber Red. To, jedno z najstarszych piw regionalnych na polskim rynku, które nieprzerwanie jest produkowane i przetrwało do dziś.

Od tamtych czasów wiele się zmieniło. Badania wskazują, że Polacy przerzucają się na mniej masowe piwo. To efekt zmiany kultury picia - pijemy mniej, a lepsze? A może efekt bogacenia się społeczeństwa? Jak pan to ocenia?
Kultura w Polsce w ogóle się diametralnie zmieniła. W porównaniu do lat 90., kiedy marki masowe zdobywały rynek, dzisiejszy rynek jest nieporównanie bardziej zróżnicowany, barwny, kolorowy.

browar amber koźlak fot. Wojtek Rojek.jpg

 

Polacy dużo bardziej odważnie podchodzą do nowości, pragną ich, poszukują. Stąd popyt na egzotyczne kuchnie, na coraz dziwniejsze style modowe, no i oczywiście oryginalne smaki piwne. Na przestrzeni ostatnich 20 lat zmieniło się bardzo wiele. Dzisiejszy Polak podróżuje, poznaje świat, przywozi do kraju nowe wzorce i mody, coraz częściej spędza czas w restauracjach i lubi próbować nowych rzeczy, również nowego piwa.

Nie ma pan wrażenia, że dziś to duże browary gonią was, bo to wy - "mali" - wyznaczacie trendy? Przykład: marcowe piwo, Bock, czy Białe z Żywca, które - smakowo - nie są jakąś nowością. Są nowością dla Żywca…
Ścigamy się wszyscy.  Jednak nie ze sobą, a z rynkiem i potrzebami klientów. To oni narzucają tempo i dyktują warunki. Są coraz bardziej wymagający i złaknieni nowości. Dlatego zarówno my, jak i duże browary staramy się ich zaskakiwać, czarować nowymi smakami,  szukać oryginalnych połączeń i receptur. To konsumentom w dużej mierze zawdzięczamy różnorodność i bogactwo dzisiejszej oferty browarów.

Piwa Browaru Amber są już po 20 latach szeroko znane. Mam wrażenie, że dużo wam dało wejście do dużych sieci, w tym dyskontów?
Fakt, staramy się wykorzystywać wszystkie możliwości, aby dotrzeć do klienta. Współpracujemy więc z wieloma sieciami w całym kraju m.in. z Lidlem, Auchan, Realem, Tesco.  Ale nie tylko… Wchodzimy też do coraz większej ilości klubów i restauracji, nasze piwo sprzedawane jest na niektórych stacjach benzynowych, w sklepach specjalistycznych,  a ostatnio nawet Amber Naturalny pojawił się w wagonach restauracyjnych Wars.

W ogóle uważam, że kondycja rynku piwowarskiego jest dobra. Z naszego punktu widzenia najważniejsze jest, że jako browar regionalny doczekaliśmy się trendu, który wyprzedziliśmy przed laty zaczynając działalność.

A emigracja? Moim zdaniem pomogła waszej branży jak żadnej innej.
Nie da się ukryć, że producenci piw zarówno regionalnych, jak i koncernowych właściwie tworzą dziś alternatywne rynki zbytu w krajach, do których w ostatnich latach wyemigrowali Polacy. To sprawia, że eksport piwa lawinowo rośnie od kilku lat - w ub. roku aż o 17 proc. To bardzo dużo.

Eksport naszych piw mocno się rozwija. W segmencie marek premium rośnie szczególnie szybko. Prawdą jest, że Polak jest przywiązany do polskiego piwa i duże rynki powstały tam, gdzie wyemigrowało wielu Polaków – w Wielkiej Brytanii, USA, w Kanadzie, w Skandynawii. I tam doskonale sprzedają się polskie produkty. Polacy wbrew pozorom są bardzo przywiązani do tego co nasze, krajowe. Nie bez powodu emigranci wyjeżdżają z rodzinnych domów z zapasami wędlin i kosmetyków rodzimych firm na kolejne kilka miesięcy.

Gdzie jeszcze sprzedajecie piwo z Gdańska?
Jednocześnie ogromną szansą dla nas i innych browarów są ogromne i niezwykle chłonne rynki azjatyckie. Browar Amber podobnie jak konkurencja ciekawie przygląda się tamtym rynkom. Niedawno byliśmy na targach w Szanghaju i w Dubaju.

Polskich przedsiębiorców w zakusach na egzotyczne kraje wspiera Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, które organizuje coraz więcej misji i wyjazdów m.in. do Azji.

Czytaj także
Polecane galerie