Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Prezes Maspex dla Biztok: "To repolonizacja polskich marek"

Prezes Maspex dla Biztok: "To repolonizacja polskich marek"

Fot. materiały prasowe

Chwilę przed końcem roku Grupa Maspex Wadowice wywraca do góry nogami spokojny w ostatnich latach rynek spożywczy. Przejęcie niemal w całości Agros-Nova to największa tego typu transakcja w Polsce, a dzięki niej powstaje największą koncern spożywczy w kraju. O procesie przejęcia konkurenta, kupionych markach, sieciach handlowych i polskim aspekcie całego przejęcia Biztok.pl rozmawia z Krzysztofem Pawińskim, prezesem i założycielem Maspeksu.

Sebastian Ogórek, Biztok.pl: Zakup marek Agros-Nova, to chyba dla pana wymarzony prezent pod choinkę?

Krzysztof Pawiński, prezes Maspex-Wadowice: Bardziej wyzwanie niż prezent. Pracowaliśmy nad dużym projektem przejęciowym od lat. Kluczowe słowo to więc cierpliwość. Daliśmy sobie  priorytet: szukamy dużego podmiotu do kupienia, z cenionymi markami.  Opłaciło się czekać.  Z punktu widzenia nagrody za to wszystko, to rzeczywiście zgodzę się z panem, że jest to jak podarunek od Mikołaja.

Nad przejęciem konkretnie Agros-Nova też pracowaliście kilka lat?

Nie. Wręcz przeciwnie. To nie był długi proces, choć w ostatnich miesiącach  bardzo wyczerpujący. To było kilka miesięcy. Po drugiej stronie transakcji jest przecież fundusz inwestycyjny. Dla nich zakup i sprzedaż firm to jednak codzienność. I to się czuło. Decyzje były podejmowane sprawnie, bez zbędnej zwłoki. Najważniejsze sprawy to były nawet tygodnie, a nie miesiące.

Dlaczego nie cała firma, tylko część. Kupujecie dwa zakłady, kilka marek, ale Agros-Nova nadal ma soki Fortunę, Garden i Pysio?

Z punktu widzenia naszych priorytetów, to nasza pozycja sokowa jest dobra. Zainteresowani byliśmy poszerzeniem portfolio, a nie jego dublowaniem. Poza tym sprzedający uznał, że taki scenariusz dla niego też jest korzystny. Musi mieć wobec niego swoje plany. To już nie nasza sprawa.

My od początku chcieliśmy coś, co w Agrosie określa się mianem produktów fruitowych: dżemy, keczupy, syropy. Na dr Witta my nie patrzymy jak na branżę soków, tylko napój funkcjonalny. To bardzo ciekawy obszar, który od kilku lat dynamicznie się rozwija. Z kolei Tarczyn jest uzupełnieniem regionalnym. To sok bardzo mocno zakorzeniony w Polsce centralnej, gdzie nasze brandy są słabsze niż w innych regionach.

Istota przejęcia to chyba właśnie zdobycie bardzo mocnych marek, na rynkach na których Maspex dotąd w ogóle nie był obecny? Łowicz, Kotlin, Krakus.

Dokładnie. To jest główny aspekt tego przejęcia. To są marki, które nas bardzo mocno interesowały. Łowicz jest numerem jeden w dżemach i sosach do dań, numerem dwa w syropach. Kotlin to wicelider na rynku keczupów. Słowem bardzo poważne pozycje. Krakus, tzw. niebieski, nie należy go mylić z linią wędlin, to z kolei ceniona marka warzyw konserwowych czy zup.

Od lat Maspex wspiera Forum Ekonomiczne w Krynicy. Coraz częściej mówi się tam o tym, że nasze produkty i marki giną, bo wielkie koncerny stawiają na swoje zagraniczne, globalne odpowiedniki. Panu udaje się ten trend odwrócić.

Tak, to też jest plus tej transakcji. Z przekorą można to nazwać trendem odwrotnym do tego co dzieje się u nas od lat. To repolonizacja polskich marek, które przez pewien czas były w innym układzie kapitałowym (sprzedający Agros-Nova fundusz IK Investment Partners ma korzenie skandynawski-przyp.red.). Teraz wracają do nas, w polskie ręce. Tu będą się na pewno rozwijać, tu będą się dobrze miały.

Kolejny raz idzie pan także pod prąd. Na rynku, na którym coraz większą rolę zaczynają odgrywać produkty własne sklepów, pan wydaje pieniądze na marki.

Wierzę głęboko, że posiadanie produktów liderujących danej kategorii, będących produktami premium to najlepsza strategia biznesowa z możliwych. Tu nic się w moim myśleniu nie zmienia i nie zmieni.

A dużo trzeba było za to zapłacić?

Transakcja została zawarta pomiędzy dwoma prywatnymi podmiotami. Nawet gdybym chciał, to niestety nie mogę tego ujawnić. Zobowiązaliśmy się do tego w umowie.

Ale bez kredytu po waszej stronie się nie obędzie…

Tak jak przy poprzednich przejęciach akumulowaliśmy środki własne oraz wesprzemy zakup także pieniędzmi od banku. Tak bywa, ale ja uważam, że kredyt też jest dla ludzi i dla firmy przydatny. Na razie czekamy jeszcze na zgodę urzędu antymonopolowego. Liczymy, że UOKiK wyda decyzję w ciągu miesiąca, może dwóch.

Po przejęciu będziecie mieć ponad 4 mld zł przychodów rocznie. Dla sieci handlowych to chyba zła informacja. Trudniej z takim gigantem się rozmawia...

Tu się nie zgodzę. Dla nich to też jest dobra informacja. U nich także następują procesy konsolidacyjne. Sieci więc także chcą mieć dużych, poważnych partnerów mogących odpowiadać na ich potrzeby: dostaw, kreowania nowych produktów i trendów.

Nic złego w tym, że skala oraz proporcja działania retailu i dostawców jest zbalansowana. To dobra informacja dla wszystkich.

Na pewno jednak z tak dużym graczem sklepom trudniej będzie się negocjowało.  A od lat mówi się, że handel próbuje wymuszać skandalicznie niskie ceny na producentach.

My nie patrzymy na negocjacje jak na proces o charakterze rozbójniczym. Wolimy transakcje, gdzie wygrywają obie strony. Oczywiście to zawsze były i będą trudne rozmowy. Nic tego nie zmieni. Ważne żeby zawsze kończyły się kompromisem.

A nie będzie się pan już obrażał za nazywanie szefem polskiego Nestle?

Nie no to jest duże nadużycie. Źle bym się czuł z takim określeniem.

Czytaj także
Polecane galerie