Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Prezes Capital Partners: zarząd musi się tłumaczyć z każdej złotówki wydanej poza planem. Chodzi o zasady

Prezes Capital Partners: zarząd musi się tłumaczyć z każdej złotówki wydanej poza planem. Chodzi o zasady

Paweł Bala jest prezesem funduszu private equity Capital Partners SA. Od 2005 r. fundusz inwestuje w firmy na rynku prywatnym, dotąd włożył łącznie ponad 100 mln zł w 13 spółek osiągając średnią stopę zwrotu ponad 20 proc. rocznie.

Magdalena Biednik: Przez dziewięć lat zainwestowaliście w  13 spółek.  Zdarzyła się inwestycja,  której żałujecie?

Paweł Bala, prezes Capital Partners: Jest taki jeden przypadek…

Dużo straciliście?

To nie tak. Zarobiliśmy i to całkiem sporo.  To był rok 2006. Kupiliśmy 50 proc. udziałów we wrocławskiej spółce LiveChat Software za nieco ponad 1 mln złotych. Po półtora roku sprzedaliśmy ją za 2 mln złotych grupie Naspers (dokładniej należącej do niej spółce GG Network). Zarobiliśmy ok. 50 proc.

Na moje oko inwestycja raczej udana. Czego tu żałować?

Tego, że teraz ta spółka działa na całym świecie i jest wyceniana na prawie 500 mln zł. 

Model funduszu jest prosty: dajecie kapitał, pieniądze,  w zamian chcecie udziałów. Często przejmujecie pakiet kontrolny. Polscy przedsiębiorcy  są chętni do oddawania  władzy?

Prawdą jest, że większość przedsiębiorców traktuje swoje biznesy jak swoje dziecko. My jako inwestor to rozumiemy, ale zazwyczaj już na pierwszym spotkaniu mówimy bardzo szczerze, że traktujemy dorobek przedsiębiorcy  jako inwestycję, choć  zdajemy sobie sprawę, że trudno jest wycenić emocje. Jednak naszym zadaniem jest rozwinąć firmę, sprzedać w przyszłości udziały i na nich zarobić.  

Przy transakcji wykupowej zdarza się, że fundusz bierze pełną odpowiedzialność za prowadzenie firmy. Wtedy bywa tak, że właściciel staje się mniejszościowym udziałowcem i stopniowo traci kontrolę nad firmą. Jako fundusz wolimy jednak partnerski rodzaj transakcji. Uzgadniamy wtedy z przedsiębiorcą plan rozwoju. Zakładamy, że on wie o biznesie więcej niż my.

My możemy go wspomóc, by zrobił coś lepiej, taniej, szybciej, ale przede wszystkim możemy zainwestować środki potrzebne na rozwój. W idealnym układzie obecny właściciel nadal zarządza firmą, a zarządzający funduszem w tym współuczestniczą i pomagają. Warto jednak pamiętać, że priorytetem jest rozwój i wzrost wartości firmy - w tym pakietu akcji założyciela.

A ja słyszę od przedsiębiorców, że fundusze są krwiożercze

I tak i nie. Taka transakcja to po prostu umowa. Przedsiębiorca zapewnia fundusz, że firma ma takie a nie inne perspektywy rozwoju, że firma jest w pewnej określonej kondycji. Na podstawie tabelek i zapewnień przedsiębiorcy fundusz wkłada w biznes swoje pieniądze i staje się partnerem w projekcie. Strony zawarły umowę, a potem życie dopisuje swój scenariusz.

Czyli…

Jeżeli spółka realizuje bazowy scenariusz wszystkie strony są zadowolone. Jeżeli rozwija się dużo szybciej niż zakładano, wtedy przedsiębiorca często uważa, że mógł wziąć od funduszu więcej. W przypadkach, gdy spółce nie udaje się osiągnąć zakładanych celów, wtedy niestety szuka się odpowiedzialnych za porażkę, często wzajemnie się obwiniając.

To w końcu ile udziałów bierzecie w spółce – więcej niż połowę czy mniej?

Nie da się przyłożyć szablonu. Tu się negocjuje z żywymi ludźmi. Zasadniczo jest tak, że fundusze jako minimum absolutne oczekują prawa weta, zapewniającego wspólne podejmowanie kluczowych decyzji, np. dotyczących wydatków inwestycyjnych powyżej określonej kwoty.

Czy to prawo weta będzie obowiązywało przy 1 procencie posiadanych udziałów, czy przy 99 procentach ma mniejsze znaczenie. Każda  taka transakcja  jest obudowana umową inwestycyjną i tam można wpisać bardzo różne rzeczy, żeby zabezpieczyć swoje interesy.

Firmy narzekają, że przesadnie pilnujecie każdej złotówki

Zasada jest prosta - z każdej wydanej poza planem złotówki zarząd musi się wytłumaczyć. Oczekujemy też gospodarskiego podejścia do zarządzania. Podam przykład skali: jedziemy na radę nadzorczą Gekoplast, rozmawiamy o programie inwestycyjnym rzędu kilkunastu milionów złotych. A potem, w hali produkcyjnej, dopytujemy się czy na pewno da się ponownie wykorzystać odpady z linii o wartości kilkuset złotych. Dla niektórych może to przesada, dla nas trzymanie się zasad.

Kto chce od was pieniędzy?

W pierwszej chwili przedsiębiorcy mówią, że potrzebują pieniędzy na rozwój. Potem jednak często okazuje się, że potrzebują nie tylko kapitału na inwestycje, ale potrzebują również mniejszej lub większej restrukturyzacji.

Gekoplast - jedna z naszych ulubionych transakcji - powstał w związku z restrukturyzacją dużej, państwowej spółki Nitroerg S.A. Była przygotowywana do prywatyzacji i poza podstawową produkcją materiałów wybuchowych posiadała dział produkcji folii i przetwórstwa tworzyw sztucznych. Dział tworzyw sztucznych kupowaliśmy przy mocno ujemnych wynikach, ale jednocześnie kupiliśmy drugą, prywatną spółkę z tej samej branży.

Po nabyciu połączyliśmy spółki, zbudowaliśmy sprawny zespół menedżerski, usprawniliśmy procesy, a z wygenerowanych nadwyżek finansowych spłaciliśmy zadłużenie i zrealizowaliśmy program inwestycyjny. Dzięki dobrej współpracy z zespołem menedżerskim jest to zdrowa spółka produkcyjna z dużym potencjałem wzrostu. Od momentu naszego nabycia wartość spółki wzrosła kilkukrotnie.

Na tym wszystkim fundusze niemało zarabiają. Lepiej niż na giełdzie?

Fundusze private equity historycznie przynosiły wyższe średnie stopy zwrotu niż na przykład  inwestycje w spółki publiczne notowane na giełdzie.  W okresie 10 lat - do czerwca 2013 r. - szeroki rynek amerykański dał stopę zwrotu 7,3 proc., a fundusze private equity 21,7 proc., czyli trzy razy więcej. W tym samym czasie polski WIG wzrósł o 11,7 proc.

Tyle, że inwestor musi mieć  raczej dużo większą cierpliwość, zanim zobaczy zysk. O ile zobaczy…

To prawda. Tu inwestorzy muszą rozumieć, że obowiązują inne zasady niż przy inwestowaniu w akcje na giełdzie. Muszą wykazać się cierpliwością inwestowania w dłuższym horyzoncie, nawet pięcioletnim. Jeżeli umawiamy się z partnerem na realizację określonego planu nie możemy w połowie drogi szukać możliwości wyjścia ze spółki - tylko przeprowadzony w pełni projekt zapewnia wysoką stopę zwrotu. 

Czytaj także
Polecane galerie