Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Szeryf Kapica chce dorwać Bońka za promowanie e-hazardu

Szeryf Kapica chce dorwać Bońka za promowanie e-hazardu

Fot. Stanisław Kowalczuk/Eastnews

O ściganiu Zbigniewa Bońka i Mateusza Borka za łamanie ustawy hazardowej, pieniądzach graczy, blokowaniu stron internetowych, obniżce podatków od gier i rajach podatkowych Biztok.pl rozmawia z wiceministrem finansów Jackiem Kapicą.

Sebastian Ogórek: Od niedawna ma pan konto na Twitterze. Gdy czytam kpiny i żarty z pana, które stroją sobie Zbigniew Boniek, Krzysztof Stanowski czy Mateusz Borek, to zastanawiam się, jak to możliwe, że określa się pana mianem szeryfa.

Jacek Kapica, wiceminister finansów, szef Służby Celnej:  Taka praca, wiele już w niej doświadczyłem i uodporniłem się na tego typu impertynencje. Niemniej uważam, że ten kanał komunikacji nie może być zdominowany tylko przez negację. Chcę tam pokazywać, jakimi przesłankami kierujemy się, kształtując przepisy czy prowadząc takie, a nie inne działania.

Wspomniani panowie reprezentują lub reklamują  w Polsce bukmacherów całkowicie bezkarnie. Służby ścigają tysiące Polaków, drobnych graczy, a nie potrafią w żaden sposób poradzić sobie ze źródłem tego problemu – nielegalnymi serwisami bukmacherskimi.

Na ten temat trzeba patrzeć z kilku płaszczyzn. Po pierwsze nasze prawo obowiązuje tylko w Polsce i obejmuje tylko te osoby, które popełniają przestępstwo tutaj. Instrumenty prawne, z których możemy korzystać, pozwalają dosięgać tych, którzy organizują lub pośredniczą w grach poprzez pomocniczość. Postępowania w tym zakresie są już prowadzone. Ukarać możemy też osoby, które korzystają z nielegalnych serwisów.

Prawo ma zatem ograniczenia i nie dotyczy serwisów zagranicznych. Poza tym ich właściciele na swoich stronach jasno wskazują, że nie kierują swojej polskojęzycznej wersji do osób przebywających w Polsce. W ten sposób unikają odpowiedzialności.  Natomiast ta odpowiedzialność cały czas ciąży na osobach, które znają te przepisy i mimo tego z tych serwisów korzystają. Na tę sprawę trzeba spojrzeć również z etycznego puntu widzenia. Uważam, że większa jest tu odpowiedzialność osób publicznych, które swoją działalnością nakłaniają, motywują czy promują udział w nielegalnych przedsięwzięciach.

Przez pięć lat ta ustawa nie działała. Akurat tak się zdarzyło, że dokładnie 19 listopada, pięć lat po jej uchwaleniu, pan na swoim Twitterze zamieszcza pierwszy wyrok w tej sprawie.

To przypadek, nie zauważyłem tej zbieżności dat.

Złapano jednak tylko graczy. Czy chciałby pan także zająć się działalnością prezesa PZPN i znanych dziennikarzy?

Naszym priorytetem na pewno nie jest ściganie graczy. Służba Celna otrzymała jednak informacje w tym zakresie od prokuratury i zgodnie z zasadą legalizmu musiała podjąć działania. Tu sprawy są dość proste i jest już kilka wyroków. Natomiast w każdej sytuacji istotne są dowody, które można przedstawić przed sądem. Dlatego analizujemy kwestie, gdzie w praktyce następuje użyczanie wizerunku dla bukmacherów przez te osoby.

Sprawdzamy, czy tego typu działania spełniają zasadę pomocniczości w przestępstwie. To nie jest proste zagadnienie. Można powiedzieć, że te osoby naruszają głównie normy etyczne, uwiarygadniając tego rodzaju proceder. Oczywiście wszystko zależy od tego, kto jakie normy ma i jak je prezentuje. Natomiast czy mamy do czynienia z przestępstwem, to już badamy.

Celnicy idą po internautów, bo nie potrafią blokować bukmacherów

Rozumiem, że woli pan złapać osobę publiczną, która uwiarygadnia ten biznes, niż kilkanaście tysięcy Polaków, którzy korzystali z nielegalnych w Polsce bukmacherów?

To nie jest kwestia woli, tylko skuteczności. Najlepiej gdybyśmy instrumentami prawnymi, które posiadamy, dosięgnęli tych, którzy organizują nielegalny hazard. Wiadomo jednak, że to olbrzymi biznes i organizacje, które mają sposoby, aby się zabezpieczyć.

Dlatego kolejną grupą w naszym zasięgu zainteresowania są osoby pośredniczące, promujące i uwiarygadniające nielegalne przedsięwzięcia. Wszystko zależy od tego, jakie działania podejmują. Trzeba zebrać szereg informacji i dowodów w sprawie, żeby jasno sformułować wniosek do sądu czy prokuratora o zastosowanie sankcji karnej.

Dotyczy to także tych osób publicznych?

Tak. Wiemy, że wiele reklam z ich udziałem zniknęło, ponieważ wiedzą one, że przebywając w Polsce narażają się na odpowiedzialność. Obawiają się, że zbierzemy odpowiedni katalog dowodów, który pozwoli na zaklasyfikowanie ich działalności jako promowanie hazardu. To by pokazało, że te osoby nie są bezkarne, gdy łamią prawo.

Karanie graczy nie jest dla nas priorytetem. Ale powinni mieć świadomość, że grając w sieci nielegalnie, nie są bezkarni. W internecie przecież ślady zostają: przelew, numer IP,  a to mogą być dowody, potwierdzające udział w grze.

O tym jakie pieniądze stracić mogą gracze, a ile zarobić mogą bukmacherzy po obniżeniu podatków czytaj na następnej stronie.

Poprzednia strona
  • 1
  • 2
Czytaj także
Polecane galerie