Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
TVP ma problem. Musi pilnie wydać miliony. Programy na żywo zagrożone

TVP ma problem. Musi pilnie wydać miliony. Programy na żywo zagrożone

Fot. Wojciech Strozyk/REPORTER

O tym, dlaczego "Czas honoru" nie jest "Grą o tron", a TVP niemiecką telewizją,  rozmawiamy z prezesem publicznego nadawcy Juliuszem Braunem. On sam zamierza startować w konkursie na drugą kadencję. O fotel prezesa TVP może rywalizować z Edwardem Miszczakiem z TVN-u. - TVP nawet ze swoimi problemami jest dla menadżerów ciekawym wyzwaniem. Rynek wie, że tu nie chodzi tylko o rozliczenia finansowe - mówi nam w kontekście jego kandydatury Braun.

Najważniejsze zadania dla prezesa na najbliższy czas? - Jakiś czas temu, na szczęście nikt tego nie zauważył, nie mogliśmy przez chwilę nadawać programu na żywo. Aby to się nie powtórzyło, musimy teraz wyłożyć pieniądze, i to spore, na nowocześniejszy sprzęt. Mówimy o kilkudziesięciu milionach złotych - mówi Juliusz Braun.

Sebastian Ogórek, Biztok.pl: Telewizja Polska to główny beneficjent cyfryzacji? Dane za 2014 rok pokazują, że to znowu publiczny nadawca jest liderem oglądalności z ponad 30-procentowym udziałem.

Juliusz Braun, prezes TVP: Głównym beneficjentem i główną ofiarą jednocześnie. Dotąd mieliśmy trzech konkurentów, a teraz przez cyfryzację mamy piętnastu. Wszędzie jest rywalizacja, nie ma już zmonopolizowanej naziemnej telewizji.  Z drugiej strony rzeczywiście zyskaliśmy, bo poprawiła się oglądalność naszych stacji tematycznych.

Jednocześnie zanotowano gigantyczne spadki głównych anten.

Nie takie gigantyczne, ale faktycznie tracą wszystkie duże stacje. Nasze spadki są porównywalne do Polsatu i TVN-u. To jest zjawisko nieuchronne. Tego już nie odwrócimy, bo tak ewoluują wszystkie rynki telewizyjne w Europie.

A TVP może nadal być liderem rynku z 30-proc. udziałem?

Gdy patrzymy na rynki europejskie, to ten poziom jest dla dobrych stacji publicznych pewnego rodzaju normą, standardem. Ja chcę więc trzymać TVP na poziomie co najmniej 30 proc. udziału w rynku jako całą grupę.

W 2014 r. te dodatkowe 2,5 punktu procentowego większej oglądalności wszystkich stacji TVP przełożyło się na lepsze przychody reklamowe?

To nie jest tak proste. Przesunięcie oglądalności z kanałów dużych do tematycznych ma w tym momencie negatywny wydźwięk finansowy. Punkt GRP, czyli każdy jeden procent oglądalności w konkretnej grupie docelowej, w małych kanałach jest tańszy. Mówiąc nieco nieelegancko, ten sam widz w TVP 1 czy Dwójce przynosi więcej pieniędzy niż w TVP Kultura czy TVP Historia.

Polacy znowu kochają TVP. Przez cyfryzację?

Ja byłem przekonany, że jest  wręcz odwrotnie. Reklamodawcom łatwiej zaproponować konkretnego widza w kanale tematycznym niż masę przed Wiadomościami.

To się powoli zmienia, ale średnio reklama w małych kanałach jest tańsza, nawet gdy weźmie się tu proporcję widowni. To częściowo wynika też z niedokładności pomiarów.

W internecie jest raczej odwrotna tendencja. Reklamę konkretnemu odbiorcy można sprzedać drożej. I choć tort telewizyjny rośnie, to jeszcze większe wzrosty są w sieci. W przychodach TVP to już jest ważny kanał?

To jeszcze są kwoty niewielkie, ale już liczące się. Na razie co prawda stanowią tylko kilka procent całych wpływów, ale od dwóch-trzech lat rosną nawet kilkadziesiąt procent rocznie.

Jednocześnie uruchomiliście w grudniu Strefę Widza – bezpłatny serwis VOD dla płacących abonament. Ile osób z niego korzysta?

W tej chwili jest to już prawie 20 tys., ale chcemy, żeby było więcej. Bo wysyłamy w ten sposób sygnał, że ci, którzy zachowują się zgodnie z prawem, mogą od nas oczekiwać więcej.

20 tys. osób to jednak nie dużo. Skończyła się 25 stycznia "promocja" na abonament. Teraz Strefą Widza będziecie chcieli zachęcać do jego płacenia?

Na początku tego eksperymentu patrzyliśmy przede wszystkim na kwestie technologiczne, bo baliśmy się, że przy ogromnym zainteresowaniu mogą pojawić się problemy. Ale rozruch się udał. W naszym kalendarzu marketingowym początek roku to zachęta do płacenia ze zniżką abonamentu za rok z góry, a teraz skupimy się na Strefie Widza.

Na następnej stronie przeczytasz, ile kosztuje "Czas honoru" i dlaczego mało kto poza Polską chce go pokazywać.

Poprzednia strona
Czytaj także
Polecane galerie