Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Zadane.pl polskim gigantem w internecie. Mają aż 40 mln użytkowników

Zadane.pl polskim gigantem w internecie. Mają aż 40 mln użytkowników

Polski startup jest obecnie największym polskim serwisem internetowym. W styczniu Zadane.pl (na rynkach anglojęzycznych Brainly) odwiedziło aż 40 milionów unikalnych użytkowników (UU). I liczba ta ciągle rośnie. Jeszcze cztery miesiące temu internautów było o 10 mln mniej. O tym, kiedy stuknie 100 mln UU, kogo i dlaczego zatrudnia teraz Zadane.pl oraz jak zmonetyzować taki ogrom użytkowników, Biztok.pl rozmawia z prezesem i współzałożycielem serwisu Michałem Borkowskim.

Sebastian Ogórek, Biztok.pl: Gdy w październiku zeszłego roku wchodziły do was fundusze inwestycyjne, chwaliliście się 30 mln użytkowników. Dziś jest ich już 40 mln. Jesteś zaskoczony, że w trzy-cztery miesiące zdobyliście dodatkowe 10 mln?

Michał Borkowski, CEO i współzałożyciel Brainly/Zadane.pl: Nie jesteśmy zaskoczeni, jesteśmy zadowoleni.  Staramy się estymować przyszły ruch. A to jest wynik, jakiego się spodziewaliśmy.

Z jakich krajów pochodzi te dodatkowe 10 mln UU?

To jest kompilacja. Mocno rośniemy na rynkach hiszpańskojęzycznych, ale też w Brazylii, Indonezji. Na polskim rynku możemy obecnie pochwalić się 20-procentowym wzrostem w skali roku.

Przy okazji inwestycji funduszy w Brainly jesienią ubiegłego roku padła liczba 100 mln UU na koniec 2015. To jest wasze założenie?

Niestety, nie mogę powiedzieć wiele na ten temat (śmiech). Wskażę inny kierunek. Liczbę uczniów na całym świecie, do których możemy dotrzeć, szacuje się na ok. 500 mln, ale przyznam szczerze, że w tej chwili nie jest dla nas priorytetem bicie kolejnych rekordów. Nie licytuję się, czy za rok to będzie 50, 100 czy 150 mln unikalnych użytkowników. Ważne żebyśmy, w jak największym stopniu, angażowali naszych internautów w działanie serwisu.

Co dziś wam generuje ruch? W znacznej mierze to chyba Google?

Jeśli chodzi o liczbę wejść na naszą stronę, to większość naszych użytkowników przechodzi na Brainly wpisując wcześniej treść zadania domowego w Google. Obecnie, w zależności od kraju, procent użytkowników obierających taką "drogę"  waha się w granicach od 70 do 90 proc. wejść.

Jednak, jeśli policzymy odsłony i treści generowane przez użytkowników, czyli weźmiemy pod uwagę, którzy internauci najbardziej intensywnie budują naszą społeczność i spędzają najwięcej czasu na portalu dzieląc się wiedzą i pomagając innym, to większość z nich odwiedza Brainly ze źródeł innych niż SEO. Proporcjonalnie taki użytkownik generuje średnio osiem razy więcej odsłon od tego z Google, co znaczy, że jest dla nas dużo bardziej wartościowy.

Kiedy zaczniecie zarabiać? Dziś wasze przychody są minimalne, zysków nie ma. Postawicie na reklamę czy opłaty od użytkowników?

I czas, i sposób będzie zależny od poszczególnych rynków. W Polsce czy Rosji nasza pozycja jest już silna, ale jeżeli chodzi o inne kraje, to musimy ją stale budować. Wtedy zaczniemy myśleć o modelu monetyzacji.

Jednak sądzę, że parę pomysłów już macie. Czy rynki dzielicie na te, gdzie dominować będzie reklama i na te, gdzie będą szeroko rozumiane płatności?

Brainly zawsze pozostanie miejscem, do którego przychodzą uczniowie w momencie, gdy mają problem z nauką. Podstawowa usługa, jaką jest pomoc w odrabianiu pracy domowej, jest i pozostanie bezpłatna. Myślimy oczywiście nad możliwymi usługami typu premium, które będą realizowane za pomocą mikropłatności.  Zbyt wcześnie jest, by mówić tu o jakichkolwiek konkretach.

Jak to ma dokładnie wyglądać? W uproszczeniu odpowiedź na pytanie typu: ile to jest 2+2 dacie za darmo, ale wytłumaczenie, dlaczego tak się dzieje, będzie już kosztować?

Pragnę podkreślić, że dostarczanie merytorycznych odpowiedzi na pytania uczniów zawsze pozostanie naszym priorytetem i usługą bezpłatną. A konkrety dotyczące usług płatnych na tę chwilę chciałbym utrzymać w tajemnicy. Mogę tylko powiedzieć, że wszystko zależeć będzie od samych uczniów i ich sytuacji.

O Brainly mówi się, że działa nieco jak wiral. Wystarczy zmienić wersję językową i już rozpędza się niczym śnieżna kula. Na trudnym rynku amerykańskim, gdzie jesteście od kilku miesięcy, też tak to wygląda?

Nasza społeczność w USA to na tę chwilę prawie 600 tys. unikalnych użytkowników i w każdym kolejnym tygodniu to grono powiększa się o kolejne sześć procent. Obiecujące jest to, że sprawdzają się nasze założenia co do aktywności amerykańskich uczniów. Na przykład, średnia liczba pytań na każdy tysiąc użytkowników w USA jest jedną z najwyższych na wszystkich rynkach. Okazuje się więc, że stworzony przez nas mechanizm działa również na tamtejszym gruncie.

Na chwilę obecną zatrudniamy dwie osoby w naszym nowojorskim biurze. Ja również tam pracuję. Prowadzimy rekrutacje na kolejne cztery stanowiska.

Konkurencja jest tam większa niż gdziekolwiek indziej na świecie?

Rzeczywiście, podobnych do nas serwisów jest tu znacznie więcej niż na jakimkolwiek innym rynku. Na razie nie narzekamy. Radzimy sobie. Wszystko przebiega w zgodzie z naszymi założeniami.

Rozmawiamy tylko o użytkownikach na waszej stronie. Jak to wygląda, gdy popatrzy się na liczbę pobranych aplikacji?

Na razie jesteśmy dostępni w systemach iOS oraz Android na smartfony. Tablety to plan na obecny rok. Co ciekawe, uczniowie są jeszcze bardziej zaangażowani właśnie na urządzeniach mobilnych. Na tę chwilę jest to 800 tys. użytkowników i od września odnotowaliśmy w tym segmencie wzrost w granicach 100 procent.

I cały czas w tym tempie rośnie? Jak zadzwonię do ciebie za cztery miesiące to usłyszę, że jest to już 1,6 mln?

Ciężko wyrokować. Testujemy teraz kolejną wersję naszej aplikacji. Liczymy, że ta używalność jeszcze wzrośnie. Powtórzę to jeszcze raz. Dla nas w tej chwili najważniejsze są metryki zaangażowania naszych użytkowników. Chodzi o to, żeby oni z nami zostali, aby rozwijali stronę, zadawali pytania i odpowiadali na nie, a nie tylko przyszli i sobie poszli.

Zatrudniliście ostatnio dwie nowe osoby – szefów IT i marketingu. Obaj zostali do was ściągnięci spoza Polski. Te 9 mln dolarów od funduszy przydały się do zatrudnienia topowych pracowników?

Nie patrzę na pochodzenie ludzi, z którymi współpracuję. Dla mnie najważniejsze jest to, że to wybitni eksperci. Jason Green dotychczas zarządzał dość dużymi teamami IT, liczącymi po blisko sto osób w startupie Wimdu. Z kolei Julien Zakoian był wcześniej szefem marketingu w Monoprix czy Ventee Privee. Ta ostatnia firma stawiana jest za wzór w branży e-commerce i wyceniana na 2 mld dolarów.

Muszę spytać, po co Brainly ekspert od marketingu z pierwszej ligi?

Będzie pracował przede wszystkim nad brandingiem. Chcemy być dużo bardziej konkretni w komunikowaniu naszej idei. Na ten rok przygotowujemy bardzo dużą rewolucję, jeśli chodzi o sam produkt. Chcemy to dobrze przekazać naszej grupie docelowej.

Czym będzie ta zmiana?

Zależy nam na poszerzeniu definicji uczenia się w naszym serwisie. Dziś stanowimy pomoc w zadaniach domowych, budujemy ogromną bazę wiedzy, mamy kilkanaście milionów pytań i odpowiedzi. Na tej podstawie chcemy stworzyć system pomagający użytkownikom w eksploracji tych informacji.

Musimy odejść od standardu, polegającym na wchodzeniu na naszą stronę tylko w momencie, gdy uczeń ma problem. Chcemy inspirować do nauki, do nieustannego rozwijania się w wielu jej dziedzinach.

Zadane.pl/Brainly powstało we wrześniu 2009 roku w Krakowie z inicjatywy Tomasza Krausa, Michała Borkowskiego i Łukasz Halucha. Panowie zauważyli, że na serwisach typu zadaj "pytanie i czekaj na odpowiedź" większość ruchu generują uczniowie. Postanowili stworzyć stronę tylko dla nich. Zadane.pl szybko odniosło sukces i zaczęto go rozwijać także poza Polską. Dziś działa on na kilkudziesięciu rynkach.

W naszym kraju serwis ma - według najnowszego badania Megapanel - 3,45 mln realnych użytkowników.

Błyskawicznie zgłosili się też inwestorzy: najpierw z Niemiec i Polski, a ostatnio także z USA. W październiku w Zadane.pl/Brainly weszło kilka funduszy inwestycyjnych, które wyłożyły w sumie ponad 9 mln dolarów.

W historii polskich startupów więcej użytkowników od Brainly/Zadane.pl miał tylko założony w Szczecinie serwis Filestube.com. W rekordowym momencie było to nawet 120 mln UU.

Czytaj także
Polecane galerie